Autor Wątek: Co czują bite dzieci?  (Przeczytany 11826 razy)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-12-16, 20:39:58 »
Grażyna Anna
Po pierwsze masz wyobrażenie że skoro idzie coś nie tak to jest wina. A jeśli jest wina, to musi być kara (albo właśnie pozwolenie innym na dowalenie). Trzeba by najpierw rozwiązać wyobrażenie że to tak właśnie jest. A to tak nie jest, w naturze to nie występuje:) To się dzieje z własnego wyboru jedynie,.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-16, 15:53:06 »
Chyba chodzi o taki schemat:

Jeśli coś "zawaliłam" lub inni uważają, że to ja zawaliłam, to zaczynam się bać pretensji innych i konsekwencji, jakie mogą mnie spotkać (a podświadomość twierdzi, że będą straszne) - to duży lęk. Więc szukam argumentów by się obronić, by złagodzić sytuację, by przestać się tak bać, poczuć się bezpiecznie. Ale równocześnie czuje się winna, za to że chcę się bronić, usprawiedliwić, bo wg pś powinnam to przyjąć z pokorą i dać sobie po głowie jeździć ..., bo przecież jakaś w tym moja wina jest (może nawet i cała).

I jak tu to koło przeciąć??


Prośba do moderatora - jak pasuje do wątku zostawić, jak nie, to proszę przenieść do kącika oczyszczania :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-16, 15:14:01 »
Może chodzi o to, że czuje się winna za to że chcę się bronic, za to, że nie chce pozwolić by ktoś sobie coś na mnie rekompensował...., zamiast potulnie pozwolić by inni robili ze mną co chcą.

Sorry za monologi, ale akurat rozpracowuje temat, który teraz wypłynął.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-16, 14:41:00 »
Teraz mam akurat taką sytuacje, że być może będę miała znów rozmowę, że z czymś zawaliłam i w związku z tym coś musze .... Ja uważam, że akurat nie musze ;) I wzbiera we mnie chęć obrony, spinam się i zastawiam jak się bronić przed atakiem, czuję taką falę emocji/energii do obrony.  I chwilowo nie mogę załapać, co się właściwie dzieje i czego chce bronić, i po co w ogóle mam się bronić.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-16, 14:10:25 »
Laka :) Na zdrowie.
Ja czuje, że z tym mocno związana jest praca z poczuciem bezpieczeństwa. By czuć się bezpiecznie z własnymi wyborami, z sobą, z popełnianiem błędów itp.
I nawet jak z powodu tego, że coś mi nie wyszło, jakaś relacja zostaje zerwana, to ja i tak mogę czuć się bezpiecznie, bo Bóg ma dla mnie coś innego, lepszego. Uff

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-12-16, 13:20:20 »
Może tak:) Mi się ostatnio w regresingu przypomniało, jak nie będąc jeszcze w ciele, wybrałem sobie jeden konkretny plemnik który ma dość do jajeczka, a który zawierał odpowiedni zestaw obciążeń, traum itp. które chciałem sobie odtworzyć.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-16, 13:07:21 »
Witek D

Przez pamięć komórkową...mhhh jak to dobrze, że mój ojciec jest bardzo dobrym kierowcą. Moja siostra jeździła fatalnie, gdy się uczyła, a teraz jeździ autem bardzo dobrze:) Mam nadzieje, że to właśnie od ojca przejęte i ja też tak będę:D


Grażyna

Fajnie, że ten wzorzec opisałaś. Uświadomiłaś mi, ze to mam i że bardzo mnie to blokuje. Chyba to jeszcze jeden z najsilniejszych u mnie wzorców DDA( nie myślałam o tym jak o DDA) w relacjach z ludźmi i działaniu.
Przypomniałaś mi tym postem, dzięki:)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-12-16, 12:52:18 »
"Bez przejścia terapii nie warto decydować się na macierzyństwo..."

Zdecydowanie. Nawet jeśli skończy się bez bicia, to często i tak są zastępcze problemy związane z emocjami i przemocą psychiczną (czy brakiem okazywania miłości dziecku).

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-12-16, 12:44:51 »
To się bardzo sprawdza. Bite dzieci biją swoje w przyszłości. Tak jak w mojej rodzinie. Bez przejścia terapii nie warto decydować się na macierzyństwo...

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-12-16, 12:41:32 »
Ja szczerze mówiąc sam nie miałem problemu z biciem w domu (przynajmniej przez rodziców;P) - ojciec uderzył mnie chyba jeden raz i to po pijaku, to go wkręciłem w poczucie winy i wkurzeniem zachęciłem do przeprosin (nie powtórzył tego nigdy). Pod tym względem zawsze miałem przekonanie, że moja przestrzeń fizyczna jest nienaruszalna i mam prawo egzekwować próby jej naruszania. Raz nauczyciel w-f (a był karkiem) mnie popchnął w gimnazjum bo był wkurzony że kopałem piłkę od siatkówki (wraz z 10 innymi osobami), to zaciskałem pięści i szykowałem się do ataku:) Rozeszło się jednak po kościach, ale jakby spróbował coś więcej mi zrobić, to nie miałbym oporu przed przywaleniem mu, a co najmniej pójścia do sądu i usunięcia go na z zawodu nauczyciela. Po prostu nikt nie ma prawa do tego:) Przyznam jednak że mam pewne lęki związane z pijanymi osobami - zwłaszcza nastolatkami. Mam lęk że takie osoby bez względu na moją wolę, mogą naruszyć moją przestrzeń fizyczną. Ostatnim razem jak byłem na wczasach u Leszka, skończyło się to tym że mnie dwa łepki zaczepiały, żebym im dał kasę i ja chcąc uniknąć walki, musiałem biegiem uciekać (jeden z gości jeszcze mnie gonił).

Ojciec ustalił sobie zasadę że nie będzie bił swoich dzieci, a z tego co mi się przypomina że przejąłem od niego (poprzez pamięć "komórkową" czy coś takiego, wraz z wyborem plemnika) to on miał wzorce mocnego paraliżu i przerażenia w obliczu ojca który go lał, zwłaszcza jak był pijany.

Plus dla ojca za to:)
« Ostatnia zmiana: 2011-12-16, 12:50:40 wysłana przez Witek D. »

katharina

  • Wiadomości: 13
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-16, 12:40:36 »
Sebastian:) i buziak

dodam ze jako matka obsesyjnie sie pilnuje zeby nie stosowac przemocy ani fizycznej ani slownej na moich dzieciach.
Ze starszym nie udalo mi sie do konca, dostal raz w twarz ( buuuuuu! ) byl non stop chory, a ja kombinowalam kase na lekarstwa,l wyczyscilam sie z kasy a ten plul lekarstwem na odleglosc- za duzo stresu ze chory dzieciak, strach, brak poczucia bezpieczenstwa materialnego- nerwy mi wysiadly niestety.  Rozmawialismy o tym, przeprosilam, on tego zupelnie nie pamieta. Jest wdzieczny ze mu samoocene zbudowalam:) Ma teraz 17 lat:) wtedy mial 5 :(

Maly ( ma teraz 3 lata) dal mi popalic w 1 roku zycia, wrobilam sie w poczucie winy, jako ze sie nie zgodzilam na cc i zostal poturbowany proznociagiem ( ryczal mi ok roku ) Nauczka.  pare razy go troche potrzasnelam, po tym zaraz trafil do mnie artykul o zespole potrzasanych dzieci uff, dzieki aniele strozu, umowilam sie ze soba ze jak juz nie daje rady to klade dzieciaka do lozeczka i wychodze krzyczec w recznik:)

Tak ze ciezko mi zrozumiec argumenty ze nasi rodzice sami ciezko mieli i przeniesli wzorce wychowania na nas...

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-12-16, 12:38:49 »
Mnie matka biła w głowę i ciągnęła za ucho, albo dostawałam z liścia. Od 6 roku życia do 10. Najczęściej to działo się wtedy gdy nie umiałam czegoś do szkoły. Płakałam i nie chciałam mówić ze strachu przed pomyłką, bo gdy się odzywałam dostawałam w twarz. Zaczęłam poważnie chorować na gardło, pogłębiła się fobia szkolna. Stałam się głąbem z matematyki, przedmiotów ścisłych. Często byłam popychana, poszturchiwana przez nią. Zaczęłam siebie nienawidzieć jako dorastająca nastolatka. Gdy miałam te 13 lat, zaczęłam się wkręcać w subkulturę i postawiłam się jej. Powiedziałam któregoś dnia gdy chciała mnie uderzyć, że zabiję ją własnym glanem. Wtedy przestała, ale przemoc psychiczna się nasiliła. Czyli czepianie się mojego wyglądu, ubierania, poprawianie, uciekanie przede mną na ulicy, bo źle wyglądam. Wyzywanie mnie od krów, świń, egoistek, poprawianie moich ubrań, dawanie znaków że źle wyglądam. Wpadłam w ciężką depresję i nienawiść do kobiecości, mojego ciała. Gdy miałam 14 lat trafiłam na regresing. Chłonęłam wiedzę ezoteryczną jak gąbka, wiedziałam, że tego właśnie szukałam. Ofiara przemocy domowej bardzo prowokuje podświadomie do ataków - dlatego w gimnazjum również stałam się zastraszoną ofiarą. Odrzuciłam sama siebie, dlatego oni mnie również. Tam też były ataki fizyczne na mnie - plucie, popychanie, odcinanie koncówek włosów. Ale cóż..
Zawzięcie pracowałam nad sobą, samoocena i te sprawy. Wkręciłam się od najmłodszych lat w sesje regresingu, i metody dla mnie dostępne. Dużo sobie namieszałam bo byłam z tym sama, ale i dokonałam dużego przełomu do chwili obecnej. Jedynie co mnie mocno bolało, to to że widziałam jak mój brat przechodzi podobne rzeczy do mnie i jest ofiarą matki. Nie zawsze mogę zainterweniować.
Uzdrawiam na własną rękę, bardzo dużo, z wiarą i motywacją. Bo widzę po sobie zmiany. I ciągle coś mi karze nie rezygnować z siebie. Ten problem trzeba uzdrowić dogłębnie - biologicznie. Czyszczenie emocji po wierzchu przyniesie jakąś świadomość ale trauma pozostanie, ten uraz po przekroczeniu bariery fizycznej.

Również się cieszę z tego wątku, widać że założenie go było dobrym pomysłem :)


Sebastian

  • Gość
[#]   « 2011-12-16, 12:25:04 »
Fajnie wiedzieć że nie jestem z tym sam.

katharina

  • Wiadomości: 13
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-16, 12:22:16 »
Ej co za watek!
Tyle mam do opowiedzenia a jak zwykle nie mam zbytnio czasu i wszystko w skrocie.. ech
Duzo mi daly slowa od madrych ludzi w watku uzdrawianie wewnetrznego dziecka. Dziekuje baaardzo!
Moja mama znecala sie nad nami fizycznie i psychicznie.
Pierwsze co zrobilam to dalam sobie prawo do popelniania bledow, ze to jest ok, co za odkrycie! Wczesniej zylam w wiemczym poczuciu winy, ze co ze mna nie tak, ze jestem winna itd. Czyli afirmacje na niewinnosc i ze kazdy czlowiek popelnia bledy, uczy sie na nich i stara sie ich nie popelniac . Jaka ulga.
Samoocena- wszelkie afirmacje.
Ja zawsze chodzilam przygarbiona, czesto dostawalam znienacka od mamy w plecy piescia "prostuj sie ty garbusie"
Po przepracowaniu afirmacji sylwetka automatycznie sie wyprostowala. Juz nie wspomne o korzysciach np w pracy, ze jestem wystarczajaco dobra, psychiczny luz.
Teraz zostala zlosc, gniew, na co nie pozwalalam sobie bo zakodowalam sobie ze mam wybaczyc. Wybacze jasne, ale to jest za wczesnie dla mnie, najpierw sobie pozwole sie pozloscic. Nawet sny mam takie ze bije i okladam moja mame, drac sie niemilosiernie;) 
W watku uzdrawianie wewnetrznego dziecka madre glowy powiedzialy ze mam prawo czuc gniew i zlosc, ze to jest ok. To mi przynioslo nieopisana ulge!
Piszmy dalej, wspieram!

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-12-16, 12:19:46 »
Mnie po tego rodzaju przeżyciach pozostał silny lęk, że jak zrobię coś nie tak, nie spełnię oczekiwań, to stanie się coś złego, coś strasznego. Teraz jak tylko coś idzie nie tak, to ja nastawiam się na obronę i odpieranie ataków. Oczekuję ze strony tych, których "zawiodłam" awantury, złości, pretensji, kary itp.

Nie jest łatwo wyjść z tego wzorca.