no trochę fajnych rzeczy Leszek tam naopowiadał : )
przy tym miałem mieszane odczucia jak to oglądałem ale co ciekawe udało mi się nie tylko dotrwać do końca ale nawet wrażenie było takie że im dalej tym fajniejszy odbiór, więc pomijając merytoryczne kwestie tak na marginesie luźne uwagi:
tak to jeszcze oglądnąłem po tych kilku dniach drugi raz, mniej koncentrując się na treści, a bardziej co by dociec czemu miałem takie a nie inne wrażenia, i wyszły mi dwie sprawy które zaburzały mi odbiór ,
pierwsza taka do pominięcia, to nawet wizualne wrażenie jakby Leszek siedział po splot w jakiejś beczce, jak spróbowałem pobadać to wyszło mi że związane jest to z czakrą podstawy i że wynika to z dość wrednego wpływu , czyli taka tuba idąca od podstawy , gdzie na wysokości serca nie ma już po niej śladu ,
to drugie, związane z coraz milszym odbiorem w miarę upływu czasu, związane jest jakby z tym na czym on sam się tam ( i część podświadomości) koncentruje, więc na początku wchodzi z kodem że zna odpowiedzi na wszystkie pytania i pierwsze ponad pół godziny to są tam jakieś teksty które zna i na tym co wie od dawna to się w swoich odpowiedziach opiera i je tylko odtwarza (a może jeszcze w tym takie wzorce obronno ochronne?), kulminacją i początkiem końca tego opierania się na tym ośrodku w głowie ( i półkuli?) i odtwarzaniu wgranych schematów, jest ta chwila jak mu się tam jakby trochę pomieszało przy określaniu która półkula od jakiego rodzica i co się z tym wiąże ; ) i jak tak sobie przy tym albo przed tym wytłumaczył że atak idzie na wahadło a nie na niego itp. , do tego zmusiło go to do uruchomienia innych obszarów mózgu, gdzie zaczął sobie to co mówi mocniej wizualizować i jednocześnie podregulował swoje półkule ( może do tego jeszcze podświadomie poczuł się bardziej bezpiecznie), przy okazji stwierdził że czegoś nie wie bo na jednym przypadku nie da się stworzyć teorii itp. itd. więc w efekcie puścił trochę tamto wejściowe podejście , jako nie do końca sprawdzające się w tej sytuacji, pozwolił sobie bardziej i skupił się jakby głębiej swojej głowie , czyli sięgnął bardziej do pokładów kontaktu z intuicją, odpalił aktywność odpowiedzialnego za intuicyjny odbiór ośrodka i twórczej półkuli , w efekcie kolejny środkowy etap tej rozmowy a raczej monologu jest taki wymieszany, czyli idzie to razem ale z przewagą aktywności intuicyjnego ośrodka przy zauważalnej obecności aktywności tego ośrodka kontrolująco-odtwarzającego, ostatnia część rozmowy, gdy ma już wygaszoną aktywność tego pierwszego schematycznego podejścia, jest zdecydowanie najprzyjemniejsza w odbiorze, odwołuje się tam też do pamięci ale nie w oparciu o ten pierwszy ośrodek i powiązane z nimi wzorce czy wgrane kody, co ciekawe Leszek poczuł się wyeksploatowany na koniec : )