Natręt ma swój cel. Stara się, by być zauważony, doceniony itp. Chce zaistnieć w życiu tego, wobec kogo jest natrętny. Chce być ważny, ważniejszy i najważniejszy. Chce się poczuć spełniony, ale KOSZTEM innych.
Tylko po co? Czy nie potrafi być szczęśliwy bez zawracania głowy innym?
A więc dla natrętów:
Potrafię być szczęśliwy bez narzucania się innym, bez walki o uwagę innych itd.
Jestem wystarczająco ważny, lubiany, chciany i kochany.
Kaja
Jeśli lubisz natrętne dzieci, to po co się od nich uwalniać?
A jeśli nie lubisz, to albo spróbuj polubić, albo się uwolnij
Marylka
Nic na siłę.
Natręt narzuca się na siłę. I usiłuje osiągnąć róznymi sposobami przewagę nad swoją ofiarą.
Ja osobiście byłem tak natrętny, że mnie mamusia urodziła po 2 skrobankach. A po roku żałowałem, że byłem tak uparty i zaślepiony, bo zdałem sobie sprawę z tego, że nie o to mi chodziło. Wtedy chciałem umrzeć, ale.... tam na "górze" nie pozwolili mi.
Z perepektywy widzę, że warto było wybrać inną, milszą, łatwiejszą drogę.