Autor Wątek: Węzły i krzyże karmiczne  (Przeczytany 116790 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-12-04, 13:47:54 »
Leszek :)

Kinga, cieszę się :D

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-12-04, 09:30:32 »
Feli :))
Na początku, jak przeczytałam post, to pierwsze co mi przyszło do głowy...co ta dziewczyna mi mówi, przecież mnie się żyje bardzo dobrze w życiu, na co dzień, wogóle w sobie i mi nie w głowie odkładania własnego szczęścia, wręcz przeciwnie, bardzo lubię siebie uszczęśliwiać :)). Dopiero jak zaczęło narastać wkurzenie, to stwierdziłam, że napiszę więcej potem, bo mnie to za mocno znieprzytomniło.
Dzisiaj z samego rana jak sobie medytowałam dotarło do mnie, ile będąc w strukturze wkładałam wysiłku w moje oczekiwanie, a jeszcze więcej w to nieustanne staranie się by się w końcu oświecić i takie wkurzenie, że inni się aż tak bardzo jak ja nie starają i dlatego nam nie wychodzi :)).  I się aż rozpłakałam z tej bezsilności. Potem stwierdziłam, że mam wszystko w dupie ;). Jak inni nie chcą to sama sobie stworzę mój mały raj na Ziemi. I mam dokładnie to co opisuje Leszek:
"Te osoby są na dość wysokim poziomie RD, ale nie mają intencji rozwijać się dalej. Raz, że im dobrze i kreacje im wychodza, dwa, że mają w podświadomości mechanizm oczekiwania na gotowość tej reszty. Ten program prawdopodobnie jest zapisany w węzłach karmicznych. Ale na razie u nikogo jeszcze nie udało mi się na niego trafić. Bo najpierw schodzą wzorce bardziej agresywne czy destruktywne. A wzorzec "dobrze mi i wszystko prawie mi wychodzi", trudno uznać na 1 rzut oka za ograniczający :) "

Od kilku dni, robię modlitwy o oczyszczenie intencji i nastawień do mojego oświecenia i chyba dlatego temat wyszedł na wierzch i trzeba się w końcu wziać za niego i przestać się ogladać na innych :).
Dzięki, że poruszyłaś we mnie te emocje i Leszkowi, ze mi się wszystko po jego poście poskładało w całość :).

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-04, 05:24:14 »
Felicite ostatnio tak fajnie pisze, że jestem pod wrażeniem :)
O to wlaśnie chodzi. Szczęscie to stan istnienia. Stan, który warto osiągnąć. Ale do którego nie warto dążyć.
Bo dążenie do... wyklucza bycie w....


Clint
Bardzo ładnie opisałeś ten aniołkowy astral.
Ja niewiele z tego kojarzę, ponieważ krótko się z tym identyfikowałem. Ale nauczałem zgodnie z nauczaniem mojego Mistrza, który był bezpośrednim uczniem Buddy. No i Aniołkiem związanym ze mną karmicznie od chwili zejścia na Ziemię. Ponieważ ta istota mnie tu ściągnęła, to jeszcze do tego wcielenia wierzyłem, że zna drogę powrotu. I to zawsze mnie gubiło.
Jaku bezpośredni uczeń Buddy, też ta istota niewiele zrozumiała. Ale była bardzo aktywna wprowadzając ślubowania bhodisattwy, czyli wyrzeczenia się swego oświecenia na rzecz ZAANGAŻOWANIA i oczekiwania, aż inni się oswiecą. Było więc kilka wcieleń, w których jako następca Mistrza byłem zobowiązany przekazywać uczniom jego drogę i jego pomysły na powrót (oświecenie). Ale wzorce, które za tym się kryły, są dużo starsze niż buddyzm.
Jeśli chodzi o koncepcję oswiecenia grupowego, powstała ona chyba w okresie wielkich wojen religijnych prowadzonych tu, na Ziemi, miedzy Białymi, a resztą (głównie Niebieskimi). Wydawało się oczywiste, że skoro tu trzeba z  nimi walczyć, to tam też trzeba bedzie z nimi stoczyć walkę, zanim uda się wrócić do Boga. Podejrzewam jednak, że u niektórych mogą być to wzorce z Nephilim, gdzie uczono się sztuk walki, by dać opór Białym. A wiadomo, że w grupie raźniej :)
Stąd wiele osób mi o tym mówi, że były zobowiązane do czekania, aż gotowość do oświecenia osiągnie reszta grupy.
Wcześniejsze doświadczenia z udanych mniej wiecej prob stworzenia raju na Ziemi (zanim Białe go rozwaliły) powoduja u wielu osób (które miały z tą szkołą czy raczej strukturą astralną wiele do czynienia) stan doświadczania względnego dobrobytu, zadowolenia z życia itp. Te osoby są na dość wysokim poziomie RD, ale nie mają intencji rozwijać się dalej. Raz, że im dobrze i kreacje im wychodza, dwa, że mają w podświadomości mechanizm oczekiwania na gotowość tej reszty. Ten program prawdopodobnie jest zapisany w węzłach karmicznych. Ale na razie u nikogo jeszcze nie udało mi się na niego trafić. Bo najpierw schodzą wzorce bardziej agresywne czy destruktywne. A wzorzec "dobrze mi i wszystko prawie mi wychodzi", trudno uznać na 1 rzut oka za ograniczający :)
Jednak to, co najbardziej mi doskwierało, to brak samodzielności i zwalanie odpowiedzialnosci na mnie przez tę grupę, która bała się białych i uciekała pod moje opiekuńcze skrzydła widząc, że Białych się nie boję.  Wszystko zaczęło się mieszac, gdy do raju na Ziemi, który budowałem wraz z innymi Niebieskimi, ich tęsknota za połówkami przyciągnęla Białych jako Mistrzów znających jedynie słuszną drogę powrotu.
Dla Niebieskich z wzorcem "śmierdzirobótka", oferta Białych Mistrzów była spełnieniem ich najpiekniejszych marzeń, wręcz wybawieniem z piekła, w którym trzeba pracować. Wystarczyło porzucić żony, dzieci i pracę, a przejść do aśramu, by tam zacząć się oczyszczać przez intensywne głodzenie się. Dzięki temu u tych osób wykształcił się wzorzec, że nawet widmo smierci głodowej nie zmusi ich do podjecia pracy :)
Metoda okazała się nieskuteczna, co w ogóle nie zniechęciło Białych, których celem było położyć kres rozpasaniu Niebieskich. I tak wymysliły one że przez odpowiednie programowanie w astralu przywódców społecznych, stworzą piekło na Ziemi (dla przeciwwagi wcześniejszego raju). Założenie było takie, że istoty doświadczone koszmarem zycia bedą błagały o możliwoć wydostania się z Ziemi, by trafić do Boga. Zaczęło się w Sumerze. I, jak widać, też okazało się nieskuteczne. Ale... dzięki temu wielu woli codzienne życie w piekle niż powrót do raju. Przyzwyczaili się. I nie dziwię się, bo z tego czasu wiele osób ma silne węzły karmiczne, które paralizują wolę, a na dodatek obiecują sławę, chwałę itp w zamian za śmierć i cierpienia (do tego swoje dołożyło chrześcijaństwo i inne nurty ascetyczno cierpietnicze).
I na to wszystko nakłada się uzależnienie od grupy.

Jeśli o mnie chodzi, to pamiętam, ze byłem już kiedyś w takim stanie świadomości i podniesionych energii, że mialem bardzo blisko do "powrotu" do Aniołkowa. I wtedy ku mojemu przerażeniu, zauważyłem że pojawiła się stęskniona za mną jedna z połówek, które wcześ niej nie inkarnowały. Strasznie mnie to zdenerwowało, bo to ja miałem do niej dołączyć a nie ona do mnie. Tak się tym przejąłem, że zrezygnowałem z powrotu, by jej tu zapewnić bezpieczeństwo i nauczyć życ w materii. Bo miałem przeczucie, że ona szybko stąd nie wróci. I zostałem próbując być z nią szczęśliwym tu i teraz. A nie zawsze nam to wychodziło.

Chcę zwrócić uwagę, że pomimo pewnej zgodności i powtarzalności wzorców, każdy jednak ma swoje specyficzne obciązenia, które wpływają na całokształt jego wzorców karmicznych. Kazdy ma też swoje specyficzne zasługi karmiczne.
« Ostatnia zmiana: 2012-12-04, 05:28:06 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-12-03, 20:27:07 »
Jeszcze do końca nie wiem, co to było, ale miało dużą skuteczność w wypalaniu węzłów karmicznych.
Caroleen zrobiła mi dziś zabieg wahadłem Chyba OM). Muszę przyznać, że sporo mi pusciło i to w bardzo trudnym temacie - dźwigania odpowiedzialności za innych.
Ma dziewczyna dobre wyczucie i nawet dotarla do tego, co moja podświadomość skutecznie ukrywała. To jednak nie zostało ruszone. Widocznie to kwestia braku chęci mej podświadomości do współpracy przy uwalnianiu.
Teraz czuję, że jeszcze coś dojrzewa do uwolnienia. Chyba to co było ukryte :)

Potwierdzam ma super wyczucie, mi też robiła taki zabieg i bardzo dużo mi dał, łącznie z odblokowaniem kundalini ;)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-12-03, 19:33:11 »
Hahaha, Kinga ;) Spoko, jak nie będziesz chciała, to nie odpisuj :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-12-03, 15:51:14 »
Clint :)))

Feli,
Tobie odpiszę za jakiś czas, bo narazie mnie twój post za mocno rozdrażnił :)))
« Ostatnia zmiana: 2012-12-03, 15:54:25 wysłana przez kinga roszczyniała »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-12-03, 14:31:08 »
Mi się coś w głowie przewala, ja mam jeszcze jakąś wkodowaną wizje oświecenia, jako coś niezwykle przerażajacego (ale nie wiadomo czego i kogo należy się bać), napewno jest  to na tyle przerażające, by w pojedynke nie próbować :).

Kinga, skoro się tego boisz, to po co do tego dążyć? Odpuść to sobie :)
Ta przerażająca wizja nie ma nic wspólnego z oświeceniem, nie musisz się tego trzymać.
Gdy postawisz na I miejscu swoje własne dobro, swój komfort, gdy przestaniesz się przymuszać do czegoś, co napawa Cię lękiem, po prostu gdy będziesz szanować siebie i swoje uczucia, to zobaczysz, że nie ma nic ważniejszego od Twojego szczęścia i ono właśnie jest sensem Twojego istnienia :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-03, 12:55:16 »
Cytuj
napewno jest  to na tyle przerażające, by w pojedynke nie próbować :)
Oczywiście że nie w pojedynkę - z Bogiem :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-12-03, 12:51:11 »
Clint,
dzięki za posta :).
Mi się coś w głowie przewala, ja mam jeszcze jakąś wkodowaną wizje oświecenia, jako coś niezwykle przerażajacego (ale nie wiadomo czego i kogo należy się bać), napewno jest  to na tyle przerażające, by w pojedynke nie próbować :).

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-12-03, 12:26:05 »
Kinga
Właśnie o takim astralu mówię - tylko skrótu myślowego użyłem (bo generalnie idea jest właśnie taka). Sam niedawno to odreagowywałem i nie wiem nawet czy puściłem do końca, ale na pewno wystarczająco żeby pś zauważyła że bez Leszka też się da, a nawet że wręcz będzie szybciej jeśli pójdę własną drogą, a nie będę odtwarzał tej jego (pś nie chciała niczego pominąć, więc nawet błędy była gotowa odtwarzać :P)

Przypomniałem sobie tylko istotne dla mnie urywki tego wszystkiego, ale może komuś się przyda. Pamiętam jak dawno temu spotkałem Leszka który to w dość przekonujący sposób wyjaśniał nam, że zna drogę powrotną do Boga - nie wiem czy w tym momencie rzeczywiście znał czy tylko mu się zdawało, ale rzecz w tym że padła dość istotna kwestia - że zanim wrócimy, trzeba się zająć resztą naszych aniołków. Naszym obowiązkiem było zadbanie o to, żeby naprawić z grubsza ten cały bałagan, który urządzili biali (nie wiem czy kwestia galaret też była poruszana) i wrócić całą grupą - coś jak na wojnie, że nie zostawiamy "naszych" na froncie. Nie wiem czy to bazowało na poczuciu współodpowiedzialności za ten cały bałagan (w końcu każdy swoją cegiełkę dołożył), jakimś poczuciu winy czy zwykłym solidaryzowaniu się ze swoimi. Istotne było to, że przez wiele wcieleń, zamiast zająć się sobą i swoim oświeceniem - zajmowaliśmy się wyłapywaniem i ratowaniem na siłę aniołków - a to się wiązało z włażeniem w różne struktury i czasem zatracanie się w nich na jakiś czas. Nie wspomnę już o ciągłej walce i presji, żeby w końcu to wszystko się poukładało, bo ja już chce do Boga - to tworzyło wiele złości i agresji zarówno do struktur jak i powolnych aniołków, które nie czaiły że mają z nich wyjść. Do tego dochodziło szerzenie tych dobrych nauk duchowych i zwalczanie tych niedobrych, udowadnianie ich szkodliwości, itd. Nie wiem czy nie był w tym wszystkim przekonania, że nie chcieliśmy zawieść Boga i pokazywać się Mu po tym jak całą grupą wpadliśmy do materii wśród ludzi, narobiliśmy strasznego syfu (spójrzcie choćby na istnienie chrześcijaństwa - naprawdę mieliśmy duży wpływ na ludzkość, a nie mówię już o Atlantydach i innych epickich akcjach) i wróciliśmy od tak sobie, jak gdyby nic bez naprawienia szkód. To był straszny wstyd, więc była silna potrzeba działań naprawczych.

Jeśli chodzi o sam astral i jego strukturę - pamiętam, że wyłapałem jakąś presję grupy na postrzeganie Leszka jako duchowego przywódcy, a więc tego który zawsze ma być numerem jeden i nikomu nie wolno twierdzić, że mógłby rozumieć coś lepiej czy mieć coś bardziej urzeczywistnione. Niektórzy mają na tyle duże zaślepienie, że naśladują Leszka we wszystkim jak leci, więc nawet jego nieuzdrowione problemy traktują jak duchowe osiągnięcie i wzór do naśladowania.
A spróbowałby się kto oświecić przed nim i to jeszcze bez czekania na resztę grupy, która ma te swoje szlachetne cele - moja pś na myśl o uniezależnieniu się zareagowała dużym lękiem przed odrzuceniem i straceniem swoich kochanych aniołków, jakby co najmniej jakaś banicja miała mi grozić za samo puszczenie tego astralu.

I właśnie jedną z największych pułapek tego astralu dla jego uczestników jest to przekonanie, że jak wyjdę przed szereg, oleje tych potrzebujących aniołków i zajmę się w pełni sobą, swoim szczęściem - to uczyni mnie takim zasranym egoistą, że głowa mała. To inni siedzą i naprawiają błędy, do których także przyłożyłem rękę, a ja tu się mam pławić w szczęściu, myśląc przede wszystkim o sobie?

Tak :D
« Ostatnia zmiana: 2012-12-03, 12:31:28 wysłana przez Clint »

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-12-03, 11:43:44 »
Teraz mi coś zaczyna świtać, że ktoś mi kiedyś wkodował (jakiś mój były mistrz), że mam (jakaś grupa ma) na niego czekać i dopiero iść za nim. Nawet nie mam pojęcia kto to był, ale chyba nastąpiło przełożenie wzorców i schematu działania na Leszka (jako osoby, która mnie najbardziej inspiruje w rozwoju).

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-12-03, 11:37:26 »
Feli, dokładnie :)) Nie wiem skąd moja pś wzięła przekonanie, że to dobry sposób, by mi "ktoś udowodnił - pokazał", że to będzie dla mnie samej w pełni bezpieczne i korzystne :)).

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-12-03, 11:22:57 »
Kinga,
to w sumie jeden gips, czy się oczekuje od kogoś, że Cię oświeci, czy czeka się, aż ten ktoś sam się oświeci, bo zarówno w jednym jak i w drugim przypadku uzależnia się swoje oświecenie od kogoś innego (czyli swoje szczęście od warunków zewnętrznych), a tym samym wywiera się na tego kogoś presje (najczęściej podświadome). Nie mówiąc już o tym, że samemu się na tym traci ;)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-12-03, 08:34:31 »
Jak tak patrze to ten specyficzny astral, który nazwałbym "Leszku, weź nas oświeć" trzyma się całkiem nieźle i trochę jest osób, które nie wyobrażają sobie rozwoju bez podłączenia do niego.

To ja jestem chyba w innym astralu po drugiej stronie hihihi, bo moja pś krzyczy "Weź się Leszku w końcu oświeć i przetrzyj nam wszystkim szlak, bo żaden z nas tego pierwszy nie zrobi (nie mam pojęcia jakich "nas"). Ja wtedy zobaczę na własne oczy, że wcale nie ma się czego bać i może też się zdecyduję :). Póki co, nie pozostaje mi nic innego jak nadal czekać na jakiegoś śmiałka, mnie się nie śpieszy, moge i czekać, byle nie w nieskończoność ;))))"

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-12-02, 23:23:06 »
Poruszyłeś jakieś lęki :)