Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189654 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-02, 12:57:28 »
jenKa,
ciastka to pożywienie,
tak mi przyszło do głowy, że to coś czym się karmisz
a teraz robisz to z przyjemnością,
więc możesz juz sie karmić przyjemnością

takie luźne skojarzenia w oparciu o to co napisałaś...

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-12-02, 12:44:31 »
Odpowiem nie po kolei. Najpierw Muszka:

Muszko, przeczytałam twój opis i...czegoś mi w nim brak. Czegoś "ukrytego" - aż sama się przestraszyłam, gdy o tym pomyślałam (taki ucisk w okolicy żołądka). Czegoś ukrytego bardzo, bardzo, żeby nikt się nie dowiedział? Czegoś...wstydliwego? Głowa się kurczy, chowa w ramiona, a uszy nasłuchują, czy nikt nie idzie - nie usłyszy, nie zobaczy?

Lilliole, tak, terapia bardzo pomaga, szczególnie, że trafiłam na osobę tak pełną empatii, że aż mnie to zadziwia. Czy pieczenie ciastek to kreatywność - pewnie tak. Ale kreatywna byłam zawsze. Tu natomiast mam możliwość połączenia tego, czego dotąd sobie (Wzorce!) odmawiałam: Przyjemności, Zabawy i Prawa do popełniania błędów.
Wychodzą jeszcze inne dziwne rzeczy: wszystko mi się udaje pod warunkiem, że w trakcie gotowania i pieczenia słucham muzyki poważnej. O co chodzi - nie wiem. Odkryłam natomiast niedawno powód dla którego tak dobrze mi było z moją babcią: jestem bardzo podobna do jej matki, którą straciła jako nastolatka. Nie była kucharką, tylko krawcową i ten talent zarówno babcia, i ja odziedziczyłyśmy. Skąd więc te ciastka?!


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-02, 12:31:00 »
muszka,
na ten moment kojarzy mi się to tylko z jakimiś animowanymi bajkami...

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-02, 10:30:00 »
Ja też swojego narysowałam, ma małą głowę w stosunku do sylwetki- sylwetka człowieka duża, postawna, szerokie ramiona, długie ręce zakonczone szponami jak dinozaur. Szczerzy na mnie zęby, szpony w moim kierunku jakby chciał mnie przestraszyć. Nogi też jak u dinozaura ,ciężkie ,zakończone pazurami. Duże uszy troche dziwacznie wyglądają na tej małej głowie- odznaczają się. Sylwetka człowieka z rękoma i nogami dinozaura. Powstał jak miałam 9 lat. Ktoś pomoże z interpretacją? Lilliole:?:)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-02, 09:57:54 »
Lilliole, fajnie :)
Fajnie, że udało ci się dotrzeć do tego potworka w sobie - ciekawe właściwie na jakiej podstawie go stworzyłaś? Miś i robot - jakieś zabawki z tamtego okresu? Może niechcący zepsute?

Jenka
to może być dobry trop :))
przyznam, że po cichu liczyłam na jakaś inspirację
czuję że to jest to,
zepsucie zabawki, reakcja matki, jej złośc na mnie, odsunięcie emocjonalne od siebie, czyli zabranie miłości - to dla dziecka nicość....
dzięki :-*


Ja, przyznaję się, zdecydowałam się na terapię. Taką zwyczajną, z psychologiem, ale też dużo pomaga. Zresztą w połączeniu z rd wszystko idzie znacznie szybciej :) A moje Wewnętrzne Dziecko ma ochotę piec ciasteczka. I, choć nigdy talentu w tym kierunku nie miałam, coś tam jednak wychodzi :)))

To świetnie, że zdecydowałaś się na coś co ci pomaga :-) O to w sumie przecież chodzi.
A pieczenie ciasteczek jest fajne i twórcze. Czyżby Twoje Wewnętrzne Dziecko otwierało sie na kreatywność? :)

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-12-02, 09:27:32 »
Lilliole, fajnie :)
Fajnie, że udało ci się dotrzeć do tego potworka w sobie - ciekawe właściwie na jakiej podstawie go stworzyłaś? Miś i robot - jakieś zabawki z tamtego okresu? Może niechcący zepsute?
Fajnie, że wiesz na co masz ochotę :)

Ja, przyznaję się, zdecydowałam się na terapię. Taką zwyczajną, z psychologiem, ale też dużo pomaga. Zresztą w połączeniu z rd wszystko idzie znacznie szybciej :) A moje Wewnętrzne Dziecko ma ochotę piec ciasteczka. I, choć nigdy talentu w tym kierunku nie miałam, coś tam jednak wychodzi :)))

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-02, 09:17:12 »
Lilliole

W rysowaniu chodzi o to, żeby WD spontanicznie wyraziło swoje traumy, emocje, dolegliwości i zrobiło to w swoim języku poprzez obrazy. Trzeba wyłączyć mózg i logiczne myślenie. Takie przyzwolenie ma działanie terapeutyczne a interpretacja to sprawa drugorzędna, możemy ją dopiero potem przeprowadzić samemu lub z kimś znajomym. Ale to nie jest ważne.
Przykładowo rysujemy swojego wewnętrznego krytyka i jest to forma rozmowy z WD i to jest najważniejsze.
Kolejno możemy narysować swoją rolę np. w rodzinie, w szkole...
I dlatego tutaj ważne jest określić z jakiego okresu życia WD nawiązujemy kontakt.

Mateusz,Inga

dzięki :)

narysowałam swojego wewnętrznego krytyka,
wygląda jak pluszowy niedźwiedź w ataku,
ma duże pazury,
ale głowe kwadratową jak robot, albo jakiś dziwny skrzat
po minie widać, że jest bardzo złośliwy, marszczy brwi, szczerzy zęby
ma włosy na dużych uszach
a brzuch ma rozpruty, w srodku brzucha dziurę, której sie boję
boje się, że tam wpadnę, ze mnie wciągnie i wpadne w nicość
I krzyczy: Jak mogłaś byc taka głupia! To juz koniec! Jeden mały błąd i koniec! Juz po tobie.
Spytałam swojej podświadomości z jakiego okresu jest ten krytyk i powiedziała, że 6-7 lat.

Moze jeszcze ktos miałby ochotę narysowac swojego wewnętrznego krytyka i go opisać? To naprawdę fajna sprawa.

Och! Chciałabym kiedys prowadzic takie warsztaty pracy w wewnętrznym dzieckiem... Pisze to głośno, żeby Wszechświat usłyszał :)))  po wielu latach ukrywania tego czego chce zmieniam taktykę . Teraz bede rozgłaszać. :))


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-02, 07:58:18 »
przy okazji tych faz rozwoju (i związanych z nimi zaburzeń , czyli autystycznej/symbiotycznej/separacji) o których tekst wklejałem ciut poniżej to można fajnie odnieść to do różnych ścieżek rozwoju duchowego - faza separacji byłaby związana z karma jogą, symbiotyczna z bhakti jogą a autystyczna z dźniana jogą, czyli byłyby to metody duchowe służące oczyszczaniu również tych faz  (oczywiście podział jest umowny i chodzi o nacisk , w tym skłonność do danej fazy -  wiadomo można np. wielbić na ścieżce bhakti rożne formy które odpowiadają tym i innym fazom rozwoju, albo specyficznym połączeniom na granicach tych faz  i w ten sposób oczyszczać je wszystkie)

wklejałem większy fragment w innym wątku, ale poniżej ciekawy krótszy wyjątek , pokazujący jak wygląda to z punktu widzenia kogoś kto idzie ścieżką dźniana jogi, ciekawe jest w jaki sposób interpretuje pragnienia związane z danymi fazami (tylko jedne całkiem pozytywnie ) i że w tym schemacie idzie jakby pod prąd faz rozwojowych (tyle że świadomie, a nie w postaci odtwarzania nieświadomych zahamowań):

"Mamy trzy stopnie rozwoju pragnień. Na pierwszym szczeblu człowiek sądzi, że będzie szczęśliwy, jeżeli będzie posiadał dom, samochód, wiele książek, pieniądze. Nie potępiam tego, jest to wrodzona chęć zaspokojenia tęsknoty, której samemu się jeszcze nie rozumie. W rzeczywistości człowiek szuka piękna i szczęścia, które są bezosobiste, lecz nie uświadamia sobie tego i pragnienie to tłumaczy sobie jako chęć posiadania. Dążenie takie zawiera w sobie zawiść, chciwość, nienawiść, wyzysk, gdyż cel swój osiąga kosztem innych i dzięki tej swojej naturze - musi prędzej czy później przynieść rozczarowanie. Musi przyjść czas, gdy człowiek odkrywa, że drogą posiadania nie można nigdy osiągnąć szczęścia. Gdy sobie to uświadomi, wchodzi zwykle w drugi okres pragnień, żądzę posiadania przenosi w subtelniejsza dziedzinę. Pragnie i szuka teraz duchowej otuchy, oparcia, które by go broniło przed konfliktami życia. Tak samo jak dawniej pragnął bogactw, by go broniły w walce o byt, tak teraz pożąda przewodników duchowych, "guru", autorytetów, by go wybawiły od konfliktów na wyższym poziomie. Lecz i to z kolei musi okazać się zwodnicze, gdyż jedyną ucieczką przed konfliktem jest zwyciężenie go. W ten sposób drugi okres pragnienia zostaje poniechany i człowiek wchodzi w trzeci. (Pamiętajcie proszę, że w istocie nie ma takich podziałów, życia nie można dzielić w ten sposób, terminów tych używam tylko dla ułatwienia). Ten trzeci okres wydaje się z początku tylko negacją, ponieważ polega on na zaprzestaniu wszelkich usiłowań znalezienia szczęścia w czymkolwiek na zewnątrz człowieka, czy to w fizycznym, czy w duchowym dobrobycie, takim jak np. Mistrzowie i nauczyciele. Lecz jeśli mamy odwagę wejścia w ten okres, przekonamy się, że jest on pozytywny, a nie negatywny. Odrzucić pragnienie wszelkiej zewnętrznej pomocy znaczy wyzwolić istotne pragnienie, które uznaje tylko pomoc, jaką człowiek znaleźć może jedynie sam w sobie."
http://www.jkrishnamurti.republika.pl/1930.ojai.htm

i tam przykład rozwojowego "układu  międzyfazowego" w postaci ciekawego połączenia:
"Tego naprawdę ustawicznie szukamy, sami nie wiedząc o tym. To właśnie znajduje się na dnie dążenia do wszelkiej zewnętrznej pomocy. Gdy w ten sposób wyzwoli się pragnienie, samo życie jest wyzwolone, gdyż pragnienie takie jest życiem. Prawdziwe, istotne pragnienie jest najwyższą prawdą, najwyższą duchowością, absolutem, połączeniem miłości z intuicją, jest Bogiem, jest wszystkim."

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-01, 19:54:30 »
Lilliole

W rysowaniu chodzi o to, żeby WD spontanicznie wyraziło swoje traumy, emocje, dolegliwości i zrobiło to w swoim języku poprzez obrazy. Trzeba wyłączyć mózg i logiczne myślenie. Takie przyzwolenie ma działanie terapeutyczne a interpretacja to sprawa drugorzędna, możemy ją dopiero potem przeprowadzić samemu lub z kimś znajomym. Ale to nie jest ważne.
Przykładowo rysujemy swojego wewnętrznego krytyka i jest to forma rozmowy z WD i to jest najważniejsze.
Kolejno możemy narysować swoją rolę np. w rodzinie, w szkole...
I dlatego tutaj ważne jest określić z jakiego okresu życia WD nawiązujemy kontakt.
Dla niektórych dobrze jest z WD pracować w grupie, na warsztatach, widać duże efekty, dla innych samemu, jak kto woli.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-12-01, 19:12:05 »
Pomagał mi terapeuta. On mówił co on widzi w danym rysunku a ja swoje skojarzenia.
np narysowałam drzewo z galęziami a dopatrzylismy się w tym róznych dróg, z których ja nie wiem co mam wybrać i w jakim kierunku mam teraz iść. I wtedy się koncentrowałam na swoich odczuciach, emocjach.
Albo narysowałam sieć podobnych polaczonych ze soba elementów, bo mi się w głowie to pokazało. Dla mnie to nic nie znaczyło. Ale na terapii zobaczylismy że to sa moje neurony pomiedzy którymi powstaja nowe połaczenia, czyli że mój mózg się odbudowuje.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-01, 16:41:26 »
Ja już przestałam rysować, ale przedtem zrobiłam około 1000 rysunków. Służa one do wyrażania tego co jest wewnatrz a czego nie da się wyrazić słowami tylko symbolami oraz do odczytywania ich znaczenia a dzięki temu rozumienia co siedzi  środku. Mnie rysunki bardzo pomagały.

Sama odczytywałaś ich znaczenia? Ktoś ci pomagał? Kto odczytywał symbole? Możesz podac jakiś przykład?

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-12-01, 15:35:19 »
Ja już przestałam rysować, ale przedtem zrobiłam około 1000 rysunków. Służa one do wyrażania tego co jest wewnatrz a czego nie da się wyrazić słowami tylko symbolami oraz do odczytywania ich znaczenia a dzięki temu rozumienia co siedzi  środku. Mnie rysunki bardzo pomagały.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-01, 13:59:56 »
Przed wswzystkim trzeba dzieciństwo podzielić na okresy począwszy od życie płodowego aż do pełnoletności i nad każdym pracować oddzielnie. Przydadzą się zestawy pytań o największe traumy z danego okresu i na początek, zamisat wypowiadanae sie słownie zalecam rysowanie. Wiele rysowania, potem pisanie. Naprawdę warto poświęcić wiele czasu, nawet miesięcy zwłaszcza u tych, którzy tego potrzebują;  zająć się WD, dać mu uwagę, porozmyślać, zrozumieć i wyciągnąć naukę.

Podzielenie dzieciństwa na okresy może być bardzo pomocne. Ja tak na początku pracowałam, ale chyba raczej wole pracowac nad tym co wychodzi na bieżąco. Ale informacje o rozwoju dziecka w poszczególnych okresach tak czy siak warto mieć.

Ciekawe jest to co napisałeś o rysowaniu. Możesz cos wiecej jeszcze napisać. Kiedy rysować? Czy to jakoś potem interpretować? Jak to moze byc pomocne w pracy z WD?

To może być też tak, że My-Dorosli przyjmowliśmy rolę rodzica w stosunku do naszego WD. Nasi rodzice byli odwzowrowaniem tej relacji. Tak jak My traktujemy siebie samego-WD, tak traktują nas nasi rodzice.

Tak jest. I chodzi o to, żeby stać sie dla siebie kochającym rodzicem. Tego można sie nauczyć. I tego uczymy sie w pracy z WD.
Chodzi o to by nie utożsamiać sie z rodzicami. A żeby się nie utożsamiać trzeba oczami dorosłego zobaczyć jacy oni byli naprawdę. Przestać ich chronić. Przestać stać po ich stronie, a stanąc po stronie dziecka. Z cąłą stanowczością. Bo nie można być jednocześnie adwokatem i siebie i dziecka. A rodzice są dorośli i też mogliby pracować nad sobą. Gdyby tylko chcieli.
Jeżeli tego nie zrobimy będziemy zachowywali się wobec swojego Wd tak jak nasi rodzice względem nas. A co gorsze jest duża szansa, że będziemy wobec swoich dzieci tacy jak oni względem nas. Nie da sie jednocześnie chronic i rodziców i siebie. Trzeba wybrać. Dla mnie jako matki wybór jest jeden. Chronic dziecko.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-01, 12:24:36 »
Cytuj
Wysłany przez: furyah
« dnia: 2015-11-30, 19:25:25 »
Lilliole dziś mi wyszło coś takiego że powstrzymuję się od bycia szczęśliwą z lojalności do WD bo skoro ona była/jest nieszczęśliwa to ja bym ją zdradziła wybierając szczęście. tak jakbym nie uszanowała jej cierpienia. jak sobie można z tym poradzić?

Cytuj
Wysłany przez: Inga
« dnia: 2015-11-30, 20:45:32 »
furyah
Ja mam identycznie. Wiele razy to czułam że nie mogę być szcześliwa dopoki moje WD będzie nieszcześliwe, bo nie mogę go zostawić samego a ja w tym czasie bym się cieszyła. I też to widzę jako zdradę jego. Nieraz o tym myslałam co ma  zrobić i myślę że musze poczekać aż jemu będzie dobrze.

Jest tak, że praca z WD może być bardziej złożona niż sie wydaje. Wszystko zależy od warunków życia dziecka i jego rodziców. Znam osoby, które miały bardzo kochającą rodzinę, że nawet bardzo przyjemnie było osobom w ustawieniach Hellingera, wyściskały się i wycałowały.
Jeśli było inaczej to trzeba włożyć wiele solidnej pracy w uzdrowianie.
Myślę, że w Waszej sytuacji jak opisujecie może tak być.
Cęsto chodzi o brak zgody na wypowiadanie się, mogły być zakazy, ataki, kary za wyrażanie siebie i oczywiście wiele innych rzeczy, ktrór wyjdą w pracy.
Przed wswzystkim trzeba dzieciństwo podzielić na okresy począwszy od życie płodowego aż do pełnoletności i nad każdym pracować oddzielnie. Przydadzą się zestawy pytań o największe traumy z danego okresu i na początek, zamisat wypowiadanae sie słownie zalecam rysowanie. Wiele rysowania, potem pisanie. Naprawdę warto poświęcić wiele czasu, nawet miesięcy zwłaszcza u tych, którzy tego potrzebują;  zająć się WD, dać mu uwagę, porozmyślać, zrozumieć i wyciągnąć naukę.

To może być też tak, że My-Dorosli przyjmowliśmy rolę rodzica w stosunku do naszego WD. Nasi rodzice byli odwzowrowaniem tej relacji. Tak jak My traktujemy siebie samego-WD, tak traktują nas nasi rodzice.
« Ostatnia zmiana: 2015-12-01, 12:29:26 wysłana przez Mateusz »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-12-01, 12:13:47 »
taka medytacja służąca reintegracji i uzdrowieniu wewnętrznego dziecka, przebudzeniu wewn. potencjału i kreatywności:
https://www.youtube.com/watch?v=rlIfYqboDsQ
http://www.pinklotus.org/-%20KY%20meditation%20Hunsani%20meditation.htm