Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 190399 razy)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-12, 16:40:29 »
Doktor - X
To świetnie, ze znalazłeś swój własny sposób pracy, który przynosi efekty :)
Bo to w gruncie rzeczy chodzi.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-12, 16:25:00 »
Dzięki za odpowiedź. "Otrzymywanie zależy od naszej otwartości na otrzymywanie a nie od bycia miłym"
Kolejna strzała w 10 :) tego potrzebowałem i w zasadzie tylko tego.
Ja mam inne podejście do wew dziecka, przedewszystkim nielubie tych nazewnictw i nie lubie myśleć ze z nim pracuje. Dla mnie go niema, jestem tylko ja. Czasem czuje wewnatrz siebie jak coś co mozna nazwac wewnetrznym dzieckiem sie raduje i ja sam wtedy czerpie radość, ale niechce myślec że jakies cos we mnie z wlasną inteligencją i uczuciami sie raduje, wole już myslec o tym jako o częsci mnie co sie oczywiscie pokrywa. Tak mi jest dobrze i jak mam efekty to niech tak pozostanie :)
Co do tego bycia chamskim lub miłym, często potrzebuje czegos od innych i niewypada mi być nawet w złym humorze. To troche uciązliwe ale zawsze takie problemy się pojawiają gdy brakuje mi swojej milosci. Gdy ona jest to mam humor, jest przestrzen, pojawia sie wolność i wybor. Wtedy wszystko jest na swoim miejscu i nawet uszczypliwość w moim wykonaniu staje sie przyjemna, czuje granice, wyczuwam poziom harmonii i jakość energii. Porzuciłem 3 stronny dekret i zamiast niego mam 3 głowne afirmacje, w tym jedną Lilliole i jest lepiej niż przedtem.
« Ostatnia zmiana: 2015-10-12, 16:27:46 wysłana przez Doktor-X »

tod

  • Wiadomości: 261
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-10, 23:49:34 »
Jak ja ostatnio mówię sobie, że 'Mogę ...' (np. czuć złość, być kimś niemiłym, nielubianym) to mi to pomaga, bo pozwala zaakceptować to co czuję. Znika ze mnie napięcie....

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-10, 17:01:01 »
i  CZUJĄ  to co CZUJĄ

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-10, 16:38:50 »
Dzieci wiedzą. Wiedzą, dopóki nie pojawi się zderzenie z rzeczywistością typu państwowa placówka wychowawcza, albo po prostu rodzina, w której spotkały się inne - dorosłe już - dzieci. I, jak słusznie Lilliole zauważyła, dzieci uczą się przez obserwację. I to jest bardzo smutne, że to, co WIEDZĄ i to, co WIDZĄ okazuje się być bardzo często sprzeczne. Jeśli mają możliwość dorastać w domu, w którym otrzymywały tą niezbędną dla ich wzrastania ilość bezwarunkowej miłości i pozytywnego wsparcia, to pierwsze kroki w zewnętrznym świecie będą je tylko dziwić. Jeśli nie - uwierzą, że właśnie ta rywalizacja za wszelką cenę jest prawidłowa.

Ja, niestety, zaliczam się do tych ostatnich. I pewnie to odgruzowywanie różnych nieprawidłowości jeszcze przez jakiś czas potrwa. Choć, co ogromnie mnie cieszy, powolutku zauważam, jaka fajna atmosfera pojawia się wokół mnie, a zwłaszcza w domu, w którym zamiast dotychczasowych przepychanek zagościły rozmowy, zaufanie i wsparcie. Bardzo, bardzo jest to przyjemne :)

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-10-10, 14:50:39 »
Ale oni nie walczą tak jak by od tego zależało życie.
Gdy ktoś pracuje i zostaje mu 500$ na miesiac wolnej kasy, to korzystne jest dla niego przepychać się by dostać tanie towary na ktorych zaoszczędzi / zarobi kilkaset $ w jeden dzień.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-10, 14:43:09 »
Moim zdaniem tzw wszelkie zachowania negatywne typu agresja, cwaniactwo, wykorzystywanie innych nie wynikają z braku prowadzania czy braku zakazów czy nakazów, ale z braku miłości. Nawet Ci ludzie, niemalże bijący sie o towary na wyprzedażach o których wspomniała JenKa tak naprawdę biją sie o miłość i spełnienie, bo uwierzyli, że tymi dobrami materialnymi są w stanie zapełnić brak. Byc może oni walczą z taką sama łapczywościa z jaką niemowlak domaga sie piersi matki. Jakby od tego zależało jego zycie.

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-10-10, 14:17:59 »
Maybe.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-10, 14:15:58 »
medżikowsky

Zgadza się.
Ale takie dzieci ,które przebywają w takiej atmosferze , gdy już dorosną
to nie ,,muszą " latać po róznych takich  kursach .

medżikowsky

  • Gość
[#]   « 2015-10-10, 14:05:08 »
l nie trzeba wtedy uczęszczać na róznorakie kursy , warsztaty , wykłady,
seminaria o ,, związkach ".

No dzieci raczej na takie kursy nie uczęszczają.

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-10, 13:53:01 »
 Lilliole

:)

Cytuj
Lilliole
 

[#]   « Październik 10, 2015, 12:42:33 »
Cytuj


Moim zdaniem nie trzeba uczyc dzieci miłości i opowiadać im czym ta miłośc jest. Bo one wiedzą. Kiedys słyszałam, że dzieci nie wychowuje sie słowem tylko przykładem. Czyli dzieci obserwują rodziców i jęśli oni o czyms mówią, a robia cos zupełnie innego to dzieci przyswajają zachowanie rodziców, a nie to co mówią.

Dokładnie.
l nie trzeba wtedy uczęszczać na róznorakie kursy , warsztaty , wykłady,
seminaria o ,, związkach ".

Pozdrawiam sobotnio



Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-10, 12:42:33 »
JenKa
ja też się cieszę że rozmawiamy i przedstawiamy różne punkty widzenia :)
I masz rację, że czasem ważny jest dobór słów.
Dlatego chcę wyjaśnić, że jak ja mówię do swojego wewnętrznego dziecka "Możesz być niemiła" to nie jest równoznaczne z tym, że "Masz prawo być niemiła". To zupełnie coś innego. Tu chodzi o uwolnienie sie od nakazu bycia miłym. Człowiek, który kieruje się nakazami, a nie świadomościa i wolną wolą jest jak zaprogramowany automat. 

Po drugie: jeśli nauczymy dziecko, że ma prawo być niemiłym i na pewnym etapie tego nie skorygujemy, to mamy taki świat, jaki mamy - wszyscy przyznają sobie prawo do obrażania innych, walenia łopatką po głowie i wyrywania zabawek. Na wyprzedażach wyraźnie widać te prawa dwulatka. Ale chyba nie do tego dążymy? I dlatego z dzieckiem trzeba rozmawiać, rozwiewać jego lęki, zapewniać o BEZWARUNKOWEJ MIŁOŚCI, a jednocześnie wskazywać, że ta miłość nie jest egoistycznym zaspokajaniem wszystkich pragnień, a dążeniem do równowagi.
No właśnie ja uważam, że dzieci nie trzeba korygować. Że one maja w sobie instynkt rozwoju i że wystarczy nie przeszkadzać. Uważam, że dzieci i ludzie sa z gruntu dobrzy.
A to co sie dzieje na wyprzedażach może wynikać z zatrzymania ludzi na etapie łopatki, ale nie dlatego, że im nie wskazano kierunki, ale dlatego, że zablokowano im wzrastanie i rozwój. Krzykiem, ocenami, krytyką, bazkiem miłości.

Moim zdaniem nie trzeba uczyc dzieci miłości i opowiadać im czym ta miłośc jest. Bo one wiedzą. Kiedys słyszałam, że dzieci nie wychowuje sie słowem tylko przykładem. Czyli dzieci obserwują rodziców i jęśli oni o czyms mówią, a robia cos zupełnie innego to dzieci przyswajają zachowanie rodziców, a nie to co mówią.


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-10-10, 12:23:39 »

Można jednak pójść w drugą skrajność i być prawdziwym chamem - możesz kazać ludziom spier*alać z byle powodu, ostentacyjnie podkreślać jak bardzo masz ich gdzieś, itd.

Clint,
przecież znamy Doktora -X z forum. Ja osobiście nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek był dla kogos chamski czy arogancki. Naprawdę wierzysz, że jak powie swojemu wewnętrznemu dziecku, że może byc niemiłe dla kogos to zaraz stanie sie nieliczącym z nikim chamem? Ja nie zauważyłam w jego wpisach jakiejs zmiany w kierunku chamskości.
Wiem, że to jest niezgodne z zasadami budowania afirmacji, ale czasem korzystne jest złamanie zasad. Poza tym na początku zdania jest slowo "mogę". To jest przyzwolenie a nie nakaz.
Co innego jakby było "potrafię" czy "wybieram". Ale jest "mogę", czyli "wolno mi". Oczywiście za wolnością ida tez konsekwencje wyboru.
Od jakiegoś czasu ja sobie przyzwalam na wiele rzeczy, mówiąc do siebie że mogę. Niektóre z nich sa naprawdę nieakceptowalne. Ale nigdy nie zauważyłam, żeby to pociągało za soba jakieś wielkie zmiany w moim zachowaniu. Nie staję sie nagle samolubna, chamska i czy nikogo nie biję. Poza tym, że zyskuję luz i swobode wyboru.

W większości sytuacji jest tak, że jak sobie np mówię, że moge być arogancka to przychodzi mi zaraz, że wcale nie muszę. I ze tak naprawdę to wcale nie chcę.
Przez kilka lat nie mogłam uzdrowić pewnej relacji karmicznej. Miałam nawet zabieg węzłów na rozplątanie i pomogła, ale tylko troszkę. Wiele afirmowałam ze słabym skutkiem. I dopiero jak sobie powiedziałam, że mogę tą osobę nienawidzić chociaz nic w tym wcieleniu mi nie zrobiła - pojawiła sie przestrzeń do tego, żeby polubic te osobę.
Jak ktos nie wierzy to niech sobie spróbuje przyzwolic wewnętrznie na coś czego się boi i sam sie przekona. Ja nie mówię, żeby to od razu przejawieć. Bo tu nie chodzi o kreację tylko przyzwolenie na swój cień.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-10-10, 11:25:53 »
Czuję, że wszyscy mówimy o tym samym, tylko czasem trudno dobrać słowa tak, by dokładnie wyrazić to, o co właściwie chodzi.
Ale cieszę się z tej wymiany poglądów. Za każdym razem dowiaduję się o sobie czegoś bardzo istotnego. Trochę, jak odnajdywanie kolejnego elementu puzzli :)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2015-10-10, 10:40:03 »
Warto tutaj spojrzeć nieco szerzej na temat - przede wszystkim to nie jest tak, że są tylko dwa skrajne bieguny zachowań czyli bycie miłym na siłę i chamstwo. Jest też całe spektrum zachowań i reakcji pośrodku.

Wg mnie to co Doktor-x potrzebuje przepracować to przekonanie, że musi się wysilać z byciem miłym, robić coś na siłę i wbrew sobie. Staranie się podłączając pod cudze oczekiwania nie jest ani fajne, ani korzystne ani potrzebne. Można dostawać pomoc, wsparcie, akceptacje i inne fajne rzeczy nie robiąc tego wszystkiego, nie wkładając tego całego wysiłku w relacji z innymi ludźmi. Ale to zaraz też nie oznacza, że zaraz musi się pojawiać chamstwo i inne niefajne rzeczy. Można być neutralnym, naturalnym i spokojnym. Oczywiście ludzie mogą to odbierać jako chamstwo, bo mogą uważać, że np. im się należy uwaga, której im nie dajesz albo że powinieneś się tłumaczyć kiedy Ty nie zamierzasz tego robić. I to nie jest prawdziwe chamstwo, tylko urojone. Takie urojone chamstwo można spokojnie przejawiać i wciąż czuć się w porządku i mieć dobre relacje z ludźmi.

Można jednak pójść w drugą skrajność i być prawdziwym chamem - możesz kazać ludziom spier*alać z byle powodu, ostentacyjnie podkreślać jak bardzo masz ich gdzieś, itd. I ok, masz prawo nie karać się, nie czuć się winnym za to wszystko itd. Rozumiem, że wewnętrzne dziecko może potrzebować tej akceptacji, jeśli przejawiasz taką słabość. I to jest wszystko w porządku. Jest jednak jedno ale - wywala Ci, że takie zachowania uniemożliwią Ci choćby zarabianie pieniędzy, itp. I tak może być! Żyjąc w społeczeństwie jesteśmy jego częścią i mniej lub bardziej jesteśmy zależni od innych ludzi. Można się na innych ludzi wypiąć, ale niesie to za sobą konsekwencje bycia skazanemu na płynięcie pod prąd.

Relacje z ludźmi są ważną częścią życia w tym świecie i jeśli zamierzamy je psuć sobie na własne życzenie, to oczywiście mamy do tego prawo, możemy się z tym czuć ok, ale ma to takie skutki że odcinamy się od możliwości życia w symbiozie z innymi ludźmi, a to znacznie utrudnia życie.

Możesz sobie afirmować to co afirmujesz, ale nie jesteś w stanie doprowadzić do przekonania, że jest to w 100% korzystne, ponieważ nie jest. Bycie prawdziwym chamem niesie za sobą konsekwencje, to są niefajne energie i dostrajanie się do nich będzie powodować niemiłe konsekwencje. I tutaj dlatego warto działać dwutorowo - akceptuj sobie to i czuj się w porządku, ale wsłuchuj się też w głos rozsądku, który Ci mówi że będą tego konsekwencje. Warto się więc zastanowić czy rzeczywiście taki chcesz być i czy w ogóle tego potrzebujesz.

Długo terminowo afirmując podszedłbym do tematu raczej w taki sposób, że afirmowałbym:
1) To, że nie musisz naginać swojego zachowania pod innych ludzi
2) Jesteś ok, kiedy jesteś sobą w relacjach z ludźmi
3) Mam prawo być niemiły, ale zwracam sobie od razu wolność od tego, ponieważ mi się to nie opłaca

Temat wywołuje szerokie spektrum emocji, więc warto po prostu podejść to z kilku różnych stron jednocześnie, ponieważ skupienie się tylko na jednym aspekcie może wpędzać w ślepą uliczkę stworzoną przez inne kwestie.