Warto tutaj spojrzeć nieco szerzej na temat - przede wszystkim to nie jest tak, że są tylko dwa skrajne bieguny zachowań czyli bycie miłym na siłę i chamstwo. Jest też całe spektrum zachowań i reakcji pośrodku.
Wg mnie to co Doktor-x potrzebuje przepracować to przekonanie, że musi się wysilać z byciem miłym, robić coś na siłę i wbrew sobie. Staranie się podłączając pod cudze oczekiwania nie jest ani fajne, ani korzystne ani potrzebne. Można dostawać pomoc, wsparcie, akceptacje i inne fajne rzeczy nie robiąc tego wszystkiego, nie wkładając tego całego wysiłku w relacji z innymi ludźmi. Ale to zaraz też nie oznacza, że zaraz musi się pojawiać chamstwo i inne niefajne rzeczy. Można być neutralnym, naturalnym i spokojnym. Oczywiście ludzie mogą to odbierać jako chamstwo, bo mogą uważać, że np. im się należy uwaga, której im nie dajesz albo że powinieneś się tłumaczyć kiedy Ty nie zamierzasz tego robić. I to nie jest prawdziwe chamstwo, tylko urojone. Takie urojone chamstwo można spokojnie przejawiać i wciąż czuć się w porządku i mieć dobre relacje z ludźmi.
Można jednak pójść w drugą skrajność i być prawdziwym chamem - możesz kazać ludziom spier*alać z byle powodu, ostentacyjnie podkreślać jak bardzo masz ich gdzieś, itd. I ok, masz prawo nie karać się, nie czuć się winnym za to wszystko itd. Rozumiem, że wewnętrzne dziecko może potrzebować tej akceptacji, jeśli przejawiasz taką słabość. I to jest wszystko w porządku. Jest jednak jedno ale - wywala Ci, że takie zachowania uniemożliwią Ci choćby zarabianie pieniędzy, itp. I tak może być! Żyjąc w społeczeństwie jesteśmy jego częścią i mniej lub bardziej jesteśmy zależni od innych ludzi. Można się na innych ludzi wypiąć, ale niesie to za sobą konsekwencje bycia skazanemu na płynięcie pod prąd.
Relacje z ludźmi są ważną częścią życia w tym świecie i jeśli zamierzamy je psuć sobie na własne życzenie, to oczywiście mamy do tego prawo, możemy się z tym czuć ok, ale ma to takie skutki że odcinamy się od możliwości życia w symbiozie z innymi ludźmi, a to znacznie utrudnia życie.
Możesz sobie afirmować to co afirmujesz, ale nie jesteś w stanie doprowadzić do przekonania, że jest to w 100% korzystne, ponieważ nie jest. Bycie prawdziwym chamem niesie za sobą konsekwencje, to są niefajne energie i dostrajanie się do nich będzie powodować niemiłe konsekwencje. I tutaj dlatego warto działać dwutorowo - akceptuj sobie to i czuj się w porządku, ale wsłuchuj się też w głos rozsądku, który Ci mówi że będą tego konsekwencje. Warto się więc zastanowić czy rzeczywiście taki chcesz być i czy w ogóle tego potrzebujesz.
Długo terminowo afirmując podszedłbym do tematu raczej w taki sposób, że afirmowałbym:
1) To, że nie musisz naginać swojego zachowania pod innych ludzi
2) Jesteś ok, kiedy jesteś sobą w relacjach z ludźmi
3) Mam prawo być niemiły, ale zwracam sobie od razu wolność od tego, ponieważ mi się to nie opłaca
Temat wywołuje szerokie spektrum emocji, więc warto po prostu podejść to z kilku różnych stron jednocześnie, ponieważ skupienie się tylko na jednym aspekcie może wpędzać w ślepą uliczkę stworzoną przez inne kwestie.