Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 190448 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-06-08, 14:41:36 »
Gdybyś zobaczył co kryje się pod tym żalem i smutkiem to dopiero bys się zdziwił.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-08, 14:33:47 »
Ja np. Nie mam chęci odwetu. Nie czuje gniewu do swojego ojca czuję żal, smutek.
Staram się zrozumieć, wybaczyć.
takie działanie zwraca mi wolność.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-08, 14:18:25 »
Liliole, Inga, dzięki za wasze spostrzeżenia, bo to dla mnie ważne.
Jakoś tak wolę dziecko zostawić z kimś (wcześniej było samo - idealnego ojca stworzyłam z męskiego aspektu siebie), bo boję się, że gdyby było cały czas ze mną, to bym zaczęła zachowywać się dziecinnie. Wiem, że to nieracjonalne, ale takie mam przekonanie.
Inga, to ważna sugestia, żeby wspierać dziecko, kiedy jestem atakowana. Skupiam się na odbijaniu ataku do nadawcy, ale bez skutku.
Uzdrowienie relacji z ojcem - to wydaje mi się jakby zakłamywanie siebie, unieważnianie swoich uczuć. Chcę, żeby ojciec poniósł karę za to, co mi zrobił (jestem DDA)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-08, 11:54:33 »
Ja swoich rodziców uśmierciłam i stworzyłam sobie nowych. Na pewnym etapie miałam taką potrzebę i pozwoliłam sobie na to, teraz jest już o wiele mniejsza. Czy to jest konieczny etap i potrzebny ciężko mi ocenić. Wdaje mi się że zaopiekowanie się samemu daje lepsze rezultaty.

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-06-08, 10:37:54 »
No tak, pewnie chodzi o różnicę w podejściu.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-08, 10:31:46 »
Chyba już wiem skąd te różnce. Nie wiem jak to jest wg innych, ale ja pracując z wewnętrznym dzieckiem uzdrawiam przeszłość i sytuacje przeszłe. A to co sie teraz dzieje traktuję jako echo tego co było. Atak w teraźniejszości jest dla mnie głównie informacją - bo kodowanie nastąpiło w przeszłości. W teraźniejszości jestem dorosła.

Ale ja to ja. Nie lubię sztywno trzymać się reguł. Przeważnie robię tak jak czuję na dany moment i sprawdzam efekty.
Przypuszczam, że jakbym zazynała swój rozwój od pracy z wewnętrznym dzieckiem to pewnie bym tak robiła jak piszesz Inga. Albo i nie.. Kto wie...

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-06-08, 10:13:14 »
Ja nie pracuję z dzieckiem wewn ale mam inne informacje jak to należy robić.
W tej sytuyacji jaką ma furyah, ona nie opiekuje się DW. Zostało zostawione samo pod opieką kogoś wyimaginowanego, kto nic nie robi. A te wzmożone ataki wg mnie świadczą o tym że dziecko przestało się czuć bezpiecznie po tym jak zostało zostawione po opieką kogoś nierzeczywistego, kto nie zareaguje i nie pomoże w realny sposób. Dziecko istnieje rzeczywiście tu i teraz i potrzebuje pomocy tu i teraz, bo tu i teraz jest atakowane.
W tej sytuacji fruah powinna się z nim skontaktować i zaoferowac mu pomoc mówiąc- nie bój się, nie jesteś już samo, ja jestem tobą przyszłą , dorosłą a przyszłąm tu do ciebie z przyszłośći aby ci pomóc. Jestem teraz z tobą, nie musisz się już bać, bo cię zawsze obronię przed ojcem i się tobą zaopiekuję. Teraz zawsze możesz na mnie liczyć bo zawsze się zjawię gdy się bedziesz bać. I stanąć przy dziecku, zapytać go czego potrzebuje, może wziąć za rękę jak się da.

A oprócz tego trzeba pracowac nad uzdrowieniem relacji z ojcem, tak jak piszesz.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-08, 09:49:40 »
No ale w jaki sposób ten aspekt siebie ma się opiekować dzieckiem? Po tym co się zaczeło dziać widać że dziecko przestało czuć się bezpiecznie.
Bo ja tłumaczysz te nagłe ataki ojca?

Napisałam to troche postów niżej. Ojciec zareagował pokazując co jest do uzdrowienia.
Z atakami na nas jest tak, że albo możemy sie ich przestraszyć lub wkurzyć na agresora. Albo wykorzystać to jako informację do pracy nad sobą.
"Ma wymagania, pretensje, krytykuje..." Pewnie tak samo zachowywał się jak furyah była dzieckiem. Te wymagania, pretensje i krytyka są nadal w niej i działają przeciwko niej. I tak będzie dopóki się od tego nie uwolni.

I w sumie jak się od tego nie uwolni to wewnętrzne dziecko nigdy nie będzie mogło czuc sie bezpiecznie.
Takie jest moje zdanie.


Inga

  • Gość
[#]   « 2015-06-08, 09:26:21 »
No ale w jaki sposób ten aspekt siebie ma się opiekować dzieckiem? Po tym co się zaczeło dziać widać że dziecko przestało czuć się bezpiecznie.
Bo ja tłumaczysz te nagłe ataki ojca?

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-08, 09:22:55 »
A dlaczego nie chcesz się sama zaopiekować dzieckiem tylko go zostawiasz pod opieką kogoś fikcyjnego, kto naprawdę nie istnieje?
Nie byłabym taka pewna czy to na pewno jest fikcyjna osoba czy jakiś aspekt samej siebie...

Inga

  • Gość
[#]   « 2015-06-08, 08:34:12 »
Liliole,
reakcja WD na wykreowanego tatę była bardzo pozytywna, w drugą stronę również. Mama jakoś nie chciała się pojawić, więc zostawiłam dziecko pod opieką taty.

Natomiast rzeczywisty ojciec zaczął się mnie czepiać. Jak tylko pracuję intensywniej, to się uruchamia negatywnie. Może strażnik?
A dlaczego nie chcesz się sama zaopiekować dzieckiem tylko go zostawiasz pod opieką kogoś fikcyjnego, kto naprawdę nie istnieje?

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-08, 08:07:49 »
Ma wymagania, pretensje, krytykuje, chce szacunku nie okazując go, wyśmiewa, jest złośliwy itd.

Raczej po to, żeby sobie podnieść samoocenę.

Albo pokazuje co Ci dał. I gdyby to było, że on Ci to dał - to Ty byś to miała. A jak byś to miała to byłoby ważne, żeby się od tego uwolnić.
Ciekawe, że jego reakcja była niemalże natychmiastowa. Zaraz po tym jak zostawiłaś dziecko pod opieka idealnego ojca.
 
Ja w takich wypadkach uwalniam sie od tego. I na Twoim miejscu bym napisała afirmacje, że uwalniam się od wymagań, pretensji i krytykowania siebie i innych. W miejsce wymagań, pretensji i krytyki otwieram sie na całkowitą akceptację siebie i innych.
Jeżeli stosujesz afirmacje... Jeżeli nie to może masz jakies swoje sposoby uwalniania. Moim zdaniem to dobra okazja do uwolnienie się od wewnętrznego krytyka. Tym bardziej, że wewnętrzne dziecko ma dobra opiekę.
Przypuszczam, ze największą krytykę z Twojej strony kierujesz do siebie, ale warto i od razu uwolnic sie od krytykowania innych.

Ja odkąd zostawiłam swoje wewn.dziecko pod opieka siebie, ale z męskiej wersji z któregoś z poprzednich wcieleń - czuję duże wsparcie i bezpieczeństwo i łatwiej mi wiele rzeczy zrobić.
Może to i lepiej że u Ciebie matka sie nie pojawiła. Widocznie ojciec i męska energia jest na ten moment najważniejsza. Albo masz tam więcej do uzdrowienia.

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-07, 22:06:16 »
Doktorku, a może to, czego nie chcesz/nie możesz zaakceptować, to emocje i zachowania nieakceptowane przez twoje środowisko. Np rodziców, albo choćby jednego z nich. Tym samym wg wklepanego wzorca również przez ciebie nie do zaakceptowania. Ja, dopiero teraz, wychodząc poza moje hermetyczne środowisko, a co za tym idzie również ukształtowane przez nie poglądy zaczynam dokładnie rozumieć zdanie "Jeszcze się taki nie urodził, coby wszystkim dogodził". A trudno dogodzić nawet tylko rodzicom, jeśli każde z nich ma inne, zazwyczaj sprzeczne wobec drugiego, poglądy. I potem te próby zadowolenia wszystkich, za wszelką cenę, i oczywiście kompletnie w dziecięcej ufności i dobrej wierze nieuświadomione, przenosi się na resztę świata. A te "złe" emocje czyli smutek, zniechęcenie, znużenie byciem grzecznym i odpowiedzialnym (albo wręcz na odwrót, odgrywaniem roli błazna i czarnej owcy), próby asertywności i zaznaczania granic spycha się do ... kąta. Albo uznaje się siebie samego winnym i zasługującym na karę za samo takie myślenie!

Ale można to zmienić, chociaż ceną mogą być zerwanie znajomości, albo separacja od rodziny. I wystawienie się na ataki tych, którzy przyzwyczajeni do naszej wcześniejszej maski bojkotują wszelkie zachodzące zmiany. Tak, jak w przypadku Furyah robi to jej ojciec, a w moim koleżanki niemogące się nadziwić, że już nie pozwalam się wmanewrowywać we wszystkie nadgodziny, mniejszą ilość wolnych dni w stosunku do reszty i grafik robiony za moimi plecami. Szef zrozumiał, one - nie. I nawet, jeśli czasem jeszcze wybucham, to nie mam do siebie żalu, bo dzięki temu odkrywam kolejne pokłady nieuzdrowionych problemów. Najważniejsze to mieć SZACUNEK dla siebie i innych, ale własne odczucia stawiać jednak na pierwszym miejscu. I oczywiście ogarniać świadomością jak największą (nie tylko trójwymiarową) przestrzeń.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-07, 16:18:51 »
Ma wymagania, pretensje, krytykuje, chce szacunku nie okazując go, wyśmiewa, jest złośliwy itd.

Raczej po to, żeby sobie podnieść samoocenę.
« Ostatnia zmiana: 2015-06-07, 16:21:46 wysłana przez furyah »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-07, 16:07:28 »
Natomiast rzeczywisty ojciec zaczął się mnie czepiać. Jak tylko pracuję intensywniej, to się uruchamia negatywnie. Może strażnik?

Może i strażnik. A o co mu chodzi jak sie czepia? Czyli po co się czepia? Co chce osiągnąc?