Uzdrowienie wiąże się też z tym, że umie się odpuścić kontakt jeśli nie jest harmonijny.
jeżeli wychodzimy z toksycznych układów, wtedy to mi bardziej pasuje do uwolnienia się od uzależnienia,
jest to forma uzdrowienia i istotny krok (często pierwszy), ale jak komuś po jakimś czasie przebywania w obecności kogoś odpala się dawna podatność, odnawiają kody, czy dostrojenia, to znaczy że wciąż coś jeszcze pozostało do uzdrowienia,
jeżeli można odpuścić sobie towarzystwo toksycznych ludzi to i można na tym poprzestać, trochę inaczej wg mnie warto jednak podejść do relacji z bliskimi, czy ważnymi dla nas osobami , np. ojcem czy matką bo to co wywala w ich obecności (nieważne czy od razu, czy po pięciu minutach albo trzech godzinach) wydobywa to co jest wciąż zakodowane w nas głęboko, a uwolnienie było głównie/jedynie (albo aż, czyli kluczowym i wartościowym elementem) odcięciem