Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189769 razy)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-27, 18:18:17 »
Ja również, kiedy odreagowywałem ciężką karmę z ludźmi to nie miałem jakiegoś szablonowego zachowania. Czasem nie wytrzymywałem i walczyłem o swoje, nie zawsze z dobrym skutkiem, czasem było po tym gorzej, a czasem lepiej. Nieraz siedziałem cicho, bo czułem, że nic nie wskóram a walka tylko jeszcze zamiesza. Innym razem eksperymentowałem metodą prób i błędów. Do tego jak się siedzi po uszy w karmie z kimś to słabo widać. Słowem bywało różnie, ale miałem na uwadze istotę sprawy: trzeba to uzdrowić w ten czy inny sposób.

Inga
Z papierosami nie miałem większych problemów, choć co jakiś czas zdarzały się incydenty. Od pewnego czasu był spokój, z jednym wyjątkiem. Wyszedłem z palaczem na dwór żeby porozmawiać i akurat wiatr wiał w moja stronę, więc po chwili sie zwinąłem. Kiedy zapytałem się o co u mnie chodziło z tym zachowaniem pojawiła się odpowiedź, że mam jeszcze takie intencje, żeby być miłym dla innych kosztem siebie. No i "potowarzyszyć innym", choć mnie troszku podtruwają.
« Ostatnia zmiana: 2014-02-27, 18:20:57 wysłana przez Mateusz »

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-27, 17:37:48 »
Ja mam terapię i cały czas pracuję nad dzieciństwem. Jeszcze ogrom pracy przede mną.

Mam jeszcze drugą historię.
Moja sąsiadka strzyga i wredna baba zatruwała mi zycie swoimi ciągłymi wrzaskami prawie przez 10 lat. Po prostu całymi dniami wrzeszczała na córkę.
POczatkowo uzdrawialam z nią relację na regresingu ale nic to nie dało. Więc zrezygnowałam i chodziłam z zatyczkami licząc że może w końcu jakoś się to rozwiąże gdy ja sama siebie bardziej uzdrowię. I ona zaczeła wyjeżdżać za granicę do pracy, najpierw na krótko a teraz siedzi tam stale. Mam ciszę w mieszkaniu której najbardziej na świecie pragnęłam.
Samo się rozwiązało chociaż myslałam że to niemożliwe bo wiedziałam że ona się stąd nie wyprowadzi.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-02-27, 17:21:33 »
Inga
fajnie jak najbardziej,  oczyszczanie intencji to podstawa
a z ojcem prawdziwym oczyszczałaś ? bo rozumiem że ten facet nie jest twoim prawdziwym ojcem tylko jakimś pracownikiem


Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-27, 17:01:52 »
A u mnie akurat jest odwrotnie.
Siedze z facetem (który bardzo jest podobny do mojego ojca) który pali i gdy przychodzę na drugą zmianę to jest napalone i musze wietrzyć. Przy mnie nie pali bo sobie to wywalczyłam z nim o co bardzo się obraził.
Zastanawiałam się co zrobic z tym paleniem czy znów nie wejść z nim w walkę i pomyślałam że jeżeli on mi pali to znaczy że ja mam takie intencje i gdy zmienię intencje to on przestanie mi palic chociaż nie będę z nim o to walczyć. I nic nie robię tylko się wkurzam.
Dzisiaj się dowiedziałam że wraca na stanowisko dyrektorskie jego kolega. Ten facet obecnie jest nikim ale za niedługo stanie się kims ważnym, a ja mogłabym mieć duże kłopoty przez niego bo jest mściwy.
Wolę żeby to się rozwiązało w sposób naturalny zamiast toczyć walki i potem mieć z tego powodu kłopoty żyjąc z kimś w nienawiści.
I jak się cieszę że jednak wybrałam opcję oczyszczania intencji z nim (jako moim ojcem) zamiast walki.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-02-27, 16:31:47 »
Swiadomośc lustra O.K ale w rodzinach magicznych wpierw trzeba sobie odreagować hipnozę na dzień dobry od rodzica/ów magow która brzmi mniej więcej tak
"Prawda o tobie jest w moim umyśle. To ja znam prawdę o tobie."
są też jej odmiany
" Będziesz mi służył pokornie a wtedy ja wyjawię ci prawdę o tobie" albo
" To ja znam prawdę o tobie , żaden Bóg ci nie pomoże bo tylko ja znam prawdę o tobie"
niektórzy magowie z zacięciem kapłanskim sugerują że owa prawda jest straszna, okropna , samo zło,  dbiabeł itd...

po uwolnieniu się od tych hipnoz świadomość lustra zaczyna być świadomością lustra a nie krzywego zwierciała i co najważniejsze magiczny rodzic zostaje strącony z piedestału a na jego miejsce zasiada Bóg kochający, który zna piękną, pełną miłości prawdę o nas.



Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-27, 15:08:46 »
I jeszcze na czym polega oczyszczanie intencji.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-27, 14:52:45 »
Jak kiedyś poczujesz miłość do siebie to przypomniej sobie o tej dyskusji i ją jeszcze raz przeczytaj :-) Oczywiscie jak będziesz jeszcze miała ochotę

A ty gdy już będziesz wiedział na czym polega zasada dogrywania się intencji, czym jest świadomość lustra, jak wygląda zasada prowokowania i czym jest akceptacja tego co jest, to napisz tutaj.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-27, 11:43:03 »
Dzisiaj udało mi się tak po prostu rozwiązać spory problem, do którego odnosiłem się ostatnio - przypominający mi relacje z ojcem. Tylko, że tym razem rozmowa i odpowiednie podejście przyniosło jakieś skutki, a nie tak jak było w przypadku ojca, gdzie się po prostu nie dało.

Dla mnie to kolejny dowód na to, że uzdrawianie problemów to nie tylko bierne czyszczenie intencji i czekanie aż się samo ułoży, ale idące za tym również działania. Jak się z kimś nie da, to się nie da :)

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-25, 19:09:27 »
No i gitara Clint
Wiesz czego chcesz i osiagasz to bez ogladania sie na innych, w tym starych.
Powodzenia

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-25, 16:57:06 »
Przed swoimi problemami nie da się uciec i ja to doskonale wiem, dlatego nawet nie próbuje.

Mam wiele jeszcze nieuzdrowionych rzeczy związanych z moim dzieciństwem i one wciąż dają o sobie znać w taki czy inny sposób. Wpływało to na mój związek, kiedy potrafiłem się zachować niefajnie czy na moją pracę, kiedy spotykały mnie jakieś mniej miłe sytuacje. No nawet dzisiaj poczułem nieprzyjemne emocje w pracy związane z tym, co czułem w dzieciństwie wobec mojego ojca.

Ale to są pojedyncze sytuacje, pojedyncze problemy, a nie cały zestaw jaki miałem z rodzicami. To co nieuzdrowione jeszcze zostało i wpływa na mnie, a to co uzdrowiłem już znikło. Rodzice chcieli wciąż mi cały pakiet wrzucać. Ba, moja matka wręcz przez te wszystkie lata - nienawidziła mnie jeszcze bardziej i jeszcze mocniej okazywała swoją niechęć, im bardziej kochałem siebie i im wyższą miałem samoocenę. Po 4 latach to ona już wręcz była zmuszona tak bezpośrednio mnie atakować (bo subtelne manipulacje przestały działać), że dla obserwatora z boku wyglądało to tak, jakby miała trochę nie po kolei w głowie. A jak jeszcze spotkałem swoją wielką miłość i zostałem szczerze pokochany, to myślałem że ona zejdzie tam z tej wściekłości. i o czym to świadczyło? O tym, że mam coraz lepsze intencje, bo jest mi coraz lepiej w życiu i ze sobą czy o tym, że mam coraz gorsze, bo mnie matka coraz bardziej nie cierpi? :D Może właśnie dzięki tym skrajnościom było mi łatwo zauważyć, że moje intencje nie są bezpośrednio odpowiedzialne za to jak oni mnie traktują, a raczej za to do czego ich prowokuje i jak przeżywam to co oni mi robią (bez prowokacji też można być atakowanym!).

W każdym razie swoje problemy mogę rozwiązywać tak samo jak wcześniej, po prostu żyjąc i robiąc to co słuszne :)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-02-25, 16:54:19 »
Jak kiedyś poczujesz miłość do siebie to przypomniej sobie o tej dyskusji i ją jeszcze raz przeczytaj :-) Oczywiscie jak będziesz jeszcze miała ochotę

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-25, 15:51:48 »
Zostało mi tylko swoje wnioski z tej dyskusji zachować dla siebie.

Są pewne pozytywy bo mam większą świadomość, wiedzę i zmieniłam zdanie na temat niektórych osób wobec których miałam kompleksy niższości.

Czasami warto prowadzic takie dyskusje po to aby poznać prawdę (chociaż ta prawda może byc bolesna) zamiast tkwić w swoich dotychczasowych przekonaniach
« Ostatnia zmiana: 2014-02-25, 16:00:10 wysłana przez Inga »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-02-25, 15:44:34 »
Nie rozumiesz istoty.

Gdyby zmieniły się twoje intencje to nie musiałbys się odcinać od rodziców, bo albo wasze drogi rozeszłyby się same w sposób naturalny albo rodzice zmieniliby do ciebie swój stosunek na pozytywny.
Twoja relacja z rodzicami nie jest oczyszczona.

 Dziwie się że osoby siedzą tyle lat w rozwoju duchowym i nie rozumieją na czym polega istota oczyszczanie intencji ani istota uzdrawiania relacji.
Mówię tu również o Grażynie, Mariuszu i innych.

A ja się nie dziwię twojemu masochistycznemy podejściu do rozwoju czy uzdrawiania intencji ;)

Takie masochistyczne tkwienie w relacjach jest charakterystyczne dla DDA, mam na mysli bycie lojalnym i tkwienie w tkosycznych relacjach licząc na happy ending.

Najwyraźniej Clint nie ma masochistycznych zapędów wobec siebie i na tyle odwagi by wyjść z toksycznej relacji bez czekania na happy ending.

I good for him :)
« Ostatnia zmiana: 2014-02-25, 15:50:39 wysłana przez Grażyna Anna »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-25, 15:35:24 »
Inga
A kto powiedział, że mogę zakończyć tą relację dopiero wtedy jak moje intencje będą całkowicie czyste?

Gdybym miał działać w swoim życiu tylko poprzez całkowicie oczyszczone intencje to bym się musiał zamknąć w piwnicy jakiejś i z domu nie wychodzić, całymi latami afirmując i medytując. Po coś mam swój rozum, swoje uczucia i swoją wolę.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-25, 15:16:11 »
Inga
Cały czas pracuje nad jej uzdrowieniem, od 5 lat już. I nie spocząłem na laurach.
Twoja relacja z rodzicami nie jest oczyszczona.
O czym ta rozmowa?:P