Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189662 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-22, 14:37:46 »
A ty chcesz z nimi uzdrowić relację czy nie?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-22, 14:29:02 »
Akceptacja nie jest równa bierności i poddawaniu się czemuś.

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-22, 14:19:18 »
Ale jeżeli ktoś się od nich odciął i udaje że oni dla niego nie istnieją to nie może jednocześnie dążyc do uzdrowienia relacji z nimi, po którym uzdrowieniu będzie ich akceptował takimi jacy są.

rodzice są potrzebni do bycia lustrem naszego rodzica wewnętrznego

ja akceptuję rodziców jako takich ale nie akceptuję ich obecności w moim życiu-  a jak to się ma do akceptacji rzeczywistośći? tego co jest?
« Ostatnia zmiana: 2014-02-22, 14:27:19 wysłana przez Inga »

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-02-22, 14:05:00 »
1. ja akceptuję rodziców jako takich ale nie akceptuję ich obecności w moim życiu

2. do uzdrawiania karmy z nimi nie potrzeba mi ich fizycznej obecności tak jak do uzdrowienia karmy z Egiptem nie musze się wybierać do Egiptu

Inga

  • Gość
[#]   « 2014-02-22, 13:26:18 »
Uzdrawianie swojego wewnętrznego rodzica które prowadzi do akceptacji go, wybaczenia mu, zrozumienia go musi spowodować naszą zmianę w stosunku do rzeczywistych rodziców, którzy są tacy sami jak ten wewnętrzny rodzic. I wtedy już nie mamy emocjonalnego stosunku do rodziców, nie czujemy się przez nich skrzywdzeni.
Ale jak go uzdrawiać jeżeli go nie dostrzegamy?  Po prosu nie da się tego zrobić gdy odrzuciliśmy rodziców z zamiarem nie akceptowania ich i nie uzdrawiania tej relacji. Uzdrawiania które ma prowadzić do pogodzenia się z tym jakie mieliśmy dzieciństwo i z tym jakich mielismy rodziców.
Przebaczenia sobie i im.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-22, 13:20:00 »
Clint
A ja napisałem tylko tyle że Inga, jak mi sie wydaje, podpowiedziała ciekawy trop, i we mnie budzi to poczucie wdzięczności, za to właśnie że to napisała.
Chyba że chodzi o to, żeby nic nie podpowiadać.

Zresztą ja też nic Ci nie imputowałem w postach, zatem ciąg dalszy /nadinterpretacja, itd./ to juz po Twojej stronie.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-02-22, 13:07:36 »
W wielu przypadkach jest taj jak Inga mówi. Moim zdaniem w większości, bo proces integracji wewnętrznego dziecka czy innych części osobowości gdy w grę wchodzi zaspokajanie potrzeb, w tym otrzymywania ich od formy wewnętrznego rodzica/rodziców (siebie w tej roli dla naszego wewnętrznego dziecka lub innej niezintegrowanej osobowości) wygląda dokładnie tak jak to opisała. Mam wrażenie że dyskutanci nie zrozumieli co Inga napisała ale może chodzi o środek którego użyła do przekazu tego innym. Ja rozumiem.

Sytuacja Clinta sama mu podpowie we właściwym czasie czy potrzebuje takiego procesu integracji wewnętrznego dziecka bądź innej części osobowościowej siebie i będzie mógł sam ocenić czy to dla niego dobre czy nie. Kto wie, może wróci do kontaktu z rodzicami czy możliwości kontaktu gdy uzna że jest to potrzebne w procesie rozwoju?:) Rozwój sam określi czy coś jest potrzebne gdy płynie się w strumieniu jego przepływu. Jako że na rozwój ma się ilość czasu dowolną to można ze spokojem do tego podchodzić. Do rozwoju innych:)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-22, 12:49:38 »
A czy ja twierdziłem chociaż przez moment, że mam całkowicie zdrowy stosunek do rodziców? Czy pisałem cokolwiek o tym, że dla mnie to już koniec tematu i kwestie rodziców mam zamkniętą? Tu chodzi TYLKO o urwanie fizycznego kontaktu z rodzicami, cała reszta jest uzdrawiana jak do tej pory.

Cała dyskusja stąd, że dla niektórych urwanie fizycznego kontaktu z rodzicami jest równoznaczne z odcięciem się od własnych emocji i tematu, ucieczką i popadnięciem na dno rozwoju. Jakby to było takie niemożliwe, żeby dalej uzdrawiać wszystko, tylko że bez znoszenia obecności toksycznych rodziców...

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-22, 12:48:28 »
No, klasyka "rozwoju duchowego" - Ty się denerwujesz = masz emocjonalny stosunek = masz nieuzdrowiony temat = nie masz racji.

Clint, a to przykład jak traktujesz sam siebie i jak reagujesz.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-22, 12:41:45 »
Cytuj
No, klasyka "rozwoju duchowego" - Ty się denerwujesz = masz emocjonalny stosunek = masz nieuzdrowiony temat = nie masz racji.

To nie odbijanie piłeczki. To widać w Twoich postach, tą złość na rodziców. I nie o racje tu chodzi, ale o energie w postach. Jesli były by tam akceptacja i spokój to byłoby super. To nie znaczy że tę złość trzeba ukrywać i czy tłumić.

Cytuj
Ja uważam, że to przekonanie jest do odreagowania. Jako dzieci chłoniemy od rodziców wszystko jak leci, są całym naszym światem, rozumiem więc że może się wytworzyć mechanizm utożsamiania tak silnego utożsamiania się z nimi. Dla mnie to jednak jest tylko obciążające przekonanie. Rodzimy się całkowicie zależni od rodziców, jak widać większość ludzi też tak umiera. A dla mnie prawdziwą wolnością jest właśnie uświadomienie sobie tej niezależności, odrębności, nietrwałości wzajemnych powiązań.

Nie w tym rzecz. Napisałem, że możemy sami zobaczyć w sobie, co nam dolega i co chodzi, albo wybrać inną drogę i przyglądać sie rodzicom, i wtedy również najczęściej wyjdzie podobnie, podobne odkrycia.

Co do uświadomienia, to nie chodzi tylko o utożsamienie się z rodzicami. To jest jedna setna problemu. Może być tak, że rodzice nie żyją już dawno a ich dziecko w podeszłym wieku na myśl o nich wpada w furię. Chodzi o uzdrowienie siebie bez względu na to czy rodzice zyją czy nie, czy nam przebaczają czy nie czy utrzymują z nami kontakt czy nie.

Kopalnia wiedzy, no tego nie zrobi za Ciebie nikt. Ja obserwując moją relację z rodzicami zapisałem sporo papieru, choć teraz mogę sam sobie uświadomić skąd u mnie takie przekonanie, taka emocja, taki program, od którego rodzica, czasem w jakich okolicznościach.

De Mello pisał, ze chyba 90 % naszych myśli /przekonań, wierzeń/ pochodzi od innych, głównie od rodziców. 


« Ostatnia zmiana: 2014-02-22, 12:52:11 wysłana przez Mateusz »

VanillaOrchard

  • Wiadomości: 140
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-02-22, 12:28:00 »
No, klasyka "rozwoju duchowego" - Ty się denerwujesz = masz emocjonalny stosunek = masz nieuzdrowiony temat = nie masz racji.

:D

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-02-22, 12:23:28 »
No, klasyka "rozwoju duchowego" - Ty się denerwujesz = masz emocjonalny stosunek = masz nieuzdrowiony temat = nie masz racji.

W merytoryczną dyskusję mogę się bawić, w takie odbijanie piłeczki nie mam ochoty.

Cytuj
Rodzice to kopalnia wiedzy O NAS
Ja uważam, że to przekonanie jest do odreagowania. Jako dzieci chłoniemy od rodziców wszystko jak leci, są całym naszym światem, rozumiem więc że może się wytworzyć mechanizm utożsamiania tak silnego utożsamiania się z nimi. Dla mnie to jednak jest tylko obciążające przekonanie. Rodzimy się całkowicie zależni od rodziców, jak widać większość ludzi też tak umiera. A dla mnie prawdziwą wolnością jest właśnie uświadomienie sobie tej niezależności, odrębności, nietrwałości wzajemnych powiązań.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-22, 12:23:06 »
A ja widzę, całą gamą mocnych, skrajnych emocji, negatywnych doświadczeń, niedokończonych procesów i miotanie się pośród tego wszystkiego.
I żeby było oczywiste, to nie jest sprawa Clinta z rodzicami, ale Clinta z Clintem.
Żeby nie powtarzać, widzę to tak jak już opisała Inga.
 

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-02-22, 12:16:09 »
ja nie widzę żadnej źółci :-)

ale co tam, każdemu wg zasług :-)

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-02-22, 12:08:12 »
Mam dokładne odczucia jak Inga - od początku do końca.

Rodzice to kopalnia wiedzy O NAS. Jak się nie chce albo nie zauważa czegoś u siebie wtedy trzeba pozostaje patrzeć na rodziców. Zobaczymy to samo.
Jak się chce czegoś o sobie dowiedzieć, trzeba wybrać się do rodziców z dużym brulionem i zapisywać wszystko co negatywne. Materiał do pracy gotowy na kilka miesięcy :)
« Ostatnia zmiana: 2014-02-22, 12:16:59 wysłana przez Mateusz »