Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 190101 razy)

katharina

  • Wiadomości: 13
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-02, 12:14:53 »
Ja tez dziekuje za ten watek. Toche krece sie w kolko w tym moim rozwoju i uzdrawianiu i faktycznie nie przeskoczy sie tego dziecintwa po lebkach. Z mama nie mam kontaktu juz ponad 1,5 roku, straszne jazdy robila i nie bylo sensu. Nerwica mi wrocila, objawia sie gula w gardle, wstrzymywaniem oddechu i to bez specjalnego jakiegos powodu.
Klatka z dziecinstwa:
Ja 6 lat ( z natury spokojna ) brat 3 lata ( bardzo zywiolowy dzieciak ) Szalelismy, skakalismy, wyglupialismy sie, halasowalismy. Mama cos tam robila i miala nas dosyc wiec wyrzucila nas za kare za drzwi. Postalismy na klatce i ja juz wtedy bardzo zamknieta w swiecie fantazji wymyslilam ze sobie pojdziemy gdzies. Wzielam brata za reke i w zbyt lekkich ciuchach i kapciach powedrowalismy z jakies 2 km. Nikt z doroslych mijajacych nas sie nie zaiteresowal, gdzies z daleko widziala nas kolezanka mamy. Mama w tym czasie zszokowana jezdzila rowerem i nas szukala. Sami wrocilismy do domu. Babcia ktora zawsze stawala w naszej obronie uciekla do sasiadki zeby nie patrzec na kare za ta ucieczke. Ja i brat zostalismy okrobnie zbici pasem przez mame. mnie dodatkowo wmowiono straszne poczucie winy, ze ja starsza i wyciagnelam brata na "ucieczke" itd. Za co dostal niewinny, nieswiadomy niczego 3 latek?
No tragedia doslownie.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-01, 14:44:23 »
Sylvia, świetna afirmacja.;)

Feli
Jakie boskie jest zdjęcie małej Hani z tymi wszystkimi pozytywnymi zwrotami.;)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-01, 13:25:18 »
Errata:
"Ufam tylko osobom godnym zaufania i przyciągam ich coraz więcej i bardziej do siebie"

Coś ostatnio zjadam literki i słowa, chyba czas na porządny, pasywny odpoczynek w niedzielę:)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-01, 10:13:26 »
Clint
Ważne to co napisałeś. Przemoc psychiczna, emocjonalna, może być równie, albo i bardziej rujnująca samoocenę i życie, niż fizyczna. 

Afirmacja: Ufam tylko osobom godnym zaufania i przyciąga ich coraz więcej i bardziej do siebie, pomaga, również wewnętrznemu dziecku, uzdrowić poczucie bezpieczeństwa i zmienić własne podświadome granice, żeby nie otwierać się na tych, którym chce się zaufać, bo np. presjują "zaufaj mi", mimo, że nie są godni takiego zaufania, bo krzywdzą, gdy się na nich otworzy i pozwoli się na bliskość.

Jeśli ktoś jest miłością, mądrością i mocą w relacji z dzieckiem, wewnętrznym, czy zewnętrznym - jak to słusznie było zauważone wcześniej, że nie ma różnicy - nie jest zdolny do przemocy fizycznej, ani psychicznej, za to znajduje inne, pokojowe rozwiązania w każdej sytuacji.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-11-30, 23:31:52 »
Kurczę, aż mi się zaczęły przypominać różne ciężkie sytuacje związane z "wychowawczymi" metodami mojego ojca.

Przypomniała mi się sytuacja jak w szkole podstawowej wrócił z zebrania i za jakieś pierdoły (coś w stylu dostania trójki czy braku zadania) wywalił mnie z łóżka i wrzeszczał tak intensywnie, że stojąc przed nim najpierw zacząłem widzieć plamy przed oczami, a potem na chwilę w ogóle przestałem widzieć i prawie zemdlałem.

Albo z kilka sytuacji, gdy seria wrzasków zakończona klapsami doprowadzała do tego, że się popuściło w gacie. Całkowite obdarcie z godności i podeptanie poczucia własnej wartości. Nawet teraz czuje lekkie zażenowanie tylko o tym wspominając, więc jak musiałem się czuć wtedy... Tyle w tym strachu i bezsilności było...

Kompletnie wyparłem takie sytuacje, a one kurna siedzą we mnie i ostro zaniżają mi samoocenę. Szczególnie że to nie były pojedyncze sytuacje - takie akcje to był regularny i stały punkt mojego dzieciństwa. Byłem dość grzecznym dzieckiem (cichy, spokojny, słuchający się poleceń, itd.) więc obrywałem za niesamowite pierdoły i bez powodu, w szkole mi szło dobrze bom inteligentny, to obrywałem za oceny, za które innych chwalono. Obrywałem za to co zrobiła siostra albo za to, że nikt nie wstawił nowej wody do lodówki. Obrywałem za to, że się bałem albo nie potrafiłem dojść do tego czego ojciec chce ode mnie, kiedy sam sobie zaprzeczał. Ciągle dostawałem szlabany, raz nawet dostałem szlaban na czytanie książek, bo się przez nie niby za mało uczyłem (ah te trójki).

Jak po takim przemaglowaniu wyszedłem między ludzi, to się bałem nawet oddychać zbyt głośno wśród nich - to mi zrąbało resztę dzieciństwa i okresu nastoletniego. Totalne ofiary nie korzystają z uroków młodości.

A teraz kiedy wychodzę na prostą, to już muszę myśleć o pracy, wyprowadzce, usamodzielnianiu się, obowiązkach. Czuje się jakby mi ktoś ukradł moje dzieciństwo. Eh, dużo pracy z tym wszystkim jeszcze będzie.
« Ostatnia zmiana: 2011-12-01, 15:42:10 wysłana przez Clint »

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-11-30, 23:13:36 »
J007
A ty masz dziecko i je bijesz?:o
Czy chciałbyś, żeby ktoś podszedł na ulicy i dał klapsa twojemu dziecku, bo dziecko coś robi co jest nie po myśli tej osoby? Albo tobie dał klapsa zamiast dziecku?
Bardzo lubię chłopców, świetnie się dogadujemy, nie spotkałam takiego, który by był dalej krnąbrny, gdy okazuje się jemu szacunek, zrozumienie, miłość i że jest ważny.
Właścicielem nie jestem (tak niektórzy traktują swoje dzieci i swoje prawa wobec dziecka, którzy stosują przemoc) i nie planuję (mam inne cele w tym życiu i wystarczy tych dzieci w poprzednich wcieleniach), ale byłam dzieckiem, opiekowałam się i opiekuję dziećmi.  Potrafię wpływać na dzieci bez bicia.   

Polecam literaturę. Ostatnio wyszła dobra książka polskich autorów "Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna".
Są też dobre programy edukacyjne typu Superniania np. z Jo Frost. Szczególnie wersje angielskie i amerykańskie pokazują jak można stawiać granice bez przemocy, gdzie rodzina odzyskuje zdrowie i szczęście. Jest też książka Jo Frost w języku polskim.
 

« Ostatnia zmiana: 2011-11-30, 23:16:28 wysłana przez Sylvia »

Jasiu

  • Wiadomości: 92
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-11-30, 23:06:04 »
Ja mam krnąbrnego 6-latka i zdecydowanie zgadzam się że kary czy fizyczne czy jakiekolwiek po prostu nie nadają się jako forma zdrowego wychowania. Kiedyś je stosowałem, dzisiaj preferuję podejście z akceptacją i miłością i efekty są tak oczywiste że nie mam już nawet cienia wątpliwości jakie metody stosować ;) zresztą dziecko zewnętrzne czy wewnętrzne, to właściwie to samo (tyle że zewnętrzne to nie my a to warto pamiętać ;D) wystarczy się samego siebie zapytać czy wolisz się karać czy zaakceptować, zrozumieć i pokochać ;)
« Ostatnia zmiana: 2011-11-30, 23:08:14 wysłana przez Jasiu »

J007

  • Wiadomości: 273
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-11-30, 22:57:38 »
sylwia,
chyba nie masz dzieci ?
Poczekaj na krnąbrnego 2 latka w postaci męskiej :)
Powodzenia z dawaniem miłości bez kar.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-11-30, 22:45:56 »
Ostatnio chwilę rozmawiałam z ludźmi, którzy twierdzili, że klaps to nie przemoc, tylko adekwatny komunikat dla dziecka, który w końcu zrozumie i przyswoi. Zupełnie nie rozumieli za jaką cenę. Jednak jak spojrzałam na ich wzorce i blokady z dzieciństwa związane z wyparciem własnego cierpienia, bólu, zagrożenia, przywiązania do oprawcy, zaburzonym poczuciem własnej wartości wobec silnych energetycznie osób, to mnie nie zdziwiła ich zawężona świadomość i brak empatii w tym temacie. Poczułam, że to co mogę dla nich zrobić, to dać, już bez słów, przez nasze Nadświadomości miłość, akceptację, zrozumienie i ciepło ich wewnętrznym dzieciom z modlitwą wstawienniczą. Widocznie dorośli coś innego myśleli w ramach znieczulenia biciem w dzieciństwie (znieczulenie to mechanizm obronny, żeby przetrwać takie przeciążenie traumą), a wewnętrzne dzieci coś innego komunikowały z uczuć.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-11-30, 22:10:14 »
dzięki bardzo ;) Tak mi przyszło na myś, żeby dekrecik uzupełnić, o takie zwroty jak w tej twojej laurce :)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2011-11-30, 21:27:20 »
Feli bardzo dziękuję :)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2011-11-30, 19:14:54 »
Zakładam ten wątek, żeby można było dzielić się swoimi doświadczeniami i sposobami pracy z wewnętrznym dzieckiem :)

Terapia wewnętrznego dziecka, odzyskiwanie w. dziecka, nawiązywanie z nim kontaktu, uzdrawianie go to proces dający tak wiele dobrego, że czasem aż się wierzyć nie chce, że tak proste działania mogą przynieść tak spektakularne efekty. Napiszę tutaj, jak to wyglądało u mnie.

Jakiś czas temu poczułam się gotowa do przerobienia tego zagadnienia, a że akurat wpadła mi w ręce  książka J. Bradshawa „Powrót do swego wewnętrznego domu”, więc zaczęłam od niej. No i jakoś przeszło to bez większego echa. Tzn. nie zauważyłam radykalnych zmian. Porzuciłam więc temat.
Tak się złożyło, że we wrześniu tego roku przypadkowo wpadłam na książkę Alice Miller „Dramat udanego dziecka”. I od niej zaczął się mój wielki powrót do dzieciństwa ;)
Już wiem, jaki wcześniej popełniłam błąd. Książka Bradshawa jest świetna na dalszym etapie terapii, ale zbyt mało w niej wiedzy na temat tego, w jaki sposób zranione zostają uczucia dziecka. A na początku terapii trzeba wrócić do pierwotnego bólu. Tego się nie da przeskoczyć, a jeśli zrobi się to po łebkach, to się to potem zemści.

Na tym właśnie skupia się w swoich książkach A. Miller. To dzięki tym książkom dotarłam do ran, których nawet nie byłam świadoma. Dzięki nim dowiedziałam się, w jaki sposób nie powinno wychowywać się dzieci, a nawet, że w ogóle nie powinno się ich wychowywać, ale jedynie czuwać nad ich rozwojem i pozwalać uzewnętrzniać cały swój wewnętrzny potencjał, z którym przyszły na ten świat.  Ale wychowywanie dzieci jest powszechne, jest bazą, na której oparte jest funkcjonowanie społeczeństwa i właśnie dlatego niedostrzegalny jest jego niszczący wpływ na psychikę ludzi. Powszechnie sadzi się nawet, że jest odwrotnie; że wychowywanie dzieci jest niezbędne, bo bez niego wyrosłyby na prawdziwe potwory.

Weźmy takie „nic nieznaczące” klapsy dawane dzieciom, gdy są „niegrzeczne”. Czy można sobie wyobrazić, że dorosły człowiek bije drugiego dorosłego wtedy, gdy ten drugi zrobi coś nie po jego myśli i nikogo to nie oburza? Nie. Bo takie zachowanie budzi sprzeciw. A bicie dziecka? Zazwyczaj postrzega się je w zupełnie innym świetle. A dziecko jest w gorszej sytuacji niż dorosły: jest bezbronne, nieprzygotowane do tego, żeby poradzić sobie z takim zachowaniem, a osoba która je uderza (prawdziwy olbrzym – z pozycji małego człowieka) jest zazwyczaj osobą najbliższą, od której zdrada (bo tak postrzega to wrażliwe dziecko) boli podwójnie.

Tak więc najpierw trzeba mieć wiedzę o tym, jak powinno wyglądać „wychowanie”, a jak nie. Na tej podstawie można wywnioskować, co było nie tak we własnym dzieciństwie po to , żeby można było wyciągnąć na wierzch wszystkie zablokowane emocje  z tym związane po to z kolei, żeby się od nich uwolnić.

W dowiedzeniu się, co mi się przytrafiło i w odczuciu tłumionych wcześniej emocji bardzo pomogły mi książki. Czytając je zagłębiałam się w opisach, jeśli coś poczułam (np. opór, albo gdy coś mnie dotknęło) pozwalałam sobie podążać „po nitce do kłębka”, czyli do tego co było powodem tego odczucia. I tak zazwyczaj dochodziłam do zablokowanej emocji z dzieciństwa, czasem do konkretnego wspomnienia.  Pozwalałam sobie na pełne tego przeżycie.
Książki A. Miller, które przeczytałam i polecam to:
„Dramat udanego dziecka” (pierwsza jej książka, niezbyt „zgrabna”, choć najczęściej chyba cytowana),
„Bunt ciała”,
„Mury milczenia. Cena wyparcia urazów dzieciństwa” (najtrudniejsza, ale najbardziej ją cenię),
„Gdy runą mury milczenia. Prawda faktów”,
„Zniewolone dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii”,
”Ścieżki życia: historie, w których każdy odnaleźć może własne losy”.
Tyle udało mi się wypożyczyć w mojej bibliotece ;)

Po tych książkach sięgnęłam po „Toksycznych rodziców” Susan Forward. Ona też mi odblokowała pewne rzeczy. Poza tym robiłam też opisane tam ćwiczenia. Przygotowałam się nawet na konfrontację z rodzicami, czyli na powiedzenie im o swoich zranionych uczuciach (podczas konfrontacji omawia się 4 punkty: 1. To mi zrobiłeś, 2. Tak się wtedy czułam, 3. Tak to wpłynęło na moje życie, 3. Tego chcę od Ciebie teraz). Zaczęłam pisać do nich list, pewne rzeczy powiedziałam już mamie (ojciec nie żyje). Bardzo dużo mi to dało. Bardzo zmieniły się też stosunki z moją mamą. Po raz kolejny prawdziwe okazało się hasło „prawda cię wyzwoli” :)

Ważną kwestią jest też dowiedzenie się, w jaki sposób dziecko powinno być traktowane przez opiekunów. Trzeba zrobić to po to, żeby uzupełnić wiedzę w zakresie co było nadużyciem ze strony wychowawców, ale także – a może przede wszystkim – w jaki sposób traktować własne wewnętrzne dziecko, a także innych ludzi (szczególnie dzieci, jeśli się je ma). Pomogły mi w tym książki: „Pewne siebie i szczęśliwe dziecko. 5 zasad budowania poczucia własnej wartości u dzieci” E. Anderson, G. Redman, C. Rogers  oraz „Księga dzieci. Nie bój się być sobą” Osho.
W międzyczasie przeczytałam też książkę Pawła Karpowicza „Terapia wewnętrznego dziecka”, który na przykładach pokazuje błędy wychowawcze oraz właściwe zachowania rodziców. Druga część  książki to opis sposobów terapeutycznych pozwalających odzyskać wewnętrzne dziecko.

Po tym wszystkim zabrałam się za odzyskiwanie wewnętrznego dziecka, czyli za pozytywne działania. Wskazówki co robić znalazłam w książce „Powrót do swego wewnętrznego domu” Bradshawa. Okres dzieciństwa podzielony jest tam na kilka etapów. Na każdym z nich wymaga się nieco innego działania. Np. etap pierwszy - niemowlęctwo, a właściwie powitanie wewnętrznego dziecka na świecie, potraktowałam bardzo dosłownie. Fajnie się złożyło, że w czasie pracy nad tym okresem wypadły moje urodziny. Zrobiłam sobie piękną laurkę, a właściwie plakat. W środku nakleiłam zdjęcie, wokół wypisałam afirmacje dla niemowlęcia, pokolorowałam ją. Wisi teraz w centralnym miejscu w pokoju. Zamierzam zrobić takie plakaty dla siebie we wszystkich fazach rozwoju :)
A to link do fotki plakatu, jaki zrobiłam dla małej Hani:
http://img163.imageshack.us/img163/2152/dscn0109gs.jpg

Wcześniej dostałam też album „Księga Maleństwa” dla dziecka, które właśnie przyszło na świat. Uzupełniam sobie go, wklejam zdjęcia, wpisuję tam różne rzeczy, wklejam swoje listy od siebie dorosłej do dziecka i vice versa. Wypożyczyłam sobie książeczkę „Witaj maleństwo” z wierszykami dla niemowlaczka i wykorzystuję je do tych rzeczy.
Oprócz tego odsłuchuję nagranych afirmacji dla dziecka na różnych etapach rozwoju,  robię medytacyjne spotkania z dzieckiem, pisuję sobie z nim (ja prawą ręką, a dziecko odpowiada lewą). W każdej chwili staram się zwracać uwagę na  jego potrzeby, uczę się być coraz bardziej uważną i słuchać tego co mówi.
Jestem dopiero po przerobieniu niemowlęctwa (choć po trochu oczywiście pracowałam też już z sobą z innych etapów rozwoju), a efekty po prostu mnie powaliły na kolana :)

Aha i jeszcze jedno. A. Miller bardzo podkreśla rolę „akceptującego świadka” w terapii, czyli takiej osoby, która uznaje ból  skrzywdzonego dziecka, jego prawo do odczuć, która po prostu go wspiera, jest wobec niego prawdziwa. Zawsze stoi po stronie dziecka, a nie rodziców. Ponieważ wiele osób w dzieciństwie nie miało takiej osoby blisko, tak ważne jest żeby teraz ją znaleźć, żeby pozwolić sobie na bycie sobą (całkowicie) przy tej osobie. Wtedy proces uzdrawiania nabiera właściwego tempa. Jednak znalezienie takiej osoby nie jest łatwe, bo musi to być ktoś, kto sam uporał się z bólem pierwotnym (z problemami z dzieciństwa). Może to być terapeuta, ale także ktoś z rodziny lub przyjaciel.
U Bradshawa taką rolę zdaje się spełniać po części partner, z którym się pracuje lub grupa. Dlatego dobrze jest, gdy pracuje się nad tematem razem z kimś. Ja miałam wsparcie męża, choć też nie zawsze. Nie pracujemy w tym samym tempie i w pewnych momentach jego skrzywdzone wewnętrzne dziecko było np. zazdrosne i sabotowało moją pracę. Choć generalnie muszę stwierdzić, że gdyby nie jego akceptująca postawa, to byłabym jeszcze głęboko w lesie :)

Pełna terapia przydaje się przede wszystkim w przypadku wzorców DDA/DDTR, osób z nerwicą, nałogami, z większymi problemami życiowymi, a także z wzorcami UA. Oczywiście praca z wewnętrznym dzieckiem  jest dobrodziejstwem zawsze, nie tylko w ww. przypadkach, ale jeśli się ma poważniejsze problemy, dobrze jest „kompleksowo oczyścić teren”.  W innych sytuacjach (kiedy dzieciństwo było w miarę ok., albo ma się już to uzdrowione) można – jak sądzę – skupić się tylko na pozytywnym kształtowaniu relacji z wewnętrznym dzieckiem.