Terapeuta zastosował wobec mnie nową metodę oddechową dzięki której dowiedziałam się dlaczego boję się czuć. Często się zastanawiałam dlaczego tak boję się uczuć że je całkowicie stłumiłam i nie potrafiłam niczego wymyślić, poza tym że gdy zacznę czuć to pojawi się ból i inne nieprzyjemne uczucia.
Miałam za zadanie siedzieć z zamkniętymi oczami, oddychać i relacjonować co czuję. Myślałam że to takie łatwe zadanie i przyjemnie będzie mówić o swoich odczuciach. A okazało się że nie jestem w stanie otworzyć ust. Doznawałam jakichś niezrozumiałych lęków. Próbowałam coś powiedzieć za wszelką cenę i kończyło się to duszeniem. Próbowałam nieświadomie się udusić ze strachu, bo wolałam umrzeć niż się odezwać. Po jakimś czasie uświadomiłam sobie że boję się ojca, bo do ojca w ogóle nie wolno było mówić tak mocno karał za odezwanie się do niego. Potem zobaczyłam że nie dam rady jednocześnie koncentrować się na tym co czuję i kontrolować otoczenie. Moja pełna uwaga musiała być skierowana na to co dzieje się na zewnątrz. Tak też czuję się na co dzień gdy cała jestem zamieniona na obserwowanie otoczenia aby w razie niebezpieczeństwa natychmiast zareagować.
Za jakiś czas uświadomiłam sobie że ojciec najbardziej karał za czucie i za mówienie o tym co się czuje. A ja ze strachu przed nim pochowałam swoje uczucia najgłębiej jak tylko mogłam i one nadal są we mnie głęboko ukryte. Nie wiedziałam że tak to się odbywało i że to ze strachu przed ojcem przestałam czuć. Nie wiedziałam że aż tak mocno byłam za to atakowana.