Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 189705 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-24, 15:00:27 »
Inga,

przeprosiny przyjęte:)

rozumiem, że boisz się poczuć swoją złość, też tak miałam, ale stopniowo udawało mi się przyjmować, akceptować i ogarniać coraz większe obszary. A największy hardcore czułam, gdy pojawiała się nienawiść, bardzo silna potrzeba wywinięcia się od tych mega trudnych uczuć, ale jednak przezwyciężyłam tę meganiechęć i nauczyłam się "siedzieć w płomieniach", czyli z moją nienawiścią, chociaż symptomy mi waliły i miałam czerwone plamy przed oczami. Głęboko oddychałam i mówiłam kocham głęboko siebie nawet, gdy czuje tę okropna nienawiść. Opłacało się, bo nienawiści już praktycznie wogóle nie czuję, uważam, ze jest to megastłumiona złość, która właśnie urasta to takich chorobliwych tworów.

Grażyna Anna

  • Gość

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 14:39:51 »
Karina
Bardzo przepraszam.
To nie moja wina, że tak się dzieje.
Jestem w pracy i piszę pomiedzy interesantami których jest bardzo dużo. odpowiadam w pośpiechu na posty które mi wejdą pod oczy i nie po kolei.
Nie gniewaj się. widocznie Ty byłaś wcześniej i wcześniej powinnam Ci odpowiedzieć.
A jeżeli to nie pierwszy raz to tym bardziej przepraszam.
Postaram się na przyszłość uważać.
dobrze że mi o tym napisałaś, więc będę juz wiedzieć.
Bardzo przepraszam jeszcze raz, różnież za to że piszę tak nieskładnie bo się bardzo śpieszę, pomiedzy tymi ludźmi.

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-24, 14:37:03 »
Feli to mile co piszesz

w zyciu nie myslalam, ze bede sie do przytulanek SWIADOMIE przytulac!  Wydawalo mi sie to prawie zenujace. Ale sam proces uznania mojego  wew.dziecka zrobilam swiadomie wewnatrz mnie. Potem ten konik, ktory lezal tak sobie zostal mianowany moim  wew.dzieckiem.
Wiesz, kiedys myslalam, ze jak urodze dziecko to ono bedzie juz zawsze ze mna i bedzie moje. Szybko zmienilam zdanie i wiedzialam, ze "dzieci sa wlasnoscia swiata".
Niedawno uswiadomilam sobie, ze wlasnie moje  wew.dziecko jest moje w 100% i nigdy mnie nie opusci i nikt mi go nie zabierze. Ze moge sie o niego troszczyc i to dalo mi spokoj...

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 14:32:50 »
Inga,

jak Ty zaakceptujesz i pokochasz swoją złość ręczę Ci, że inni Ciebie też zaakceptują złoszczącą Cię, tak to działa.

Ja nadal mam całkowicie stłumioną złość i boję się jej poczuć, bo się boję że nie dałabym rady jej kontrolować.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-24, 14:25:33 »
Inga,

napisałam do Ciebie niżej życzliwego posta i kompletnie nie zareagowałaś na niego. Postanowiłam napisać co czuję w takiej sytuacji, bo zauważyłam, ze dzieje się to nie pierwszy raz w mojej relacji z Tobą. Otóz w takiej sytuacji czuję się zignorowana przez Ciebie i nie wiem o co chodzi, więc to powoduje, że nie mam ochoty więcej pisać do Ciebie. I pomimo, że boisz się nie lubienia Ciebie przez innych, to moje lubienie Ciebie maleje.


Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 14:22:43 »
Inga zadam teraz, być może bardzo trywialne pytanie?
Czy pracowałaś z tym poczuciem winy?
A czy wiesz, że poczucie winy jest kodowane?
Dzieci do pewnego wieku nie mają poczucia winy.
To dopiero otoczenie im wmawia, że są winne czegoś tam i uczą się go czuć.
Ja mam intensywną terapię, która jest nakierowana głownie na relacje.
Już nie pamietam kiedy po raz pierwszy w dzieciństwie poczułam się winna.
Wielkość poczucia winy jest skorelowana z wielkością krzywdy jakiej doznało dziecko.
Poczucie winy pochodzi nie tylko z kodowania. Ja znalazłam mnóstwo przyczyn poczucia winy.

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 14:19:48 »
Jola, super! Gratuluję i cieszę się razem z Tobą :D

To ja też coś wyznam: Ja też mam przytulankę z dzieciństwa - Warszawiaka. Od kiedy śpię z mężem (już kilkanaście lat ;), on śpi ze swoim przyjecielem-misiem, żeby nie czuł się samotny, heh :)
A ostatnio, gdy weszłam mocno w temat wewnętrznego dziecko, gdy nawiązałam z nim głęboki kontakt, to przypakiem znalazłam malutką firgurkę smerfa, którą teraz stale noszę ze sobą (i opiekuję się nią). To taki mój symbol mnie-dzieciątka. Na początku opiekowałam się nim, jak niemowlakiem. Stale z nim byłam, kąpałam go, itd. I na tym przykładzie, widziałam, kiedy myslę o sobie, a kiedy o sobie zapominam (np, gdy pomyślałąm tylko o innych, gdy przedłożyłąm ich potrzeby ponad swoje, to okazywało się, że zapominałam o smerfiku i gdzieś go zsotawiałam). To doświadczenie tak dużo mi uświadamia, że szok (pozytywny oczywiście :)). Bardzo kocham mojego smerfika (nazywamy go Hanią-Pippi) i przebywanie z nim sprawia mi dużo radości :) Dlatego cieszę się, gdy czytam, że Ty też coś podobnego przeżywasz :D

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-24, 14:07:14 »
Feli

ja duzo zawdzieczam Ci w temacie uzdrawiana wew.dziecka i obecnie zastanawiam sie jak bardzo bylam nieswiadoma i oddalona od niego przez wiele lat. Od malego dziecka spalam z przytulanka, moja siostra spiac ze mna zawsze wyrzucala ja z lozka bo jej przeszkadzala. Czulam sie moze troche dziwolagiem ale uparcie zawsze ja mialam przy sobie jak zasypialam. Teraz nie wiem kiedy sie to skomczylo, moze jak zsczelam dojrzewac i stawac sie powaznym czlowiekiem.

Czemu to pisze? od kiedy uswiadomilam sobie moje dziecko we. przed ok 2 miesiacami znowu spie z przytulanka ;) to moj symbol  wew.dziecka i sprawia mi bardzo duzo frajdy i radosci sie do niego (konika) przytulanie. Nieraz sie rozrzewniam, rozczulam ale najwiecej dziala na mnie to terapeutycznie. Dalam sobie prawo do tego i jestem dumna. To dziwne, bo spie z mezem, przytulam sie i kocham go, nie moge narzekac na brak milosci lub czulosci, jednak jak mam w objeciach konika czuje sie pelniej i szczesliwa na maxa. To duzy krok do przodu ;)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 14:03:33 »
Felicite
A skąd ty wiesz do czego ja się przed sobą przyznaję i  że to jest różnica między nami? Przykład kolejnej projekcji jakie na mnie robisz, że ty wiesz lepiej jaka ja jestem i co czuję.
To, że widzę coś w twoich wzorcach (bo chyba o to ci chodzi, że do tego coś mam, bo przecież nie do twojej boskości:)), to oznacza, że albo to akceptuję i jest neutralnie, albo coś mam z tym zrobić w sobie, a nie znaczy, że mam coś do ciebie, bo mojemu rozwojowi, ani energiom nie zagrażasz, a nawet jeśli teoretycznie by tak było, to mogę to zmienić w sobie, a nie w tobie.
(A jak ludzie mają świadomość to widzą więcej spontanicznie i to jest naturalne, wiec widać wiele mimo woli).
Przynajmniej byłaś dzisiaj szczera, że masz coś do mnie. Energia prawdy uzdrawia sama z siebie.

Szczerze powiem, że to, co czujesz i to, do czego się przyznajesz, a do czego nie, to wyłacznie Twoja sprawa. Mnie to naprawdę nie interesuje, więc nasza rozmowa mija się z celem. Ja już wyciągnęłam wnioski z tej "lekcji" w odniesieniu do siebie :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 13:59:40 »
Inga
Dla mnie jesteś całkowicie neutralna, jakby przeźroczysta energetycznie w całkowicie pozytywnym znaczeniu po zrobieniu sobie skanu relacji. Nawet echa karmicznego nie ma w energiach. Także ja nic z tym nie mogę zrobić na ten moment. Mogę ci tylko życzyć uzdrowienia, neutralności, akceptacji i ulgi, jeśli to ci przeszkadza co czujesz.

Przeszkadzałoby mi to mi to gdybym miała z tobą wchodzić w jakieś bliższe relacje bo czułabym się gorsza.
W tej chwili nic nas nie łączy. Ja sobie nie przypomniałam żadnych konkretnych wcieleń.
A napisałam o tym jako o moim spostrzeżeniu.
Dla mnie to nie ma dużego znaczenia.
Problem się zrobił wtedy gdy się wywiązała dyskusja.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 13:49:57 »
Inga zadam teraz, być może bardzo trywialne pytanie?
Czy pracowałaś z tym poczuciem winy?
A czy wiesz, że poczucie winy jest kodowane?
Dzieci do pewnego wieku nie mają poczucia winy.
To dopiero otoczenie im wmawia, że są winne czegoś tam i uczą się go czuć.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-24, 13:42:12 »
Inga, a co by się stało jakbyś pozwoliła sobie być "zła"?
Wszyscy by mnie odrzucili i zostałabym sama ze swoją złością. Byłabym nielubiana.
Jak na razie to boję się zaryzykować żeby chociaż jeden człowiek mnie nie lubił.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-24, 13:38:09 »
Inga
Dla mnie jesteś całkowicie neutralna, jakby przeźroczysta energetycznie w całkowicie pozytywnym znaczeniu po zrobieniu sobie skanu relacji. Nawet echa karmicznego nie ma w energiach. Także ja nic z tym nie mogę zrobić na ten moment. Mogę ci tylko życzyć uzdrowienia, neutralności, akceptacji i ulgi, jeśli to ci przeszkadza co czujesz.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-07-24, 13:33:42 »
Felicite
A skąd ty wiesz do czego ja się przed sobą przyznaję i  że to jest różnica między nami? Przykład kolejnej projekcji jakie na mnie robisz, że ty wiesz lepiej jaka ja jestem i co czuję.
To, że widzę coś w twoich wzorcach (bo chyba o to ci chodzi, że do tego coś mam, bo przecież nie do twojej boskości:)), to oznacza, że albo to akceptuję i jest neutralnie, albo coś mam z tym zrobić w sobie, a nie znaczy, że mam coś do ciebie, bo mojemu rozwojowi, ani energiom nie zagrażasz, a nawet jeśli teoretycznie by tak było, to mogę to zmienić w sobie, a nie w tobie.
(A jak ludzie mają świadomość to widzą więcej spontanicznie i to jest naturalne, wiec widać wiele mimo woli).
Przynajmniej byłaś dzisiaj szczera, że masz coś do mnie. Energia prawdy uzdrawia sama z siebie.