Autor Wątek: Terapia wewnętrznego dziecka  (Przeczytany 190857 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-13, 23:31:19 »
Te teksty mnie czasami drażniły, najczęściej jednak nie zwracałem na nie uwagi, co było częścią tej manipulacji - ono celowo były wplatane w rozmowę tak, aby były jak najmniej zauważalną trucizną. Potem jak zacząłem się nad sobą pracować, zaczęła się poszerzać świadomość i z czasem ten jad był coraz wyraźniej widoczny. Matka chyba podświadomie wyczuła, że jej broń staje się nieskuteczna, więc poszła w stronę agresywności i teraz bardziej rzuca dość otwarte teksty, ale są one często tak przesadzone i irracjonalne, że wzbudza to we mnie bardziej wrażenie, że przydałby się jej psychiatryk. Potrafi to jednak rozdrażnić, bo jak w krótkim okresie czasu słyszysz jeden, drugi, trzeci, czwarty, itd kompletnie bezsensowny tekst na który nawet nie ma co odpowiedzieć, to mam ochotę jej powiedzieć, żeby się w końcu odpieprzyła, bo ile można słuchać takich głupot.

Gorszy od matki raczej się nie czułem, ale ona ma tak beznadziejnie niską samoocenę, że byłoby to trudne.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-13, 23:18:54 »
I jak ty podchodziłeś Clint do takich cynicznych i jadowitych textów mamy ? Jak sobie z tym radziłeś. W jakiej pozycji czułeś się względem matki ? Jako nizszy, gorszy ? Czy jako równy ? Jak to u Ciebie wyglądało ?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-13, 22:43:43 »
O, ten artykuł to już w ogóle pięknie opisuje mechanizmy w moich relacjach z mamą. Ah, te złośliwe teksty, jadowite żarciki i cyniczne uwagi. Jeden z lepszych jaki usłyszałem od mamusi to "nie martw się, w końcu znajdziesz sobie dziewczynę - nie wszystkie patrzą na wygląd". Jakbym co najmniej jakiś szpetny był...


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-13, 22:15:05 »
No na pewno warto najpierw dostrzegać korzyści z przebaczania (można to przeafirmować) i też zabrać się za nie we właściwym momencie. Jeżeli chcemy na siłę przebaczyć osobie wobec której nie mieliśmy prawa do żalów i pretensji, to może to się skończyć silnym buntem podświadomości. Dlatego warto najpierw dać sobie prawo do negatywnych odczuć i pozwolić nawet je trochę poprzeżywać, byleby też się nie skończyło na niekończącym się nakręcaniu tymi emocjami.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-13, 22:09:08 »
Może ktoś by napisał o pułapkach przebaczania i jakie przy tym mozna sobie zrobić kuku?

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-13, 21:54:41 »
Fajnie się was tu czytało. Większość co napisaliście o swoich relacjach z rodziną też jest mi znajome.
Jeśli chodzi o przebaczenie to ja kompletnie nie widziałem w tym dla siebie interesu ale obejrzałem kilka wykładów Darka logi na ten temat i zrozumiałem że mając pretensje - automatycznie stawiamy sami siebie w roli ofiary. A ofiara zazwyczaj zawsze dostaje po łbie.
Sam nie wiem ile zejdzie czasu z przebaczaniem. Przebaczałem ojcu od kilku miesięcy i już zaczynałem czuć że moje żale i pretensje prawie znikły a tu przyszedł sen z ojcem w roli głownej i wszystko spowrotem wylazło. Jak się obudziłem to już ojciec był dla mnie innym człowiekiem.
Często nie trawię jak mogłem wybrać na ojca kogoś takiego.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-13, 20:55:33 »
Dokopywanie sobie? Ascetyczne oświecanie? Obrzydzanie materii? Jakże znajomo to brzmi :P

Mam wrażenie, że to co się teraz przebija i czego teraz potrzebuje to dopuszczenie do siebie tych negatywnych emocji w stosunku do rodziców, a w szczególności do mamy. Na bazie tych społecznych przekonań i wciskania przez samą mamusią, że ona kocha i fogle - podświadomie były te negatywne emocje wypierane (nie wspominam już nawet o moim ogólnym braku prawa do bycia niezadowolonym z tego co było w domu). Jak pozwolę sobie na tą nienawiść, niechęć, złość, żal, pogardę i całą resztę emocji to powinno się co nieco pouzdrawiać.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-13, 20:43:26 »

Bardzo fajne artykuły.

Clint,
miałam podobne odczucia do Twoich, ale wraz z uzdrawianiem nabralam więcej dystansu i zrozumienia do mojej rodziny, szczególnie do matki, która wiele przeszła. Zaczęłam rozumieć jak sama sobie namieszała i ja po prostu nie mam na to wpływu, bo niby jak? Nie ja dokonywałam za nią wyborów, nie przeze mnie jest niezadowoloną z życia manipulantką. Przy mnie, obserwując moje sposoby pracy miała szansę na zmiany, ale nie skorzystała z nich. Bo przyznanie się do błędów i dopuszczenie do siebie trudnych emocji jest procesem niejednokrotnie długotrwałym i męczącym. Dodatkowo pada samoocena, gdy trzeba się przyznać do własnej głupoty. Dlatego jest to ścieżka rzadko wybierana.

Niedawno miałam sesje i wciąż myśli...jaką to beznadziejną rodzinę wybrałam. Bardzo mi było z tym ciężko. Uświadomiłam sobie niedawno jak silnie chciałam sobie dokopać w tym wcieleniu, obrzydzić świat materialny i ponownie zająć ascetycznym oświecaniem. To taki efekt w postaci braku miłości, chaotycznej rodziny w której stosowano przemoc. Ciągle to do mnie dociera, po trochu, powoli przyjmuję do siebie moje własne intencje i ogłupienie z poprzednich wcieleń. Moja mama też zapowiada się na chorą na starsze lata. O ojcu już nie wspomnę, który nałogowo pije i to kwestia czasu, gdy coś się z nim stanie. Z nim na szczęście nie mam do czynienia od 3 lat. Najgorsze jest chyba poczucie winy, które zżera bez końca. Nawiązując do artykułu. Nie ma obowiązku kochania rodziców, jeżeli wyrządzili dużo zła. Nawet jeśli mamy świadomość naszych własnych prowokacji i intencji. Nie ma obowiązku zmuszania się do czegokolwiek. Ja postanowiłam, pracować nad przebaczaniem i akceptacją. Nie zmuszę się do tego, aby pojawiły się we mnie odczucia miłości wobec któregoś z rodziców. Daję się kochać tym osobom, które dają mi miłość i coraz częściej potrafię do odwzajemnić.

Niby słyszałam w rodzinie, że jestem kochana, ale w moim odczuciu było to pełne kłamstwa, mieszało się z przemocą i manipulacjami. Poskutkowało to u mnie dużym poczuciem zagrożenia w bliskich relacjach. Ale cóż. Pozostaje mi skupiać się na przyjemnościach i odnajdywać się na nowo.

"Eh, wziął mnie teraz taki żal, że zamiast normalnych, fajnych rodziców miałem dwójkę dorosłych dzieci ze skrzywioną psychą i dosyć konkretnymi problemami emocjonalnymi. Dwójkę ludzi, którzy nadają się na lata intensywnej terapii, a nie wychowywanie dzieci."

To jest niezwykle ograniczające, ale miałam dokłądnie tak samo. Czułam się zawsze bardziej dojrzała od rodziców, którym musiałam być podporządkowana i trwać na ich finansowej i emocjonalnej "łasce"

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-13, 19:52:13 »
Ten pierwszy tekst o kochaniu swojej matki jest świetny. Ten mit jest tak głęboko zakorzeniony, że nawet wśród rozwojowców potrafi się niepostrzeżenie przemycić. Zdarzało mi się już mieć sesje na warsztatach, gdzie ja wypłakuje się, że mnie matka nie kochała, a osoba robiąca mi sesje zaczyna bronić moją matkę, że na pewno kochała na swój sposób, tak jak potrafiła, itp, itd.

Ja mojej matki nawet nie lubię - to wredna manipulantka, niecierpiąca życia i innych ludzi. Ma wiele wad i wszystkich wymieniać nie będę bo to nie ma sensu, ale najwięcej żalu mam do niej chyba za to że w dzieciństwie, kiedy ojciec znęcał się psychicznie nade mną i siostrą z powodu własnego DDA, nerwicy i pracoholizmu - ta go celowo drażniła, żeby robił jeszcze większe awantury. Raz się sama do tego przyznała - śmiejąc się, z lampką wina w ręku powiedziała, że robiła to bo się nudziła - myślałem wtedy że padnę. A to tylko jeden z wielu objawów jej skrzywionej psychiki.

Wciąż czuje w sobie takie przekonanie, że nie mogę tego przebaczyć i odpuścić, bo tylko ta niechęć jest na tyle silnym odczuciem, że pozwoli mi ją olać, kiedy ona na starość będzie chciała mnie wykorzystywać do pomocy. Z drugiej jednak strony jest jakieś poczucie zobowiązania za to, że kiedy chorowałem w dzieciństwie to chodziła ze mną po lekarzach, itd., więc ja też będę musiał jej pomóc, gdy będzie chora. A ja nie chce znosić jej chorób, których z pewnością na starość będzie miała cały pakiet, ani też nie chce mieć z nią zbyt dużo do czynienia.

Eh, wziął mnie teraz taki żal, że zamiast normalnych, fajnych rodziców miałem dwójkę dorosłych dzieci ze skrzywioną psychą i dosyć konkretnymi problemami emocjonalnymi. Dwójkę ludzi, którzy nadają się na lata intensywnej terapii, a nie wychowywanie dzieci.

Brakuje mi zarówno matczynego ciepła, bliskości i miłości, jak i ojcowskiego wsparcia, akceptacji i wielu innych rzeczy. Widzę jak te braki jeszcze mocno wpływają na moje relacje z ludźmi - teraz jak siedzę w pracy i mam dosyć intensywny kontakt z dużą grupą ludzi, to mimo że potrafię już się wśród odnaleźć, rozmawiać, integrować i ogólnie dobrze czuć, to jednak wciąż przebija się moja niepewność, nieśmiałość i przeciętna siła przebicia. Mimo, że czuje się w miarę ok, to moja mowa ciała mówi coś innego. Wciąż są jakieś spięcia, oczekiwania na przykrości i lęk, że może teraz jest ok, ale trzeba zawsze być gotowym na najgorsze. Jak się miało nieobliczalnych rodziców to nawet stosunkowo długi okres spokoju i fajnych relacji z innymi nie może być powodem do odpuszczenia pilnowania się.



Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-01, 23:49:13 »
hehe, dzięki ;) pukanie niestety samotne, ale za to owocne :D

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-01, 23:31:30 »
I całkowicie kocham i akceptuję siebie nawet jeżeli strasznie mi wywala pożądanie seksualne - a co tam, powywnętrzniam sie :D idę się opukać ;)))

Hihihi, normalna, ludzka sprawa! :D
Owocnego pukania (bez podtekstów) ;))

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-01, 23:17:32 »
 Dziękuję :) Chyba rozwojowcy ogólnie lubią moje zdjęcia bez dużej ilosci tapety i stylizacji, takie naturalne:) reszta ludzi woli te "modelkowe" ;)
W ogóle chyba zastanawianie się nad poziomem rozwoju nie ma większego sensu, bo albo się popada w kompleksy wobec tych, którzy są wyżej lub w pychę wobec tych, którzy dopiero zaczynaja (o ile ma się nieczyste intencje, ofkors). Ja tam jestem zadowolona z miejsca, w ktorym jestem bo wiem, że to miejsce najlepsze dla mnie na ten moment:) I całkowicie kocham i akceptuję siebie nawet jeżeli strasznie mi wywala pożądanie seksualne - a co tam, powywnętrzniam sie :D idę się opukać ;)))