Znów wyszły mi na wierzch wzorce ofiary...nie odpuszczają.
Jeśli ktoś przerabiał podobne też, i wie, jak wtedy osacza beznadzieja i bezradność, albo nie przerabiał, ale zechce wesprzeć to proszę Was o wsparcie.
Ponad tydzień temu się przeprowadziłam, ale niestety, okazało się, że trafiłam na kogoś idealnie trafiającego mi w te wzorce, wczoraj baba wydarła się na mnie o jakieś swoje urojenia, nie było z nią rozmowy.
Czuję się wykończona.
Staram się jej unikać, ale muszę tu wytrzymać jeszcze kilka dni.
Nawet nie mam energii by szukać innego pokoju, bo boję się na kogo w takim stanie mogę trafić...to wszystko już takie absurdalne jest i bez sensu.
Dzięki, jakby co.