Autor Wątek: Prośby o wsparcie duchowe  (Przeczytany 143379 razy)

Jolanta 16

  • Wiadomości: 710
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-15, 13:09:47 »
Kochani,
prosze Was o wsparcie duchowe dla mnie i mojego meza. Nie za bardzo moge sobie wytlumaczyc sens tego doswiadczenia....

Kiedy przed dwoma laty mielismy sie wprowadzic do domu wymarzonego przez meza...wszystko sie zalamalo i po okrutnej klotni z tesciowa szukalismy jakiegos mieszaknia...trafilismy na mieszkanie ladne, ktore szybko okazalo sie  - totalna katastrofa...wszystko szlo jak po grudzie..pech na kazdym kroku trudnosci nie do wytlumaczenia.Numer domu byl *13* ale nie chcialam aby byl pechowy. Kiedy w zimie nie zatankowali gazu mielismy dosc...marznelismy i dobici na calego szukalismy cos innego. W koncu udalo nam sie znalesc....tylko nie moglismy rozwiazac umowy lokatorskiej, bo wlasciciel zadluzony sie ukrywal...listy polecone wracaly,beznadzieja..radzilismy sie adwokatki i moze byloby wszystko ok, gdyby nie komornik, ktory szuka teraz kasy chce abysmy teraz mu za caly rok zaplacili ...jakies 10.000 Euro   .....nie musze tlumaczyc, ze super sie czujemy...choc moze jest szansa...nie wiem jak mam sie do tego ustosunkowac....co myslec ..
co robic...gdzie szukac skutecznej duchowej pomocy.....co ma nas to nauczyc???  Jedno jest pewne nienawidze sadow i przepychanek adwokackich....boje sie o nasza egzystencje....

Zawierzylam sie juz dawno Bogu ale jestem niespokojna i przerazona...skad tyle problemow na nas spada jak mozna to odwrocic?

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-03, 17:09:29 »
I ja wspieram! :):*

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-03, 16:59:23 »
Aaaaamen ! :-)

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-07-03, 13:42:08 »
Freefalling - ;-**** Tak będzie jak chcesz!

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-07-02, 19:11:05 »
Freefalling!

Bardzo i z calego serca wspieram Ciebie rowniez! Niech Boskie Swiatlo splynie na Ciebie i niech uzdrowi wszystkie rany w Twojej duszy i w Twoim rodzie, a Ciebie niech  wzmocni, ozywi i napelni radoscia i spokojem! Niech tak sie stanie!!!

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-02, 18:10:48 »
Freefalling,
niech tak będzie! Wspieram modlitwą :))

Freefalling

  • Gość
[#]   « 2012-07-02, 17:49:05 »
Auuuuuuu!!!


Już nie wyrabiam...
Boże,Miłości,Świadomości,Podświadomości i inne nie wymienione części Mnie i świata wokoło....

Proszę,błagam i nakazuję samej sobie:

-niech raz na zawsze skończy się moje strażnikowanie moim rodzicom,niech robią cholera ,co chcą,a mnie będzie wsio rawno i bedę przy tym NIEWINNA I BEZPIECZNA...
-niech raz na zawsze uzdrowi się nasza karma rodzinna-szczególnie ta od strony ojca...
-niech stanie się mozliwe trzeźwe moje spojrzenie na MOJE życie i zajęcie się konstruktywne poprawą MOJEGO ŻYCIA bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów emocjonalnych i rozpieprzenia energetycznego z MOJEJ i jakiejkolwiek strony...
-niech moja dusza,świadomość i podświadomość wreszcie do cholery ciężkiej załapią,że jest możliwe -a nawet całkiem przyjemne życie bez poczucia winy z mojej strony w stosunku do moich rodziców i rodziny wtedy,gdy nie chcę juz kontynuować wszystkich gierek karmicznych wielowcieleniowych rodowych i rodzinnych i chcę ten cały garb z siebie tak po prostu i bezwysiłkowo zrzucić...
-niech stanie się możliwym dla mnie i zainteresowanych,jezeli tak wybiorą,życie w realnej czystej Miłości i Szczęściu bez zastępowania ich nic nie wartymi surogatami i nieprzytomnemu zaślepieniu,że to one są tym właściwym wyborem...

Boże,Miłości,ja na serio proszę o to wszystko,niech to wszystko stanie się w moim życiu opcją wyboru tego realnego Dobra a nawet czymś dla mnie NATURALNYM i BEZPIECZNYM...

A Was,chętne do wsparcia modlitwą,energią dobre dusze bardzo proszę o pomoc,bo już nie daję rady...

Piotr

  • Wiadomości: 788
  • Płeć: Mężczyzna
    • Kultura aryjska
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-29, 22:14:37 »
Może moje wsparcie będzie z pozoru trochę miałkie, ale w takich przypadkach czasami warto dorzucić do nastawienia nieco nonszalancji. W końcu to normalne, że się ułoży, każdy przechodzi odejście od rodziny i usamodzielnienie się. Ot, najzwyklejszy etap życia, to wszystko dzieje się samo, nawet bez szczególnego użycia mocy duchowych. A jak się je zaprzęgnie do działania, to już po prostu musi być bajka:)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-29, 17:37:50 »
Dziękuję Wam za rady. U mnie dyskusja w domu była bardzo utrudniona, bądź wcale jej nie było. To taka rodzina chaotyczna, gdzie zaburzona komunikacja jest na porządku dziennym. Chociaż bywają chwile, że można się dogadać. Trochę mi dzisiaj odpuściło napięcia - nie mam już tego bólu głowy, uspokoiłam się nieco. Wciąż utrzymuje się jakaś niepewność i niektóre sprawy mi ciężko idą, jak po kamieniach, ale to nie to samo co opisywałam.

Podycham i się ułoży, mam większą wiarę...

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-29, 16:51:47 »
Black Rose
Myślę, że możesz z rodzicami porozmawiać na temat swoich spraw. Nie wiem w jakiej jesteś z nimi w relacji, ale o swojej przyszłości, możliwości opuszczenia domu rodzinnego itp. możesz spokojnie pogadać. Czasem nam się wydaje, że swoim działaniem/opuszczeniem domu/ bardzo zranimy rodziców, będziemy czuć się z tego powodu winni- tak myslimy, ale rodzice mogą wcale tak nie myśleć i nie czuć żalu. Myślę, że rozmowa nt. Twoich zawodowo-społecznyco-rodzinnych spraw wiele może wyjaśnić. przez to sama też będziesz miała możliwośc przyjrzenia się w czym jest problem, wypowiedzenia swoich obaw i zaakceptowaniu tego wszystkiego.
Te lęki przed dzialaniem, podjęciem decyzji potrafią nieźle hamować;   
Regresing jak najbardziej może pomóc, ale też WHH.
Powodzenia :)

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-05-29, 01:26:59 »
Black Rose,

rozumiem Cie i nie wiem czy cos Ci to pomoze, ale chce cos napisac...
poruszylo mnie kiedy napisalas o poczuciu winy z powodu odejscia od rodziny, w sensie wyjazd do innego miasta. Czujesz sie z tym zle, poczucie winy to efekt czyichs manipulacji Toba, zamach na Twoje poczucie wolnosci, na Twoje prawo do wlasnych wyborow. Clint napisal mi w ktoryms ze swoich postow, zebym stanela po swojej wlasnej stronie - to stwierdzenie bardzo mnie trafilo. I sporo zmienilo w moich reakcjach. Czasem bywa tak, ze czlowiek jest az "przejedzony" tymi roznymi duchowymi teoriami, metodami - i nie robia na nas wrazenia choc normalnie by robily ( podswiadomosc chlonna jest raczej nowosci i CZASEM bardziej reaguje na terapie szokowe niz te stopniowane rozlozone w czasie) I chocby niosly one ze soba wspaniale przeslanie w jakims momencie, to nie zauwazamy tego po prostu.
Mi czasem pomaga bunt po prostu, mowie sobie w duchu tak :" co jest grane? dlaczego niby mam dac sie wpedzic w poczucie winy? JA mowie NIE! 
Bronie siebie tak po prostu, bez tlumaczenia tego mojej podswiadomosci,dlaczego ma w to uwierzyc. Narzucam jej jakby, rozkazuje, czy cos w tym rodzaju. Rosnie mi wtedy pewnosc siebie.
A taki tok myslenia mi sie nasunal ( moze glupi, ale napisze):
Wydaje mi sie ze poczucie winy mozna "wykopac" :-)  Kiedy myslisz, ze " wyroslam w poczuciu winy" to wyrazasz w ten sposob swoje przekonanie, za ktorym kryje sie jakby rozkaz, ze walka z poczuciem winy bedzie jeszcze trwac ze ho ho., bo tak Cie zaprogramowano.  To tak jakbys oddawala wladze temu nad soba -  wyrazasz sie jakby z respektem wobec tej krzywdy ktora Ci uczyniono.  A postaw sie. Tupnij noga.
Badz silniejsza. TY masz wladze nad soba. Nie jakas glupia wina ktora Ci wmawiano.
To nie znaczy zebys to tlumila w sobie, zaakceptuj najpierw a potem pusc i nie patyczkuj sie :-)
 Fajne to o czym Felicite gdzies pisala, zeby najpierw zaakceptowac ;pozwol byc temu poczuciu winy, jak sie pojawi. powiedz: " o, jestes, to znowu ty natrecie ?" zaakceptuj to uczucie jako cos co jest w Tobie, przeplywa przez Ciebie, ale w kierunku wyjscia, w kierunku uwolnienia.
 

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-28, 22:53:33 »
W sumie to już wystarczający powód, aby poczuć się niewinnie odcinając się od takiej rodzinki :P W końcu Twoja chęć odejścia na dobre nie jest egoistyczną zachcianką, ale wynikiem tego jak się czułaś w tej rodzinie, a to z kolei wynika z takiego, a nie innego traktowania jakiego doświadczyłaś. Można więc powiedzieć, że oni sami są sobie winni tego, że Ty chcesz teraz rzucić "sayonara" i wybić w świat.

Wiem, że to tak głębokiego poczucia winy nie rozpuści, ale tłumaczenie sobie dlaczego coś jest niewinne mimo poczucia winy zawsze jakoś tam ulgę może dać :)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-28, 22:43:32 »
Clint,
ponieważ wyrosłam w poczuciu winy. I lata pracy nad sobą jeszcze tego nie wykorzeniły ze mnie.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-05-28, 22:23:22 »
Cytuj
poczucie winy aby na dobre odejść z rodziny
Czemu czujesz się winna?

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-28, 22:07:28 »
Dziękuję :))
Tak mi się wiele aktywowało, lęki, że sobie nie dam rady. Zwyczajnie. Taki bezsens. Skończyłam bardzo dobre studia, ale boję się ruszyć z miejsca. Po prostu działam w takim otępieniu, ciągle mi niedobrze. To jakieś traumy biologiczne i ciężko mi je ogarnąć. Nawet gdy wiem co robić, to myślę, że zanim wszystko zorganizuję to minie z 15 lat. Partner jest dla mnie ogromnym wsparciem, ale pomimo wszystko zamotałam się. Rzadko mi się zdarza, aby funkcjonujować tak długo z traumą na wierzchu i tak długo bawić się w oczyszczanie. Pracuję nad sobą od lat, ale teraz czuję się słaba. Schodzą emocje i ciągle schodzą. To rozpacz, to bezradność, to poczucie winy. Ciagle kolejne warstwy takiego nieporadnego kręcenia się w kółko i lęków. Eft i długi relaks pomagają mi, jednak falowe wchodzenie w stany przegranej i poczucia ulgi są dla mnie bardzo męczące. Wszystko mi się zmienia chyba również duchowo, ponieważ chcę zamknąć bardzo istotny etap życia...
Chcę znalezc pracę, albo coś wymyśleć bo jeżeli nie, będzie mi ciężko przeniesc się na stałe do partnera i utrzymać się w innym mieście. Nie potrafię odejść od rodziny, ale też nie potrafię na teraz bez niego żyć. To rozerwanie jest bardzo trudne. Nawet nie chce mi się zgrywać silnej i pomimo mojego doświadczenia w uzdrawianiu czuję się "marnie". Nie chcę udawać. Dużo się modlę i pukam na akceptację i bezpieczenstwo w związku z tym co się dzieje. Nie wymuszę nic więcej. Może jutro się uda z regresingiem i mi się rozjaśni w głowie.