Są więc różne akceptacje

ja rozumiem to słowo tak jak napisał Lynd, ale nie używam tego słowa, bo moja ps go słabo rozumie. Dlatego posługuje się słowem: zgadzam się, uznaję, przyjmuję.
Mówimy tu o emocjach, a jak jest z mechanizmami, programami, czy też je akceptujecie, i pozwalacie na ich przeżywanie? Tak samo podchodzicie do nich jak do emocji?
Własnie, w jaki sposób te emocje uwalniacie. Bo z tego co piszecie to akceptujecie je, przeżywacie ponownie, aż do wypalenia, lub pojawia się (miejmy nadzieję) przyczyna i wtedy emocja znika.
Inga:
"I dlatego uwalnianie emocji jest dla mnie czymś niezrozumiałym i niemożliwym do wykonania.
Emocje się rozpoznaje, akceptuje, dochodzi skąd się wzięły i do czego służą, ocenia czy dalej są potrzebne"...
Z rozpoznaniem emocji nie mam problemu, z wyciąganiem na wierzch i oceną również.
"Jeśli nie są potrzebne to się je puszcza i one się rozpływają."
- Ale czy emocje podlegają naszej woli, naszym decyzjom, nie za bardzo. Trzeba czekać aż się wypalą, stracą swoją energię.
Świadome przeżywanie emocji aż do wyczerpania - czy to tylko tyle można zrobić?