Na ostatniej terapii na sesji oddechowej miałam próbkę, sekundową uczucia jakie miałam na co dzień w niemowlęctwie. Po raz pierwszy udało mi się poczuć moje realne uczucie z okresu niemowlęcego. Było ono tak przerażające że potem długo wrzeszczałam ze strachu. To było takie uczucie jakie mogłabym mieć leżąc w Oświęcimiu wśród trupów. Najniższe wibracje śmierci, poczucie że jestem trupem.
Inga, pamiętam, jak pisałaś o swoich przeżyciach z dzieciństwa na Cudzie. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Bardzo Ci współczuję, bo naprawdę przeżyłaś koszmar. I wspieram Cię w dalszym uzdrawianiu.
***
Jeśli chodzi o to, co pisałam w poprzednim poście, to teraz widzę, że źle się wyraziłam (nie zawsze język - nawet giętki ;p - wyrazi wszystko, co pomyśli głowa

.
Samo przeżywanie emocji jest ok, bo emocje muszą być poczute i przeżyte, ale koncentrowanie się na przeżywaniu, zatrzymywanie się na tym etapie już nie. A co powoduje zatrzymywanie się na bolesnym przeżywaniu? Ocena, intelektualne podejście (np. że emocji jest za mało, albo że za dużo; że będzie za bardzo bolesna; że jest "nienormalna", bo nikt inny w danej sytuacji by tego nie czuł; bo trzeba tak, a nie inaczej, itp.). To wszystko powoduje przywiązanie do tej emocji, zatrzymanie się na etapie jej przeżywania i w efekcie cierpienie.
A samo przeżycie emocji, wypuszczenie jej i pozwolenie, by trwała tyle, ile trzeba, bez intelektualnej oceny (czyli akceptacja), powoduje jej uwolnienie.
Aha, i jeszcze coś. Ponoć zwierzęta czują ból, ale nie cierpią. Bo nie intelektualizują tego bólu, nie oceniają. Po prostu - odczuwają ból, napięcie, stres, by za chwilę to rozładować (uwolnić).
Ja mam silne reakcje na afirmacje, może to być opór, ale bardziej jest to efekt ciężkiej karmy.
"Ciężka" karma jest oceną. Twierdzenie "ciężka karma nie może puścić szybko i bezboleśnie" jest oceną.
Umysł ocenia to, czego tak naprawdę nie jest w stanie ocenić. I dlatego wytwarza się opór przed uwolnieniem.
To że nie możesz szybko i bezboleśnie zaakceptować prawdy, jest efektem oporu, który powstał w wyniku oceny, a nie obiektywnych, naturalnych praw.
Możliwe jest wyzwolenie od najcięższej karmy w jednej chwili. Tylko trzeba w to uwierzyć, a więc wyłączyć funkcję oceniania i poddać się Bogu na zasadzie totalnej ufności. Czyli tak naprawdę trzeba wyłączyć umysł.
Nie wiem, czy historia łotra na krzyżu, tego obok Jezusa (tego od "jeszcze dziś będziesz ze mną w raju"), to bajka, ale nie to jest najważniejsze, bo (nawet jeśli jest zmyślona) bardzo dobrze obrazuje to, co napisałam powyżej.