Felixo,
podam na przykładzie zacięcia się w palec. No więc zaciąłeś się dość mocno, boli. Co odruchowo robisz? Zaciskasz mięśnie, kurczysz się, uciekając przed bólem. Chcesz go wyprzeć, nie chcesz by to się stało, złościsz się, że to się stało itd.
A trzeba zrobić odwrotnie: rozluźnić się (rozluźnić mięśnie), zrelaksować, przyjąć tego bólu jeszcze więcej. Pomyśl, ze to Twój przyjaciel i go witasz. Mówisz mu: „więcej, więcej” i „pozwalam”. Tak samo z wszystkimi emocjami temu towarzyszącymi. Czyli czujesz złość, że to się stało? To dobrze, pozwalaj by wyszła, nie blokuj jej, obserwuj. Czujesz lęk, że będziesz miał ranę? Też pozwalaj być temu lękowi. I rozluźniaj się.
Efekt jest bardzo szybki. Gdy nie blokujemy bólu, gdy go akceptujemy, to ból mija błyskawicznie.
Tak samo zrób z tym uciskiem w klacie, czy co tam czujesz. Gdy to przychodzi, to nie uciekaj przed tym, nie wypieraj, nie blokuj. Przyjmuj jeszcze więcej. Powitaj jak przyjaciela słowami „więcej, więcej” i „pozwalam”. Na pewno wyjdzie opór przed tym. Lęk, że to nie odejdzie, że się wzmocni, itd.. Pozwól sobie na te emocje. Nie uciekaj od nich, tylko je znieś. Nie uciekaj od niczego, co będzie wychodzić. Wręcz przeciwnie, pozwól temu być. Po prostu NIE DZIAŁAJ (w ciele objawia się to rozluźnieniem zaciśniętych mięśni). Wiesz jak wygląda nie działanie, tylko pozwalanie? No to tak zrób z tą Twoją dolegliwością. Na tym właśnie polega akceptacja.
Aha, i koncentruj się na odczuwaniu, a nie na powtarzaniu słów, no chyba że to pomaga Ci odczuwać.