Tulia, czasem tak jest, że dla niektórych mniej ważne jest to co dla nas najważniejsze

.
Jarek też dobrze pisze o wizerunku w rodzinie. Rodzice/rodzina tworzą sobie przez całe życie jakiś wizerunek na nasz temat i potem niechętnie chcą go zmienić (bo np. kłóci się on z ich własnym systemem wartości). U mnie cała rodzina kilka lat temu naśmiewała się, że ja zajmuje się głupotami - rozwojem duchowym w szerokim aspekcie - w tym też masażami. A jak się dowiedzieli, że to również moja praca, to śmiali się jeszcze głośniej

. Do czasu, gdy przez przypadek dowiedzieli się, ile ja zarabiam i dotarło do nich, że naprawdę jest mnóstwo ludzi, którzy cenią "te dziwne głupoty"

. Teraz podobno jestem numerem jeden do obgadania (ale już w pozytywnym aspekcie) na spotkaniach rodzinnych

.