Autor Wątek: Dzielę się swoją radością :))  (Przeczytany 127877 razy)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-17, 20:11:15 »
Nie wierzę, po prostu nie wierzę we własne szczęście. Miałem super sesje na warsztatach, gdzie puściłem mnóstwo głupot na temat pracy, wyprowadzki i takich tam i w efekcie dzieją się kolejne cuda. Właśnie wprowadziłem się do dziadków, gdzie nie dość że się okazało, że dostałem całkiem spory pokoik zamiast totalnej klitki bez miejsca na oddech(jak miało być na początku), to jeszcze się okazało, że sąsiedzi mają niezabezpieczoną sieć wifi, z której właśnie korzystam, a miałem jutro wydać 129 zł na modem z kartą i męczyć się z ograniczonym netem i specjalnie jeździć na uczelnię. Oczywiście nie będę im zapychał łącza, więc do przeglądania zwykłego neta i rozmów na gg mi starczy, a oni pewnie nie zauważą nawet różnicy. Po pierwszych testach widzę, że mają bardzo szybkie łącze, więc na pewno nie zrobi im to różnicy :P

Boże, jak mi wszystko sprzyja, co po chwilę się potykam o cudowne niespodzianki :D
« Ostatnia zmiana: 2013-03-17, 20:14:39 wysłana przez Clint »

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-03-16, 18:57:06 »

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-13, 13:53:02 »
Free ;))) 
ja też staram się stawać po swojej stronie i widzę,że niektórym bliskim to nie odpowiada. Bo chcieliby abym wierzyła w ich obrazy (totalnie abstrakcyjne) na temat mnie. Ostatnio po "kłótni" z ojcem zauwazyłam,że on ma na mój temat nierealne wyobrażenia , w które ja wierzyłam. Sa one negatywne- na nich opierala się moja samoocena. A teraz jak ja mam siebie opisać ? chyba sama chcę to zrobić bez pomocy tychże wyobrażeń. Ale za samoocenę zabiorę się jak trochę wytrzeźwieję :P

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-03-13, 08:04:22 »
Hmm

  Nie wiedziałam,że droga do mojego spokoju wewnętrznego wiedzie przez bycie wyrozumiałą dla siebie i wredną suką dla tych,którzy próbują mnie tłamsić i ograniczać...Powoduje to lekkie zawirowania energetyczne przy poruszaniu zastałej energii i zdziwienie otoczenia,ale działa,kurde-działa :-)))...

Freeflight

  • Gość
[#]   « 2013-03-13, 07:46:12 »
Clint

Superancko,bajerancko :-).

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-13, 06:33:25 »
Clint,
SUPER!!!:))
To kiedy zaczynasz?:)))

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-13, 06:25:30 »
Clint,
gratki! :)


Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-12, 20:07:41 »
Dzięki :)

W ogóle to jestem z siebie bardzo dumny, bo z człowieka bojącego się mówić stałem się kimś, kto dosłownie wygadał sobie pracę i to właśnie opartą na mówieniu :D Właśnie do mnie dotarło, że ja, nie mając żadnego doświadczenia w sprzedaży, dostałem pracę w renomowanej firmie właśnie na takim stanowisku, na bazie swojej pewności siebie, kreatywności i wygadania. O_o

Co te związki robią z ludźmi :D

Jak ja kocham moją partnerkę, za to że jest :)

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-03-12, 19:58:23 »
Clint - fantastycznie!!!

Gratuluję bo to wszystko Twoja zasługa!!!! Jak to mawia Król Julian - jesteś całkiem niesamowity;-))))

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-12, 19:39:28 »
Dostałem pracę od ręki :) Rozmowa poszła całkiem nieźle, nieidealnie, bo miałem swoje braki, ale byłem wystarczająco dobry, żeby mi bez zastanowienia zaproponować standardowy 3-miesięczny okres próbny, po którym jest umowa o pracę. Firma jest dobra, renomowana i wiem po znajomości jak to wygląda, więc nie boje się o jakieś wały w tym względzie.

Pojechałem od razu do dziadków, pogadałem z nimi, bardzo się ucieszyli i wychodzi na to, że od weekendu mieszkam u nich. Do domu może będę wracał na niektóre weekendy, bo dziadkowe też trochę męczący potrafią być, ale po pierwszej wypłacie, która ma być po 10, czyli za miesiąc obczaję jak stabilnie się czuje w firmie i myślę, że wynajmę ten pokoik(no 3 miesięcy na pewno nie będę czekał :P).

Matka dziwnie miła i spokojna, gadającą trochę bzdur jak zawsze, ale jakoś tak sympatycznie.

Cały świat mi sprzyja, jakie to miłe :)

muszka91

  • Wiadomości: 668
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-08, 22:58:50 »
Clint piękna ta Twoja pewność siebie! ;) aleś mnie zainspirował ;)

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-03-08, 18:52:55 »
Byłam dziś na lomi lomi;-))))

Poszłam popracowac nad tematem zaufania do Boga i poczucia bezpieczenstwa, ktore mi w związkuz tym boskim tematem mocno ostatnio wywala. No i cuda sie działy.... Zanim jeszcze się połozyłam do masażu zdazyłam sie konkretnie popłakac podczas rozmowy tak mi emocje wychodziły. Masażu się bałam (pierwszy raz) bo balam sie bolu. Ale było niesamowicie - mialam wrażenie, ze ból uciekał przed lomisia rekoma. Zatem każda wymasowana część ciała stawała sie wolna od bólu. Do tego każdy napotkany bolący punkt bardzo szybko się uzdrawiał - lomiś robił swoje a ja odliczalam sobie w glowie to co mi w zwiazku z danym miejscem przychodzilo do glowy. Coś niesamowitego.

Najlepsze jednak jest zrozumienie jakie mnie oświeciło podczas lomi - Bóg jest w każdym z nas i Bog jest wszędzie dookoła nas. Jednak do momentu kiedy nie uwierzę, że Bog to ja;-) to ta boska energia we mnie nie moze sie polaczyc z ta boska energią dookola mnie. Jak nie ma tego polaczenia to mi ciagle Boga brak. Zatem zaczynam wierzyć w to, że Bóg to ja i łączyć się z boską energią wokół mnie. W ten sposób nigdy nie bede czuła braku wsparcia - bo wsparcie bedzie wynikalo ze mnie z wszystkiego dookoła mnie;-))

Poczułam też, że wraz z tymi znikającymi lękami otwiera się przede mna świat bez ograniczeń - że ja właściwie moge Wszystko! Niesamowite uczucie, niesamowita świadomość - czuję się taka wolna i nieskrepowana - ach Ludki Kochane - życie jest piękne!

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-08, 18:46:38 »
Właśnie wróciłem z rozmowy o pracę i nawet nie wiem od czego zacząć, bo tyle wrażeń jest :) Opisze więc po kolei.

W zeszłym tygodniu odezwał się do mnie po kilku latach przerwy dawny znajomy, w wyniku czego okazało się, że w miejscu gdzie pracuje szukają ludzi. Ja normalnie bym odmówił jak tylko usłyszałem co to za praca, bo mi się tak źle kojarzyło to z typowym call center, ale coś mi kazało go wysłuchać i w efekcie się zainteresowałem. On załatwił mi rozmowę, a ja czekałem na telefon nieco spięty, ale jednocześnie czując w środku bardzo silnie, że wszystko będzie dobrze i że to właśnie jest praca dla mnie na teraz. Jak telefon w końcu zadzwonił to się lekko spiąłem, kiedy znienacka zaczął mnie wypytywać o motywacje do podjęcia pracy, ale mimo fali stresu zapierającej dech, ogarnąłem się szybko i wybrnąłem. Zrobiłem sobie potem sesje regresingu z ukochaną, bo czułem że coś mi leży i bruździ. Sesja była niesamowita i miałem wrażenie jakby domknęła kilka większych kwestii, nad którymi pracowałem od lat. Zmienił się mi stosunek do materii, do działania w materii, do pracy która jest niezwiązana z rozwojem duchowym. Dotarło do mnie, że już tyle wcieleń poświęciłem na pracę związaną z rozwojem duchowym, że jakoś tak nie czuje tu takiego niespełnienia jak w innych dziedzinach i w gruncie rzeczy zajął bym się czymś zupełnie innym, czego unikałem ze względu na te wszystkie wzorce niechęci do materii i nie angażowania się w cokolwiek co niezwiązane z rozwojem. Zostałbym sobie np. jakimś trenerem bardziej od rozwoju osobistego, jakiegoś biznesowego niż duchowego. No i chciałbym jakieś dodatki fajne do tego jak np. malowanie/rysowanie czy jakaś gra na instrumencie czy inne takie artystyczne sprawy w których mam jakieś niespełnienie.

Wracając jednak do samej pracy - udało mi się naprawdę mocno wyluzować i spałem nawet spokojnie, a rano miałem apetyt. A jeszcze dwa miesiące temu na rozmowę o pracę w głupim sekretariacie, od której nic nie zależało (a teraz bardzo chce się wyprowadzić i zamieszkać z partnerką) stresowałem się jak głupi. Dzisiaj oczywiście były momenty lekkiego spięcia, szczególnie jak wchodziłem do budynku, ale jak tylko usiadłem w recepcji na kanapie to jakoś tak się wyciszyłem. Widziałem pomieszczenie w którym pracowali sprzedawcy i to wszystko wydało się z początku takie nowe, obce, straszne i poważne, ale po chwili usłyszałem jak jedna dziewczyna rozmawia z jakimś klientem i na koniec rozmowy rzuca z taką śmieszną bezradnością i poczuciem beznadziei "to jednak pan nie chce być na pierwszej stronie google?" - tak mnie to gdzieś w środku rozbawiło, bo dotarło do mnie że pracują tu zwyczajni ludzie, a nie jakieś super zajebiste jednostki i że ja generalnie nie tylko jestem wystarczająco dobry do tej pracy, ale pewnie jeszcze byłbym w stanie przebić niejedną osobę, tu pracującą.

Przyszedł kierownik z którym miałem rozmawiać i się okazało, że to tak niesamowicie przyjemny w odbiorze i sympatyczny facet, że poczułem przy nim totalny luz. Usiedliśmy sobie w pokoju konferencyjnym i rozmawialiśmy. I tutaj szok dla mnie, bo ja nie poczułem najmniejszego spięcia, ani razu mi nie zadrżał głos ani się nie zająknąłem czy nie zatrzymałem nawet na moment. Po prostu nawijałem bez zastanowienia, gadając naprawdę konkretnie, wykazując swoją wiedzę i czystą zajebistość. Nie spodziewałem się, że pójdzie mi aż tak dobrze nawet w najbardziej optymistycznych wersjach. Facet też ewidentnie był bardzo pozytywnie zaskoczony i na koniec rozmowy powiedział, że zadzwoni jeszcze dzisiaj odnośnie ewentualnego spotkania na drugi etap rekrutacji(mówił że to takie warsztato-szkolenie), ale się nie mógł powstrzymać i dodał od razu, że i tak mam się spodziewać dobrych wiadomości :P No i rzeczywiście godzinę później zadzwonił, żeby mnie zaprosić na konkretny termin.

Na dodatek okazało się, że pensja której się spodziewałem, a która już była całkiem niezła dla mnie jak na początek, okazała się jeszcze lepsza, bo wychodzi na to, że z prowizji mogę wyciągnąć dużo więcej niż myślałem, a miałem tak minimalistyczne myślenie, że koleś aż był lekko rozbawiony moimi niskimi oczekiwaniami i miał radochę z pozytywnego zaskoczenia mnie(jakie to fajne, jak ktoś chce dać mi więcej niż oczekuje :D). System prowizji jest bardzo jasny i korzystny, ale nie będę zdradzał detali bo raczej nie powinienem, szczególnie że koleś też mówił że normalnie też by już tego nie mówił na tym etapie rekrutacji, ale zrobił wyjątek bo z polecenia od kolegi jestem. W ogóle widać po tym co on mówił i co słyszałem od kolegi, firma stosuje metodę marchewki, a nie kija - nikt nie stoi nad głową, można na luzie pracować w swoim tempie i liczy się, aby mieć dobre wyniki po prostu. Nikogo nawet nie obchodzi czy będę zdobywał klientów telefonicznie czy mailowo - po prostu róbta co chceta, byleby przyniosło to efekty.

Jakby tego było mało, to też mają fajne ścieżki kariery i aż się nakręciłem. Firma też sama w sobie jest świetna, bo to jeden z liderów na rynku i mają nawet jakąś nagrodę pracodawcy roku od jakiegoś większego portalu związanego z pracą. Siedziba firmy w świeżo wybudowanym kompleksie biurowym w super okolicy, z budynkami biurowymi klasy A, więc najwyższej możliwej. Ja się tym miejscem zachwycałem już rok temu i nawet pamiętam jak koledze mówiłem, że mógłbym tam pracować dla samych budynków :D Nawet czułem wtedy jakbym miał tam pracować, jakoś tak potrafiłem sobie to łatwo wyobrazić.

W ogóle się nie przejmuje tym drugim etapem, ja już jestem pewien że tą pracę mam - dzisiaj wymiotłem tak bardzo, że nie wiem jakim cudem miałbym skopać to na tyle, aby nie dostać szansy. Byłem tak spokojny, wyluzowany, pewny siebie i wygadany, że wracając do domu czułem się jak młody bóg, który może wszystko. A wszystko to, dzięki mojemu cudownemu związkowi i temu jak poszła mi w górę samoocena, otwartość na wszystko co najlepsze i wiele innych. Całe życie mi się zmienia, a to już tylko kwestia tygodni aż wyniosę się z domu i będę samodzielnie się utrzymywał i to jeszcze wychodzi na to, że w lepszych warunkach niż oczekiwałem.

Tak bardzo czuje tą pracę jako coś niesamowicie oczywistego i korzystnego na teraz, że to się w głowie nie mieści. W ogóle to planuje etap przejściowy spędzić mieszkając u dziadków ze względu na dojazdy (jakiś miesiąc), a że nawet kolejne weekendy będę miał zajęte, bo warsztaty, bo wyjazd do Torunia być może, to możliwe że za tydzień pożegnam się z rodzinnym domem i już do niego nie wrócę na dłużej niż na krótką wizytę czy pojedynczy weekend. Potem to w ogóle przestanę jeździć bo mi się nie chce taki kawał, jak rodzice będą chcieli to będą mogli sobie sami przyjechać, o ile wcześniej nie zdążą puścić focha, że nie przyjechałem na święta czy miałem w tyłku inną niezwykle "ważną" rzecz. Wychodzi na to, że spokojnie dam radę bez ich pomocy, więc nie muszę niczego już robić wbrew sobie i będę żył po swojemu, a co oni na to, to już nie mój problem.

Ah, życie jest cudowne - tyle wsparcia, tyle szczęścia. Żeby było śmieszniej - wszystko mi samo przychodzi - najpierw mnie odnalazła cudowna kobieta, potem się studia same układały tak, jakby chciały powiedzieć "masz cały wolny tydzień, możesz pracować na etacie", a potem przyszła do mnie super praca na tydzień przed tym jak miałem zacząć jej szukać :D No i związek mi się cały czas rozwija i to naprawdę szybko, dzieje się tyle rzeczy, nawet zrobiło się między nami na tyle poważnie, że randki przestały być randkami, a stały się spotkaniami dwojga ukochanych planujących wspólną przyszłość.

I że ja niby byłem ledwie 4 lata temu kolesiem bojącym się ludzi, totalną ofiarą życiową i zamkniętym w sobie chłopczykiem? Niesamowite co się ze mną stało.

Boże, jaki jestem szczęśliwy :)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-08, 18:39:44 »
Semira,
dzięki :))
choć przyznam, że w ogóle nie kojarzę człowieka.. luknęłam co to za jeden, ale nigdy o nim nie słyszałam..
poza tym jestem na innej wyspie, choć bardzo bym chciała na Maui polecieć, chociaż na 1-2 dni .. i szczerze przyznam, że mam bardzo przyziemne pragnienia - wylegiwanie się na plaży, pływanie, jedzenie papai, jakaś wycieczka w góry i chill out :P

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-08, 09:40:12 »
To on tam siedzi? ? Niewiedziałam
Lubię go,taki misiaczek, jego film Shift pomógł mi swego czasu przepchnąć ważny temat:)