Indra

mozesz cieszyc sie za wczasu....to nie jest zabobon, w ktory wierzy tyle osob,ze po fali szczescia musi przyjsc fala rozpaczy....fakt nikt nie wymaga abys byla usmiechnieta i happy non stop, ale chwile wytchnienia i refleksji,wyciszenia sa dobre dla zachowania rownowagi psychicznej.Nawet w przyrodzie nie swieci ciagle slonce, tylko pada deszcz- to jest potrzebne aby sie czasem wyciszyc i wsluchac w siebie. Zreszta uwazam znizke humoru,albo okazywanie zlosci czy placz za oczyszczajacy....najlepiej nie hamowac naszych uczuc i wtedy sie wszystko bedzie ukladalo jak najlepiej. Ja przestalam sie wstydzic okazywania uczuc juz dawno, choc teraz sa momenty gdzie przezywam cos nowego i wczesniej nie znanego.
Wiesz kiedys bylam w Odnowie blisko kosciola i podobalo mi sie duzo, lecz nie zawsze potrafilam sie wczuc sie w emocje...i tylko wyobrazalam sobie Boga przez rozne dziwne wyobrazenia. Mielismy fajnego ksiedza i on przyblizal nam Boga jak umial, ale w porownaniu z odkryciem Boga teraz na nowo bez skrzywien koscielnych to wtedy bylo nie do porownania.
Jednak w pamieci mam fajne piosenki i choc tekst jest ten sam nie stracil waznosci....zreszta w zaleznosci od nastroju przeszukuje swoja pamiec i znajduje odpowiednie kawalki.
Lubie piosenke z tekstem Milosza Stare Dobre Malzenstwo "Boze pelen w niebie chwaly"
http://www.youtube.com/watch?v=GoOABr3qRpY albo jak spaceruje z psem i zaczwycam sie przyroda i widokami to nuce sobie "Glorie"
http://www.youtube.com/watch?v=YX_EXc8p09I&feature=related