Jak mi dobrze

Miałem 3 tygodnie temu 2 sesje regresingu na warsztatach, gdzie sporo poschodziło, ale moje samopoczucie jakoś nieszczególnie się zmieniło. Tydzień później były węzły u Leszka i węzły jak to węzły sprawiły, że powychodziło jeszcze więcej, ale ja zamiast ulgi poczułem się straszliwie spięty i zasypianie w nocy stało się męczarnią z powodu spięć na karku i górnej części pleców. Kolejny tydzień później się trafiła okazja, żeby zrobić sesję na wymianę, gdzie przez bite dwie godziny zrzuciłem całkiem sporo, ale to wciąż jeszcze nie było to. Dzisiaj miałem kolejną sesję na wymianę (od 3 lat żadnej nie miałem, a teraz nagle jakiś wysyp

) i wreszcie zeszło na tyle, że do domu wracałem pełnym bananem na twarzy delektując się prześliczną pogodą i jeszcze śliczniejszym, własnym samopoczuciem

Wszystkie te sesje i węzły krążyły wokół tych samych tematów i choć wciąż jest co z nimi robić - zeszła w końcu jakaś masa krytyczna i jest mi z tym tak dobrze, że aż mi bardzo dobrze

A jeszcze lepiej jest mi z tym, że te tematy w większości dotyczyły bezpośrednio tworzenia związków partnerskich lub też pośrednio wpływały na kompletny brak kreacji. Ostatnio tak dużo się dzieje w tych tematach, że zaczynam mieć wrażenie, że nadchodzi ten czas, kiedy wreszcie zacznie się dziać coś konkretnego jeśli chodzi o stworzenie związku. Trzymam za siebie kciuki
