Muszę wyznać, ze mam czasem takie hobby: dyskutowanie ze Świadkami Jehowy

Wczoraj nawet Indrę w to wciągnęłam

Zwykle doprowadzam do tego, ze po dyskusji wiecej nie wracają. Rozmowa jest kulturalna, jedynie zbijam ich schematy myslenia i zadaję niewygodne pytania, na które w swych wyuczonych na blachę umysłach nie znajdują odpowiedzi.
Tutaj jednak chciałam napisać w kontekście uwolnienia od lęku, obaw przed wyrażaniem siebie, swoich poglądów, samodzielnym, niezależnym myśleniem w obawie przed oceną, karą, szczególnie od BUA. Ja takie coś miałam bardzo silne, z bardzo silnym mechanizmem ukrywnaia siebie. Dlatego cieszę się, że potrafię już nie tylko dyskutowac z nimi w ich stylu (Świadków Jehowy i BA też;), podając zdarzenia i cytaty z Biblii, ale i odwołujac się do własnych doświadczeń, przekonań, filozofii życia.
W ostatnim rzucie przyszli do mnie w konstelacji: jeden biały, drugi niebieski zbielony;) Białego pod koniec przraziła opcja, że to nie bóg Jehowa hurtowo zrobiłby porządek z cierpieniem i złem na świecie, tylko trwałoby tak długo, jak długo byłyby dusze chcące tego doświadczać. Kompletnie nie mógł pogodzić się z tym, ze każdy bierze odpowiedzialność za swoje wybory i ich konsekwencje, że często będzie doświadczał cierpienia tak długo, póki się tym nie zmęczy i nie otworzy na coś lepszego. Niezbyt mu tez pasowało, ze Bóg nie zajmuje się karaniem, dawaniem klapsów itp
Niebieski zbielony zaś w trakcie dyskusji buńczucznie oznajmił, ze akceptuje boga Jehowę, który wspiera zabijanie (jak np.: po wejściu na Ziemię Obiecaną, kiedy Izraelici wyrzneli w pień Kananejczyków, łącznie ze starcami, kobietami i dziecmi, jak to w ST piszą - przy wsparciu boga Jehowy;) - wystarczającym pretekstem do takiego działania, było składanie dzieci w ofierze Baalowi czy Molochowi (a przynajmniej plotki o tym;). Oznajmił przy tym, ze nie boi się Jehowy, bo jest po właściwej stronie, bać się go mają tylko źli i niemoralni :>
Nie znajdowali żadnej odpowiedzi na pytanie o to, ze skoro wg nich dusze nie mają wyboru przed poczęciem i to bóg Jehowa ma na to wpływ - to czemu jeden się rodzi w głodującej etiopskiej rodzinie, a drugi w świątobliwej rodzinie Świadków Jehowy. Czymże sobie "zasłużył" na takie wyróżnienie i zaliczenie hurtem do tych "zbawionych", jak już powstanie Królestwo Boże na ziemi. Gra w ruletkę? Chybił trafił? Niezmierzony boski plan?

Padłyśmy ze smiechu, gdy zacytowali nam fragment Księgi Rodzaju (w przekładzie Biblii Jehowych
http://www.watchtower.org/p/biblia/ge/chapter_006.htm, dodatkowo tu omówiony np.:
http://www.gotquestions.org/Polski/synowie-Bozy-corki-ludzkie.html), w którym mowa, tak w skrócie, jak to Anioły zstąpiły na ziemię, by pobzykac się z kobietami, i wiele zła z tego wyszło;) Znałam wcześniej ten fragment i juz od dawna myślałam, ze to kolejna ciekawostka, jeśli chodzi o przekazy o działalności niebieskich na ziemi

Dyskusja trwała 2,5 godziny i panowie wyszli zmęczeni, wyraźnie pognębieni i obawiam się;) - z paroma wątpliwościami. Co prawda zaślepienia i wspólne strażnikowanie mają silnie rozwinięte, ale sądze, że jednak pobudzone samodzielne myślenie może im trochę zakłócać spokój.
Korzyści dla mnie, jakie odczułam: większość pewność siebie, przekonałam się bowiem, ze mogę podzielić się swoim poglądem na świat, który jest trzeźwy, logiczny, nie ma nim dziur, sprawia, że działajac w zgodzie z nim, żyje coraz fajniej, świadomiej, lepiej. Zmalała mi tez wyraźnie obawa przed "odkrywaniem sie" przed BUA i ich wspomaganym zaślepieniami przekonaniami. Poczułam tez wyraźnie, że nie muszę się już bać i ukrywać tego, że mam doświadczenia, świadomość i potrafię samodzielnie myśleć. Zobaczyłam tez wyraźnie, ze taka postawa jest zdecydowanie korzystniejsza, niż udawanie, przytakiwanie czy życie w wierze, a nie wiedzy. Fajnie
