Autor Wątek: Bezradność  (Przeczytany 10014 razy)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-25, 19:49:47 »
Mateusz,

Cytuj
Poprawiając swoją obecną sytuację np. w pracy, przygotowujemy solidny grunt do bardziej odpowiedniej i komfortowej pracy w przyszłości, 

Też tak uważam :)

KorneliaX

  • Wiadomości: 848
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-23, 16:25:02 »
Geny to nic innego jak forma karmy, każdy ma swoją karmę, swój urok i swoje problemy :)
To jest bardzo ładne zdanie! :)

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-22, 21:50:45 »
Mateusz:
Dzięki, ta metoda mi odpowiada :P

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-22, 21:39:43 »
Jaskier
Posługując się metodą zrozumienia problemów też można dokonywać zmian. Może spróbuj czegos takiego:
zacznij od obecnej sytuacji np. w pracy.
najpierw popytaj siebie:
stres, to są lęki i obawy, bo co?
/lęki że coś zawalimy, ktos nas oceni, skrytykuje, ośmieszy,
coś będzie nie tak, itd, itd./
co więc jest powodem stresu w pracy?

Po przepytaniu podświadomości wiadomo o co chodzi. I teraz trzeba dokonać wyboru.
Np. Albo działam pod wpływem stresu i czuję się spięty i denerwuję się,
Albo wybieram luz i wtedy czuję się swobodnie.
Jeśli nie mogę dokonać takiego wyboru, to pytam, co mi nie pozwala, co mi przeszkadza?
Potem stawiam pytanie, co jest dla mnie ważniejsze: te przeszkody, czy ja i moje samopoczucie?
Jeśli zależy mi na sobie, to wybieram swoje dobro.
 
Poprawiając swoją obecną sytuację np. w pracy, przygotowujemy solidny grunt do bardziej odpowiedniej i komfortowej pracy w przyszłości, może nawet niedalekiej.

   
« Ostatnia zmiana: 2015-07-22, 21:43:51 wysłana przez Mateusz »

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-22, 20:58:57 »
Oj Lynd, ja w te wizualizacje od dawna nie wierze, o kant dupy potłuc te wszystkie metody kreacji w moim przypadku.  Dały mi tylko złudzenie kontroli <ten błąd poznawczy>. Tylko działanie u mnie skutkuje. Czy wogóle jest tu ktoś kto sobie wizualizuje i mu się marzenia cudownie spełniają?
Kierunek obieram, ale stres codzienny daje mi się we znaki.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-22, 15:07:12 »
Na otarcie łez ;)
https://habitrpg.com

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2015-07-22, 15:04:02 »
".. Sukcesy w grach czy innej fikcji się nie liczą!.."   smuteczek :(   
:))))

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-22, 13:08:28 »
Jaskier,
Tu nie chodzi o wiek ludzi. No, może tylko w takim stopniu że młodsi ludzie łatwiej dają się nabrać na secretowo-coachingową propagandę pt. "tylko myśl i to będziesz miał." Z resztą wielu trenerów osobistych dorobiło się na byciu... trenerami osobistymi. Więc oczywiście dla nich poznawanie kolejnych technik wizualizacji czy stawiania planów przekłada się na kompetencje w pracy i dochody. Dla zwykłego człowieka mogą być one co najwyżej pomocą.
To jakby zawodowy piłkarz twierdził, że wszyscy powinni grać w piłkę, bo na tym można najlepiej zarobić :)

No ale.
Wiele hobby da się zamienić w pracę, jednak do tego niezbędne są przebojowość i zmysł biznesowy. Są potrzebne tym bardziej, im bardziej egzotyczne jest to hobby. W przypadku niektórych ludzi zwyczajnie się to nie opłaca: już ławiej i przyjemniej będzie im zarabiać na czymś prostym, niż opracowywać biznesplan i poznawać rynek, bo dla nich to droga przez mękę. Droga, która niekoniecznie dokądś zaprowadzi.

Ludzie nie mają obowiązku lubienia tego co my, a tym bardziej płacenia nam za to. Więc zamiast obwiniać system, czy czekać na wizualizowane spełnienie, lepiej przyjrzeć się sobie, rozejrzeć za możliwościami dookoła i obrać kierunek.


jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-20, 21:08:54 »
Lynd, akurat ludzie w moim wieku poszukują w pracy możliwości samorealizacji. Czytałem ten komiks dawno temu, niestety mam poczucie bycia w klatce. Szczury były w swoim parku, realnie, a ja muszę się "nauczyć" postrzegać swój świat jako park... <czyli zrobić sobie pranie mózgu...>.

"Praca ma być lekka i dobrze płatna -- tyle :)", póki co jest stresująca i kiepsko płatna...

A skoro jesteśmy przy szczurach, depresje u zwierząt doświadczalnych wywołuje się poddając je przewlekłemu lekkiemu stresowi.

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-20, 21:07:23 »
pkrl5758
ja jakoś nie widzę tych różnic o których piszesz i chyba Cię nie przekonam że ich nie ma.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-20, 20:02:50 »
Cytuj
Na depresję dobre jest wszystko, co daje małe poczucie sukcesu, najlepiej w świecie rzeczywistym: posprzątać, umyć naczynia, zrobić zaległy zakup, załatwić sprawę w urzędzie, pobić swój rekord w biegu na kilometr, naprawić skrzypiącą szafkę. Sukcesy w grach czy innej fikcji się nie liczą!

My sentiments exactly.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-07-20, 20:00:07 »
Jaskier,
Geny to nic innego jak forma karmy, każdy ma swoją karmę, swój urok i swoje problemy :)

Na depresję dobre jest wszystko, co daje małe poczucie sukcesu, najlepiej w świecie rzeczywistym: posprzątać, umyć naczynia, zrobić zaległy zakup, załatwić sprawę w urzędzie, pobić swój rekord w biegu na kilometr, naprawić skrzypiącą szafkę. Sukcesy w grach czy innej fikcji się nie liczą!
Za każdym razem kiedy zrobisz coś takiego, wyjrzysz na chwilę ze swojego dołka. A kiedy wyjrzysz, będziesz miał sensowniejsą perspektywę, również na pracę.

Myślę że to co piszesz o pracy, to jedno z dwóch podstawowych błędnych założeń naszego wieku. (Drugim jest "lepiej być swoim własnym szefem".) Praca nie ma gwarantować spełnienia. Spełnienie ma Ci dawać wszystko: związki, hobby, pomaganie innym, doznania artystyczne, dbanie o dom itp. Podejście w stylu "panie szefie, proszę dac mi wytyczne do pracy która mnie spełni i wynagrodzenie za nią" to szukanie magicznego rozwiązania na zewnątrz.
Praca ma być lekka i dobrze płatna -- tyle :)
Co więcej, w pracy wazne jest też to aby stawiała przed człowiekiem wyzwania, bo okazuje się że wyzwania skutecznie motywują do życia.
Wniosek wyciągnięty z tego (choć nie opisany w tym komiksie):
http://www.stuartmcmillen.com/comics_en/rat-park/

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-07-20, 17:34:20 »
Jakoś w tym co napisałeś nie widzę wielkich różnic między tym jak my teraz żyjemy. Teraz jeśli nie łamiesz prawa (zasad) to też możesz żyć jak chcesz.
Natomiast z czego oni żyli skąd mieli pożywienie odzież, dach nad głową?  Przecież nie spadało im to z nieba. Musieli wykonywać jakąś pracę i raczej nie roboli tego tylko ci co mieli na to ochotę i którym to sprawiało przyjemność - czyli tak jak ty byś chciał.

Kaja, widzisz, caly sek w tym, ze mnie bedzie trudno wytlumaczyc to komus, kto ma silnie wkodowane zasady ,,systemu", tak jak Ty.

Podtawowa roznica byly zasady spoleczne - one regulowaly zycie, a jesli zasady opieraly sie na szacunku i milosci, wiadomym jest, ze spora licza osob jeslinawet nie wiekszosc, nie chciala ich lamac wiec i nie dochodzilo do roznego rodzaju naduzyc. Dzis sa stworzone takie prawa, ze gdybys chciala zyc dajmy na to, jako wolny czlowiek pokroju Cygana, nie maialabys wiekszych szans na powodzenie, chocby ze wzgledu na przymus legitymizowania sie wyksztalceniem i doswiadczeniem na roznego rodzaju papierkach. Biurokracja to jedna z form nowozytnego systemu kontroli czlowieka, polegajaca na zaszeregowaniu go w hierarchi w oparciu o posiadanie oceny (!) majacej byc dowodem jego umiejetnosci i wyksztalcenia. Kiedys takie cos nie bylo potrzebne...bo golym okiem bylo widac, kto co umie. Wystarczyl jeden dzien pracy aby zorientowac sie, co ktos potrafi. Dzis tez by to zdalo swoj egzamin w wielu zawodach, a nawet jesli istnieje dzis potrzeba legitymizacji dsowiadczenia zawodowego i wyksztalcenia, moznaby to usprawnic i podchodzic do tego inaczej, niz podchodzi sie. Kwestia tego, na jakim stopniu rozwoju technologicznego stoi dana spolecznosc. Wieksza roznorodnosc zawodowa pociaga za soba potrzebe sytematyzacji ale nie powinno sie traktowac czlowieka jako podmiotu tylko jako wykonawce. To ogromna roznica.

Wszystko zwiazane z zyciem, a wiec z zywnoscia czy budowaniem zapewniali sobie sami, pracujac na to. Owczesne spoleczenstwa po prostu staly nizej pod wzgledem technologicznym, wiec i bylo mniej zawodow i mozliwosci co nie oznacza ze byli to ludzie ograniczeni czy zacofani.

Co zas do kwestii przyjemnosci - kiedy pracujesz dla spolecznosci, ktora to docenia (np. poprzez uczciwe wynagradzanie) oraz kiedy jestes wychowany/a w poczuciu glebszego sensu istnienia, jako czesci danej spolecznosci, praca staje sie czyms co szanujesz i w czym chcesz uczestniczyc. Dlatego dzisiaj tak wielu ludzi nie widzi glebszego sensu w swojej pracy....bo ta praca po prostu glebszego sensu nie ma.
« Ostatnia zmiana: 2015-07-20, 17:36:23 wysłana przez pkrl5758 »

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-07-20, 17:25:35 »
Roznie. Nie tyle kazdy robil, na co mial ochote ile kazdy mogl zyc bez wiekszego skrepowania, jesli przestrzegal podstawowych zasad wspolplemiennych, opartych na szeroko rozumianym szacunku do osob trzecich. Jesli nie kradl, nie uragal, nie przyczynial sie do szkody innych i jesli aktywnie bral udzial w zyciu swoich wspolplemiencow, mogl zyc jak mu sie podobalo. Mogl nawet, za cene rezygnacji z pewnych dobr czy praw zrezygnowac z uczestniczenia w zyciu spolecznym i potem mogl rowniez wrocic do niego (to w zaleznosci od spolecznosci, praw nia rzadzacych itp.).
Jakoś w tym co napisałeś nie widzę wielkich różnic między tym jak my teraz żyjemy. Teraz jeśli nie łamiesz prawa (zasad) to też możesz żyć jak chcesz.
Natomiast z czego oni żyli skąd mieli pożywienie odzież, dach nad głową?  Przecież nie spadało im to z nieba. Musieli wykonywać jakąś pracę i raczej nie roboli tego tylko ci co mieli na to ochotę i którym to sprawiało przyjemność - czyli tak jak ty byś chciał.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-07-20, 17:19:48 »
Roznie. Nie tyle kazdy robil, na co mial ochote ile kazdy mogl zyc bez wiekszego skrepowania, jesli przestrzegal podstawowych zasad wspolplemiennych, opartych na szeroko rozumianym szacunku do osob trzecich. Jesli nie kradl, nie uragal, nie przyczynial sie do szkody innych i jesli aktywnie bral udzial w zyciu swoich wspolplemiencow, mogl zyc jak mu sie podobalo. Mogl nawet, za cene rezygnacji z pewnych dobr czy praw zrezygnowac z uczestniczenia w zyciu spolecznym i potem mogl rowniez wrocic do niego (to w zaleznosci od spolecznosci, praw nia rzadzacych itp.). Rowniez wszystkie wczesne historyczne cywilizacje posiadaly mniej lub bardziej zmodyfikowany model takiego zycia. Dopiero z chwila wprowadzenia tzw. jedynowladztwa rozpoczal sie koszmar, ktory znamy z czasow dzisiejszych - panowanie jednego ponad drugim i scisle ustalona spoleczna hierarchia z brakiem mozliwosci wejscia na ,,szczyt" (feudalizm oraz tzw. rodziny szlacheckie-wybrane). W plemionach Polinezji i Azji Centralnej do dzis przetrwal mit o ,,zlotym wieku" w ktorym ludzie zyli wolni. To jest pamiec tamtych czasow wlasnie.

To, co my znamy z czasow w miare terazniejszych, czyli dziko zyjace ,,wolne" plemiona Papui czy Ameryki Pld. to sa zdegenrowane pozostalosci ludzi, ktorzy zyli przez tysiace lat na daleko bardziej zaawansowanym poziomie cywilizacyjnym od naszego z ta tylko roznica, ze nie znali wiekszosci cywilizacyjnych wygod, jakie mamy dzis. Ale nie umniejsza to temu, co napisalem. Mamy naprawde duzo a brniemy w strone samozaglady.

Aha, nie wspomnialem o jednej waznej rzeczy: istniala niepisana tradycja, ze kazdego, kto wedruje i przychodzi prosic o nocleg i pozywienie, nalezy ugoscic i nakarmic. Wedrowiec mogl tez zapytac o prace i wtedy zostac, na tyle na ile chcial i pozwalaly warunki danej spolecznosci. Ten zwyczaj przetrwal na swiecie do czasow nowozytnych (w Polsce rowniez w imie przyslowia ,,Bog w dom"), czyli do ery kolonializmu i kapitalizmu, ktory zabranial tego typu praktyk pod grozba kary a tego typu zachowania uznal za rownoznaczne z zebraniem i ktore bylo (a w niektorych panstwach do dzis jest) traktowane jako wykroczenie prawne!