Ja lubie wyjezdzac samemu ale nie az na tak dlugo. Kilka dni to jest ok, np. jak sie zaplanuje wyjazd z jakims zwiedzaniem, zeby miec zagospodarowany plan dnia, uniknac nudy, analizowania swojego zycia. Ale potem zaczyna mnie nosic, szukam towarzystwa i robi sie nieciekawie. Tym bardziej, ze ja jestem osoba kreatywna i musze wrecz ciagle cos wymyslac, tworzyc, z byle czego i byle co ale nie umiem siedziec spokojnie w jednym miejscu, podejrzewam ze pewnie dlatego nigdy nie spodobala mi sie dluzsza medytacja.
Obozy i kolnie to wedlug mnie syf, musisz sluchac kogos, tam panuje dyscyplina jak w wojsku. Tez nie jezdzilem i nie zaluje.