Autor Wątek: Bezradność  (Przeczytany 9976 razy)

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:40:45 »
Pytalem. Niczego takiego nie pamietaja.

Szpital klasycznie. Porod, pozniej oddzielne lozko a dopiero potem powrot do matki. Tak jak miliony polskich dzieci.

Pamietam, ze kiedys mialem okres, w ktorym podejrzewalem ze nie jestem prawdziwym dzieckiem swoich rodzicow ale to minelo. Cos jednak musialo mi dawac to poczucie, ze wtedy tak czulem.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:38:29 »
Roznie. Pamietam kilka momentow, ze panicznie sie balem bo myslalem, ze ktos mnie zostawil. Ale w ogole to lubilem byc sam, bo ja od dziecka jakos stronilem od ludzi, np. w ogole malo angazowalem sie w zabawy z innymi dziecmi, i najchetniej siedzialem w domu, albo bawilem sie na podworku z kilkoma najbardziej lubianymi rowiesnikami.

A jednak. Popytaj rodziców czy się przypadkiem kiedyś nie zgubiłeś - np. na plaży, w sklepie, na spacerze itp.
A po twoich narodzinach, to w szpitalu tak jak dawniej, też mama była w osobnej sali? Innej niż dzieci?

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:30:36 »
Roznie. Pamietam kilka momentow, ze panicznie sie balem bo myslalem, ze ktos mnie zostawil. Ale w ogole to lubilem byc sam, bo ja od dziecka jakos stronilem od ludzi, np. w ogole malo angazowalem sie w zabawy z innymi dziecmi, i najchetniej siedzialem w domu, albo bawilem sie na podworku z kilkoma najbardziej lubianymi rowiesnikami.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-17, 10:29:01 »
Na sto procent cos jwest tu zwiazane z tym brakiem, czuciem ze nie ma nikogo sie przy sobie bo to jest we mnie od zawsze i wyniszcza mnie to. Burzy proby nawiazania relacji np bo za bardzo cisne. To samo z innymi rzeczami. Ten strach przed byciem samemu jest u mnie bardzo silny.

A jak byłeś dzieckiem, to co się działo, gdy zostawałeś sam?

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 15:46:31 »
Na sto procent cos jwest tu zwiazane z tym brakiem, czuciem ze nie ma nikogo sie przy sobie bo to jest we mnie od zawsze i wyniszcza mnie to. Burzy proby nawiazania relacji np bo za bardzo cisne. To samo z innymi rzeczami. Ten strach przed byciem samemu jest u mnie bardzo silny.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 14:50:27 »
Ja lubie wyjezdzac samemu ale nie az na tak dlugo. Kilka dni to jest ok, np. jak sie zaplanuje wyjazd z jakims zwiedzaniem, zeby miec zagospodarowany plan dnia, uniknac nudy, analizowania swojego zycia. Ale potem zaczyna mnie nosic, szukam towarzystwa i robi sie nieciekawie. Tym bardziej, ze ja jestem osoba kreatywna i musze wrecz ciagle cos wymyslac, tworzyc, z byle czego i byle co ale nie umiem siedziec spokojnie w jednym miejscu, podejrzewam ze pewnie dlatego nigdy nie spodobala mi sie dluzsza medytacja.

Obozy i kolnie to wedlug mnie syf, musisz sluchac kogos, tam panuje dyscyplina jak w wojsku. Tez nie jezdzilem i nie zaluje.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 14:46:34 »
Nie, ale od zawsze czulem sie sam, bardzo tego nie lubilem.

Tak się właśnie zastanawiam, skąd to mogło się wziąć.

Ja lubie być sama, choć dość długo też nie lubiłam sama gdzieś wyruszać. Rodzice nie byli mnie wstanie wysłać na żadne obozy czy kolonie. Dopiero jak dorosła osoba przez to przebrnęłam.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 14:41:29 »
Nie, ale od zawsze czulem sie sam, bardzo tego nie lubilem.

Opuszczony to ja sie czulem, jak musiale lazic do zerowki albo szkoly podstawowej. Reagowalem maksymalnym stresem i poczuciem rozlaki. Nienawidzilem szkoly.
« Ostatnia zmiana: 2015-06-16, 14:46:21 wysłana przez pkrl5758 »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 14:40:38 »
35. Nie idzie mi o duze towarzystwo tylko o jedna, gora dwie osoby z ktorymi od czasu do czasu moznaby polazic gdzies albo pogadac przy ognisku.

No rozumiem.

Czy czasem ciebie w dzieciństwie ktoś nie opuścił? Albo będąc małym dzieckiem mama na jakiś czas nie zniknęła? Chodzi mi o sytuację np. trafiłeś do szpitala i nie było przy tobie rodziców?

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 14:37:11 »
35. Nie idzie mi o duze towarzystwo tylko o jedna, gora dwie osoby z ktorymi od czasu do czasu moznaby polazic gdzies albo pogadac przy ognisku.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 14:34:55 »
pkrl ile tym masz lat ? (pytanie retoryczne :D)
Duży chłopak z ciebie, prawda?
Tobie jest potrzebny wyjazd samotny, nie z towarzystwem, które będzie ci czas zapełniać.
Albo jakieś wczasy z medytacją, jogą lub czymś w tym stylu. Gdzieś gdzie uspokoisz głowe i myśli poukładasz.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 14:28:40 »
Byc moze by sie dalo. Problemem jest to, ze nie mam do kogo albo z kim a jechac w zupelnie obcych ludzi to ja sie do tego nie nadaje. Zawsze odczuwalem dyskomfort, jesli musialem jechac w obce mi miejsca i ludzi samemu i wiem, ze to mi nie sluzy. Tu jest lipa niestety u mnie.

Bycie kims jest przereklamowane ale mi chodzilo o pozycje zawodowa, pracuje w takim zawodzie ze bycie kims w sensie zawodowym jest byc albo nie byc w tej branzy.

Zwolnic? To sie rowna smierci zawodowej u mnie. Tempo dopiero sie zaczyna....

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 14:26:21 »
Bez zwolnienia tempa z pracą i wakacji, to nic się nie zmieni.
Bo nie masz nawet czasu i sposobności na uspokojenie głowy.
Pomyśl, czy nie da ci się tak przeorganizować pracy by wygospodarować ze 3 tygodnie i wyjechać w jakąś "głuszę".

Nie musisz być kimś. :) Bycie kimś jest przereklamowane. Bo skupia się na dążeniu do bycia kimś, a nie na tym by robić to co w duszy gra.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 14:11:55 »
Tak, sypiam nad wyraz dobrze ale czuje sie przemeczony i zetsresowany. Dzialam w wolnym zawodzie, w ktorym jest ogromna konkurencja a wybicie sie to jest nadludzki wysilek, w dodatku coraz bardziej wydaje mi sie, ze ja nigdzie nie chce sie wybic bo mi przestalo zalezec na ,,byciu kims" i jak na zlosc powraca temat ,,z czego zyc". Bez sensu taka hustawka ciagla...

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 14:10:20 »
Jeden dzien to dla mnie malo. Ja marze o miesiacu, dwoch ale to poki co nieralne. Nawet tydzien to juz mam wrazenie, ze nie da rady.

Też mi się tak marzy.

A wysypiasz się?

Mnie takie pragnienia dopadają, jak mam niedobory snu.