Autor Wątek: Bezradność  (Przeczytany 9975 razy)

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-16, 09:49:23 »
U mnie pod bezradnością ukrywa się żal.
Zobaczymy co wyjdzie dalej.


Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 09:29:30 »
Lilliole

słuszna uwaga :) Ja mam taki swój sposób, ze jak jakies uczucie sobie uświadomię i że jest go we mnie dużo to staram sie na full w nim siedzieć i się pławić i zaakceptować, a jak mi się znudzi to znak, ze mogę iść dalej, na mnie to działa.


Jeszcze przyszło mi do głowy, że nieakceptowanie tego , że potrzebujemy pomocy również wyzwala bezradność i frustrację bez końca. Albo np. granie w grę pt: jak ja nie wygram to nie pozwolę, aby ktoś wygrał. Albo na koniec mieszanka piorunująca: to są ludzie, którzy z jednej strony bardzo domagają się pomocy, a z drugiej strony są bardzo przywiązani do swojej racji czyli np. jeśli wierzę, ze nikt mi nie umie pomóc, to choćby po trupach, ale dowiodę, ze mam rację. ;) I się dziwią, że wszyscy od nich szybko uciekają i zostają sami ze swoimi zabawkami.
« Ostatnia zmiana: 2015-06-16, 09:39:21 wysłana przez Karina »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 09:19:34 »
Ja niedawno uzdrawiałam bezradność i pod nią pojawiła się frustracja. Bardzo silne przywiązanie do frustracji. I mam wrażenie, że bezradnośc puści całkowicie dopiero jak uwolnię sie od frustracji. Oczywięcie najpierw pozwole ja sobie przezyć.
Może to jest tak, ze bezradnośc przykrywa rózne rzeczy. I trzeba do nich dotrzeć i je uzdrowić dopiero puści bezradność.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 09:12:12 »
Chyba każda negatywna emocja wyparta, tłumiona czy przenoszona na innych zyskuje władzę nad nami. Juz samo zaakceptowanie danej emocji i pozwolenie sobie na przeżycie takiej emocji odbiera jej sporo siły.
Ja osobiście nie jestem zwolenniczką ciągłego przeżywania negatywnych emocji az do samoistnego wypalenia. Chodzi o to, żeby to uzrdrowić, a nie tylko przeżywać.
Poza tym jest jeszcze efekt przyzwyczajenia. Czasem jest tak, że intencje juz zmieniliśmy, zaakceptowaliśmy tą emocję w nas i tak naprawde juz jej nie potrzebujemy, ale podświadomośc jest do niej przyzwyczajona. Wtedy warto otworzyć się na inspiracje do uwolnienie sie od tej emocji i zaakceptowania przyjemniejszych sposobów funkcjonowania.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 09:07:07 »
Albo na przykład jak ktos jest przywiązany do tego, zeby ciągle grać ze światem w grę pt: wygrany-przegrany, czyli uważa, że jeżeli ktos wygrywa to inny musi przegrać, nie dopuszcza do siebie opcji, że może być gra pt: wygrany-wygrany, czyli jak ja wygrywam to inni tez wygrywają. Przegrana równa się bezradność.

Tak sobie luźno rozważam i kontempluję różne warianty.;)


Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 08:51:16 »
Śmiem twierdzić, że uczucie bezradności jest najmniej lubianym i akceptowanym uczuciem jakie sie ludziom przydarza. Skutecznie blokuje nasze działania, sieje spustoszenie i depresje w zyciu doświadczających jej ludzi. Nieuświadomiona bezradność jest jeszcze gorsza, dlaczego ?, ponieważ to co w sobie wypieramy odbiera cały świat wokół nas. Jeżeli więc prosimy kogoś o pomoc, a mamy wyparte uczucie bezradności w sobie, to druga osoba zostanie nim zalana i przygnieżdżona tym uczuciem do miejsca nie będzie umiała nam udzielić pomocy.

Zastanawiałam się skąd się bierze tak olbrzymia czasem bezsilność w życiu niektórych ludzi, ja w sumie też miałam w sobie duże pokłady bezradności. Uważam, ze jak ktoś jest zbytnio przywiązany do skuteczności w swoim działaniu za wszelką cenę, to pozostawia innych ludzi często w bezradności (np. miał wiele wcieleń wojownika) i w efekcie powraca to ogromne uczucie bezradności w jakie wrzucaliśmy kiedyś innych jako nasza karma. Musimy przeżywać to co dawalismy do przeżywania innym.

Jedynym wyjściem z tej karmy jest przeżywanie tego uczucia, a nie uciekanie od niego, przeżywanie do czasu aż się nasza karma wypali. Właściwie tak jest ze wszystkimi uczuciami, których doświadczamy, aby byc zdrowymi powinnismy je sobie uświadamiać i w pełni przeżywać, bez oceny, że jedne są lepsze albo gorsze.
« Ostatnia zmiana: 2015-06-16, 08:58:27 wysłana przez Karina »