Autor Wątek: Bezradność  (Przeczytany 9977 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 11:58:20 »
No to jeszcze ci tylko te leki zostały.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 11:56:54 »
Karina,

ja czuje za duzo, nie za malo, tu jest problem. Nie umiem filtrowac emocji i przeciwstawiac sie im. Intelektualizacja jest moja proba radzenia sobie z nimi, nie na odwrot.
« Ostatnia zmiana: 2015-06-16, 11:58:58 wysłana przez pkrl5758 »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 11:40:29 »
pkrl

Nie rozumiesz bo masz blokady w ciele, cała masę blokad, blokada blokadą pogania. Jestes cały czas zanurzony w strumieniu życia i w miłości, którą jest całe istnienie, ale nie czujesz tego, bo masz na sobię tę zbroję z blokad i napięć, która niczego nie dopuszcza. Musisz dużo głęboko oddychać, rozmrażać swoje ciało kawałek po kawałku i uczyć się, że odczuwanie uczuć jest bezpieczne, będzie to trochę trwało, tak samo jak najpierw uczyłeś się nic nie czuć. Pomocne przy tym są masaże i nauka relaksowania ciała. Przestać życ w głowie, a zacząć życ w ciele.
« Ostatnia zmiana: 2015-06-16, 11:44:01 wysłana przez Karina »

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 11:14:32 »
I wlasnie ja tego nie rozumiem. Nie rozumiem, co to znaczy poczuc siebie. Maslo maslane. Czy to znaczy poczuc emocje? Czuje je. Tak samo jak zimno, cieplo, to co jest we mnie. Moze nawet za bardzo to czuje, skoro powoduje to takie skrajne emocje, ktore mnie wyniszczaja.

Co to znaczy praca nad soba? Kolejny frazes dla mnie. Ale zero podpowiedzi co to ma byc za praca, na czym ona ma polegac.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 11:08:38 »
Co to znaczy, ze nie mam kontaktu ze soba, ze jestem obcy dla siebie?

Kurcze i chyba w tym jest problem. Chcesz rozpracowywać intelektualnie coś co się czuje. To, ze ja Ci coś wyjasnię to nic nie zmieni. Jak popracujesz nad sobą i kontaktem ze sobą to poczujesz.
To, że nie masz kontaktu ze sobą wynika bezpośrednio z Twojego posta. Człowiek, który ma kontakt ze sobą samym nie czuje się wyobcowany. Im mniej kontaktu ze sobą tym więcej wyobcowania.
Ale żeby złapać kontakt ze sobą musiałbyś sam tego chcieć, sam się na to zdecydować. To ma być Twoja decyzja i Twoja odpowiedzialność. A nie psychologa czy kogoś poza Tobą. Bo tak naprawdę to od Ciebie  (i tylko Ciebie) zależy czy nadal będziesz tkwił w miejscu czy zechcesz cos zmienić.
Bez Twojej decyzji i zaangażowania nikt nie jest w stanie Ci pomóc czy wyprostować Twojego życia. Niezależnie od tego jak dobry by był czy jak bardzo by sie starał Ci pomóc czy wszystko wytłumaczyć.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 10:40:24 »
Lilliole
Cytuj
Genialne! Jak to przeczytałam to poczułam wielka ochotę popławienia sie w bogactwie. Tak :) A jeszcze bardziej przyszła mi ochota do pławienie się w życiu. Cokolwiek by to znaczyło.
Jak ktoś mnie zapyta co robię, to zawsze mogę odpowiedzieć "Pławie się "
Kto by pomyślał. Do czego to może prowadzić pławienie się we frustracji :))

Jak nauczysz się pławić w braku, idziesz zobaczyć jak to jest popławić się dla odmiany w nadmiarze. Z czasem zaczyna sie łapać na czym ta zabawa polega :)

Po prostu doświadczanie na full jednego bieguna z czasem przerzuca cię w drugi. Bezradność w zaradność, bogactwo w biedę i tak w kółko nie da się tego przeskoczyć, człowiek już tak jest skonstruowany, że szybko się nudzi.;) A jak nie będziesz chciała czegoś przeżywać to utkniesz w miejscu i pojawi się cierpienie. Dlatego najgorzej jest próbować zatrzymać  jakiś stan rzeczy na stałe. Nie da się. Jedyne co masz jak w banku to to, że wszystko się zmienia i nic nie trwa wiecznie, na tym polega koło życia i smierci.

Dopiero być może wyjście poza dualność coś zmienia, ale na razie nie wiele umiem o tym powiedzieć.
« Ostatnia zmiana: 2015-06-16, 10:52:26 wysłana przez Karina »

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 10:29:43 »
Co to znaczy, ze nie mam kontaktu ze soba, ze jestem obcy dla siebie?

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 10:28:43 »
Mam czesto poczucie, ze zycie toczy sie obok, za lustrem a ja stoje i sie temu przygladam. W efekcie powoduje to poczucie wyobcowania, obcosci, jakbym tylko fizycznie tutaj byl a mentalnie poza swiatem fizycznym. Stad podejrzewam brak zaangazowania w to, co sie dzieje.

Bo nie masz totalnie kontaktu ze sobą. Jesteś obcy sam dla siebie. I nawet nie chcesz na siebie spojrzeć mówiąc- to nie dla mnie, praca ze soba to nie dla mnie. Ja chcę osiągać swoje cele.
Jak znajdziesz siebie to znajdziesz i swoje życie.

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 10:24:15 »
Jasne, kilkakrotnie.

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2015-06-16, 10:23:43 »
pkrl5758 a próbowałeś może regresingu?

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 10:23:32 »
O tak, pławienie się jest lekiem na całe zło. Umiejetność pławienia się we wszystkim co do nas przychodzi. ;)

Genialne! Jak to przeczytałam to poczułam wielka ochotę popławienia sie w bogactwie. Tak :) A jeszcze bardziej przyszła mi ochota do pławienie się w życiu. Cokolwiek by to znaczyło.
Jak ktoś mnie zapyta co robię, to zawsze mogę odpowiedzieć "Pławie się "
Kto by pomyślał. Do czego to może prowadzić pławienie się we frustracji :))

pkrl5758

  • Gość
[#]   « 2015-06-16, 10:21:38 »
Jak dotad bezradnosc u mnie odkrywa poczucie absolutnej pustki dookola, jakbym nie zyl. Calkowity stan apatii, zawieszenia. Mam czesto poczucie, ze zycie toczy sie obok, za lustrem a ja stoje i sie temu przygladam. W efekcie powoduje to poczucie wyobcowania, obcosci, jakbym tylko fizycznie tutaj byl a mentalnie poza swiatem fizycznym. Stad podejrzewam brak zaangazowania w to, co sie dzieje.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 10:10:47 »
Cytuj
Jak ktos wierzy, że nikt mu nie pomoże to nikt mu nie pomoże. Albo jak ktos wierzy, że jest wyjątkowo beznadziejnym przypadkiem to nim jest. Bo tak naprawde to nie inni nam pomagają tylko to my pomagamy sobie sami czasem "używając" do tego innych ludzi.

Tak, to są tzw. "upiorne sierotki", trzymają się mocno statusu, że są takie biedne, nie daja w życiu rady, potrzebują pomocnego, bliskiego ramienia, a jak już dorwą kogoś to nieźle mu dają popalić. ;)

Cytuj
Urzekło mnie zwłaszcza słowo pławić. Zaraz popławie się w swojej frustracji :))

O tak, pławienie się jest lekiem na całe zło. Umiejetność pławienia się we wszystkim co do nas przychodzi. ;)
« Ostatnia zmiana: 2015-06-16, 10:15:50 wysłana przez Karina »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 10:04:04 »
Ja mam taki swój sposób, ze jak jakies uczucie sobie uświadomię i że jest go we mnie dużo to staram sie na full w nim siedzieć i się pławić i zaakceptować, a jak mi się znudzi to znak, ze mogę iść dalej, na mnie to działa.

Sposób godny wypróbowania. Urzekło mnie zwłaszcza słowo pławić. Zaraz popławie się w swojej frustracji :))
I zobaczę co z tego wyniknie.


Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2015-06-16, 10:01:31 »
Albo na koniec mieszanka piorunująca: to są ludzie, którzy z jednej strony bardzo domagają się pomocy, a z drugiej strony są bardzo przywiązani do swojej racji czyli np. jeśli wierzę, ze nikt mi nie umie pomóc, to choćby po trupach, ale dowiodę, ze mam rację. ;) I się dziwią, że wszyscy od nich szybko uciekają i zostają sami ze swoimi zabawkami.

O tym właśnie myslałam. Jak ktos wierzy, że nikt mu nie pomoże to nikt mu nie pomoże. Albo jak ktos wierzy, że jest wyjątkowo beznadziejnym przypadkiem to nim jest. Bo tak naprawde to nie inni nam pomagają tylko to my pomagamy sobie sami czasem "używając" do tego innych ludzi.
Słowa "używając innych" sa dość mocne, ale nie przychodzi mi w tej chwili do głowy żadne inne sformuowanie. Może "pozwalając innym by nam pomogli"?