Frisky
ja wiem,że Ty się nie powołujesz na Grossa. Wystarczy, że na niego i jego rzekome badania powołują się "naukowcy", na których z kolei Ty się powołujesz.
Chciałbym też zwrócić uwagę na pewien nurt w "naukowych" publikacjach historyków Holocaustu. Otóż coraz częściej pojawia się taki motyw: "Niemcy przybyli do Polski w celu ratowania Żydów przed polskimi antysemitami". Znacznie głębszy sens ma propaganda radziecka mówiąca o tym, że armia ZSRR wkroczyła na tereny wschodniej Polski, by bronić ludności ruskiej. Ci Polacy (z Polski nazywanej bękartem układu wersalskiego), to musieli być s-syny, przed którymi sąsiedzi musieli bronić obywateli Polski!
Dziś ten nurt bronienia obywateli Polski przed polakami reprezentuje KOD, wzywający obce państwa do interwencji w obronie Polaków, którzy... demokratycznie wybrali wiekszość parlamentarną!
Nie dajmy sie ogłupiać tym, którzy wrogo traktują Polskę i Polaków! To NIE JEST PRAKTYKA DUCHOWA!
W RD nie praktykuje się obwiniania za cudze "grzechy" i traumatyzowania obywateli z tego powodu! W rozwoju duchowym ważne jest uzdrowić traumę pokoleniową oraz pamięć poprzednich wcieleń. Moja rodzina nie ma na sumieniu ani jednego Żyda! Jeden z dziadków handlował z Żydami na krakowskim Kazimierzu. Nawet nazywali go "kumem" (a nie traktowali jak goja). ŻADEN Z NICH NIE BYŁ SYJONISTĄ!
Owi Żydzi nie przetrwali wojny, ale żaden Polak nie przyłożył ręki do ich zagłady! Pozostali członkowie rodziny w miarę możliwości pomagali przetrwać okupację żydowskim dzieciom i narażali swoje życie. To właśnie była POLSKA NORMA podczas okupacji! Nie mam się czego wstydzić i czego wypierać! Prześladowania Żydów nie zaliczają się do mojej traumy rodowej. W mojej traumie rodowej były prześladowania Polaków przez hitlerowców!
Ja wychowałem się w miejscowości na Śląsku, gdzie obowiązywały inne normy: kult Hitlera, narzucany przez hałaśliwą niemieckofilną mniejszość (która groziła mojemu ojcu śmiercią), pogarda wobec "goroli", czyli przyjezdnych, a także antagonizmy międzywioskowe

Żydem przezywali mnie, bo nie chodziłem do kościoła. Żydzi z kolei mieli spokój. To przez pewien czas była moja trauma. Ale sobie z nią poradziłem jeszcze przed wejściem na duchową ścieżkę.
Nie wiem, co karmicznie usiłuje rozwiązać sobie Frisky. Domyślam się, że może to być poważna trauma rodowa, lub karmiczna. Natomiast zapewniania, że zachowania antysemickie to były jakieś "normy" polskie, może ma mu służyć do usprawiedliwienia przodków w swoich oczach? Lecz NIE TĘDY wiedzie DROGA DO UZDROWIENIA! Jeśli kogoś dręczą wyrzuty sumienia wobec Narodu Wybranego, powinien on spróbować uzdrowić traumę rodową i przyznać (PRZED SOBĄ), że jego przodkowie uczynili to i owo, czego JEDNAK on nie uczynił! No chyba, że w poprzednim życiu jednak uczynił! Frisky nie ma moralnego prawa rozliczać Polaków, ale ma taki przymus. Ja jednak nadal widzę go w niemieckich oficerkach, co sugeruje, że zna sprawy polsko żydowskie z własnych doświadczeń, powiedzmy, że z "ezoterycznych" kręgów SS. I to jest realna trauma do uzdrowienia. Do uzdrowienia jest tu przede wszystkim odwracanie kota ogonem i wybielanie hitlerowskich najeźdźców. A tak przy okazji, mam wrażenie, że Frisky działał "ezoterycznie" na Podlasiu i w ogóle na Kresach wspierając chasydzkiego "proroka", któremu Niemcy przeznaczyli rolę zebrania Żydów z kresów i wyprowadzenia ich do Izraela (mistycznie mówiąc do Ziemi Obiecanej). Ponieważ grupa owych Żydów przemieszczała sie bardzo wolno i siała przy okazji zamęt, to hitlerowcy postanowili ją zlikwidować na terenie Ukrainy. Nie pamiętam, czyimi rękami to uczynili? Prawdopodobnie Waffen SS.
Wracając do tematu uzdrawiania traumy rodowej, trzeba wziąć pod uwagę korzenie etniczne swej rodziny. Nie da się dokonać uzdrowienia wypierając sie swego etnicznego pochodzenia. A kiedy już się je pozna, trzeba też co nieco poznać KULTURĘ tej grupy etnicznej.
Mnie np. bardzo przydaje się znajomość kultury ukraińskiej, z uwagi na to, że mam sporo klientów mających tam korzenie i straszliwe wręcz obciążenia pewnymi schematami, w Polsce egzotycznymi. Podobnie służy mi znajomość zagadnień kultury żydowskiej, chasydzkiej czy propagandy niemieckiej. A dzięki jednej klientce ze sławnej antyżydowskiej miejscowości, poznałem kulturę cygańską. I też się ona przydaje, ale... do zwalczania skutków czarnej magii.
Zamiast zaśmiecać umysły innych pseudonaukowymi odkryciami, uzdrawiajmy traumę rodową i narodową. To ma sens!