- Czy politycy i partie wykorzystują myślenie paranoidalne?
- Na pewno bardzo by chcieli. Czy paranoidalne, trudno mi powiedzieć, ale jakieś jego elementy z pewnością. Politycy na pewno apelują do elementów tego myślenia, do nieufności.
Polacy są rekordzistami, jeśli chodzi o nieufność społeczną. Rekordzistami w skali świata. Nieszczególnie trudno zatem się odwoływać do braku zaufania. Łatwo jest wzbudzać podejrzliwość, odwoływać się do podziału na swoich i obcych. Dawno temu opisywano mieszkańców wyspy Dobu leżącej na Pacyfiku. Żyli oni niedaleko od opisywanych przez Bronisława Malinowskiego Trobriandczyków, którzy byli niezwykle pogodni, szczęśliwi i zintegrowani z pięknym światem. Dobuańczycy są jakby ich rewersem, ich cywilizacja jest zbudowana na nienawiści, nieufności i przebiegłości. Pod pewnymi względami opisy, powiedzmy, charakteru narodowego Dobuańczyków kojarzą się z Polakami.
- Tyle że nie żyliśmy nigdy na wyspie.
- Owszem, ale w swoim przekonaniu na niej mieszkaliśmy, otoczeni przez wrogów.
W Europie stanowiliśmy pewnego rodzaju enklawę wyznawców teorii spiskowych. Proszę też pamiętać, że etos powstańca to także etos spiskowca. Trobriandczycy żyją w wioskach, w których na środku jest plac, gdzie się debatuje, obchodzi święta. Natomiast we wsiach dobuańskich na środku były… cmentarze jako miejsca kultu śmierci. To może by uzasadniało moje pokrętne myślenie, że Polacy mogą stamtąd pochodzić…
- To nie od Słowian?
- Ale przez Sarmację z Azji nad Wisłę mogli dotrzeć.
http://wiadomosci.onet.pl/prasa/warto-byc-paranoikiem/nzl1l