Leszek
Dobry przykład podałeś czego można uczyć się od Niemców w dbaniu o swoje interesy. Ciekawi mnie czy zadbanie o swoje interesy w Polsce w najbliższych latach będzie demokratyczne czy dyktatorskie. Zobaczymy za 2-3 lata - teraz a wcześnie na wnioski i rozliczenia.
Nawet, gdy widzi się zalążki przyszłości;)
O tych mężczyznach "uchodźcach" to była powszechna informacja jak dla mnie. Może mój umysł wyłapał to co istotne w odpowiednim momencie i teraz widzę coś jako oczywistości.
Jakoś nie czuję tego chaosu, raczej spore różnice (do pogodzenia), gdy uzna się wolność wyboru i prawo do błędów oraz odniesienie do wyższych wartości np. akceptacji tego co jest takim jakie jest. Mam wrażenie, ze wtedy wszystko "samo" się porządkuje na poziomie energii duchowych i życiowych, bo nie daje się uwagi energetycznie temu co nie pasuje. No chyba, że daje się uwagę, bo karma do przerobienia - to znam z doświadczenia;)
Z tym, że nie podważam twojego odczucia chaosu jeśli je masz. Odczucia są subiektywne i każdy ma swoje z jakiegoś powodu.
Różnorodność w dyskusji to jeszcze nie musi być chaos i że ktoś musi mieć rację. Gorzej jak się robi jednogłos, bo jest to podejrzanie pachnące dyktaturą, a nie demokracją. Z twojego punktu widzenia ktoś chce udowadniać swoje racje, z czyjegoś punktu widzenia ty chcesz udowadniać swoje racje. Z innego punktu widzenia jest różnica zdań i zwykła dyskusja. Jeszcze z innego punktu widzenia nikt nie ma racji albo każdy ma rację.
Nawet
Najwyższe Dobro przewiduje różnorodność i jest na to przestrzeń - tak jak w przyrodzie i nie tworzy to konfliktu, tylko
równoległość pewnych zjawisk.
Na tym też polega demokracja, że jest miejsce na różnorodność pod wieloma względami. Również dla sympatyków Watykanu, Niemiec i Rosji, a przede wszystkim i nadrzędnie na poziomie wartości narodowych dla miłośników własnego kraju. Problem robi się, gdy jest walka o jedyną słuszną opcję "narodową" bez tej różnorodności w wolności. Nawet Bóg daje wolność wyboru człowiekowi, to dlaczego ma ją odbierać jeden człowiek drugiemu człowiekowi?
(a jak przegnie człowiek to są mechanizmy zabezpieczające z poziomu Najwyższego Dobra poprzez prawo przyczyny i skutku)
Jak sami Polacy zaczną sie doceniać, szanować, mieć poczucie wolności i nie mieć kompleksów, to skończy sie ich raj u nas.
Ps. Sylvia, ja Cię lubię, szczerze, i te fajne energie, pozytywne
Mateusz
Właśnie o to chodzi na metapoziomie kreacji społecznej. Odpowiedzialność za siebie, poczucie własnej wartości, a nie oddana komuś władzy podświadomie "bo to oni" zabierają lub mają coś dać (postawa roszczeniowa). Na innych poziomach rozdzielenia i granic jest wymiana dawania i brania, ale uporządkowanie intencji na tym najwyższym przynosi skutki długofalowe i wygasza wiele niepotrzebnych nieporozumień i zaburzeń społecznych. Jako inspiracja przyszła mi do głowy modlitwa w tej intencji.
Cieszę się, że doceniasz pozytywy, czy to u mnie, czy u siebie, czy u innych:)
Ja lubię ludzi pomimo różnicy znań (to chyba ta bezwarunkowa przestrzeń serca tak robi człowiekowi:)) i mam poczucie, że dyskusja z Tobą jest zrównoważona i szanująca granice i różnorodność (co wcześniej opisywałam jako jedną z wartości w komunikacji dla mnie). Podoba mi się takie podejście z obu stron do rozmowy.
To jest przykład, że wtedy pomimo różnego widzenia pewnych spraw, znalazł się punkt wspólny, na którym można budować, pomimo różnic, pozytywne porozumienie:)