Ideą jest - zostaje/przechodzi tylko jeden.
I co to oznacza? Przyjrzyjmy się.
Załóżmy, że w jakim okręgu startowało iluś tam kandydatów z partii A,B,C,D
I uzyskali
A 1-30%
B1 - 29%
C1 - 20%
D1 -11 %
E2 - 5,1%
Plankton resztę.
W innych okręgach powiedzmy, że było podobnie. Czasami się tylko kandydaci z partii A i B miejscami zmieniali, czasami ten z C wskoczył na drugie miejsce a z E na trzecie. Na 460 okręgów mogło się w kilku zdarzyć że wygrał ten z C a w jednym z D. Ale generalnie wygrywali albo ci z A albo B.
Przy JOW całą pule miejsc do sejmu zgarnęły partie A i B. Odpowiednio 230 i 220 Partia C pomimo poparcia ok 20% w całym kraju tych kilku posłów, a D z poparciem 11% - 1. E pomimo przekroczenia dzisiejszego progu - zero.
W obecnej ordynacji partia A by miała powiedzmy 160 posłów, B - 140, C - 100, D - 40 a E - 20
Tak się dzieje bo w JOW zwycięzca bierze wszystko. Więc, chociaż dzisiaj wiedząc, że partia na którą glosuję ma 20% poparcia, mogę liczyć, że mój kandydat przejdzie z np z trzeciego miejsca. Przy JOW takich szans nie mam. Musi wygrać.
Co bardziej betonuje scenę polityczną?
Przy JOWach mogą się też zdarzać inne cuda. Partia bez znaczenia w skali kraju. Z poparciem w granicach kilku procent. Ale za to lokalna i silna lokalnie.
Powiedzmy, że jest to RAŚ ze Śląska. Kaszubowi i Mazurowi właściwie to on lata.
No ale na Śląsku Górnym i Opolskim są 64 okręgi jednomandatowe (liczone według liczby mieszkańców. W woj. śląskim i opolskim mieszka 14% wyborców a 14% z 460 tyle daje. Z czego na terenie zamieszkałym przez Ślązaków (jest jeszcze Częstochowa, Sosnowiec z Zagłębiem gdzie RAŚ nie ma szans) jest ich 50.
I tam glosy rozkładały się tak:
H1 (RAŚ) - 25%
A 1 - 23%
B1 - 20%
C1 - 19%
itd.
No i RAŚ z poparciem w skali kraju ok 3% weźmie z 50 miejsc w sejmie.
I nagle okazuje się, ze lokalna partia, która nawet w tych wymienionych województwach nie ma większości (uwzględniając znikome w Zagłębiu i regionie Częstochowskim) jej poparcie nawet w tych regionach oscyluje poniżej 20% będzie nagle, 3 silą w sejmie i będzie wpływać na sprawy całego kraju, a jak pisałem, duża ogólnopolska partia/ruch mająca ponad 20% poparcie nie będzie się liczyła mając zaledwie 4 posłów.
Tak mówi teoria. A praktyka ją potwierdza. Np ostatnie wybory w W. Brytanii.
(
http://bi.gazeta.pl/im/73/0e/11/z17886067Q,Wyniki-wyborow-w-Wielkiej-Brytanii.jpg)
Trzeba być głupim aby rozwalać układ za pomocą narzędzi, które go betonują i nie dają szans małym partiom, oprócz jakiś lokalnych jak Szkocka Partia Narodowa w GB czy RAŚ u nas.
I to też nie na pewno. Bo mogło by się okazać, że i RAŚ przegra, szczególnie przy dwóch partiach biorących powyżej 30% jak u nas.
W końcu Szkocja w GB jest większym procentowo (jeśli chodzi o liczbę mieszkańców), regionem niż Śląsk, w którym na pewno jest dużo więcej okręgów niż 64, a wzięli "tylko" 56 mandatów w większym od naszego parlamencie.
I jeszcze jedno. Partia w bardzo silnym ponad 40% poparciem (tak jak SLD-UP w 2001 - 41%) i słabych pozostałych partiach oscylujących w granicach 8-13% (jak w 2001) przy JOW wzięła by praktycznie wszystko - ponad 90% mandatów (a SLD w 2001 nie miało nawet samodzielnej większości).