Nie, uwazam ze w przypadku bezrybia nalezy samemu podejmowac oddolne inicjatywy majace na celu wytworzenie takiego rodzaju dzialania, ktore zamiast skupiac sie na oczekiwaniu, ze ktos cos zrobi, prowadzi do dzialania ze ja cos moge zrobic.
Przyklad: wiekszosc z nas mieszka w osiedlach i blokach. Jedni maja mieszkania wlasnosciowe,inni komunalne a nawet ci, ktorzy maja domki jednorodzinne, tez mieszkaja na jakis osiedlach. Wiele sie slyszy o tzw. samorzadach lokalnych, o zmianie zarzadzania taimi spoldzielniami, o mozliwosci wplywania i przede wszystkim kontrolowania dystrybucji pieniedzy idacych z czynszow na potrzeby osiedla. Tu, gdzie mieszkam kilka osob postanowilo cos zadzialac, aby to zmienic. Jaki efekt? Po kilku latach ludzie wciaz narzekaja ale nie zrobili nic, aby to zmienic. Zmienilo sie tylko to, ze zamiast narzekania na zarzad spoldzielni zaczeli narzekac na osoby chcace cos zmienic, bo wladze spoldzielni zaczely w delikatny sposob szykanowac obywateli stosujac metode odpowiedzialnosci zbiorowej, a ludzie zamiast isc za ciosem i wywalic tych socjalistycznych nierobow, wola dalej nic nie robic i czekac az przyjdzie dobry gospodarz.