Obsesja równouprawnienia i równości kobiet i mężczyzn w Polsce miała swoje apogeum niedługo po wojnie. Po latach prób i błedów uznano wreszcie, że jednak kobieta nie jest równa mężczyźnie, a mężczyzna kobiecie. Szok?
No, nie przesadzajmy. W świetle prawa są równi. A gdzie nie?
No cóż, czasami muszę moim klientkom uswiadamiać, że mężczyzna nie rodzi dzieci. A wg nich powinien, żeby było sprawiedliwie. Mężczyzna też nie ma okresu. A k... powinien, żeby wiedział, jak się wtedy czuje kobieta.
Każdy, zdrowo myślący, przyzna, że nie są to argumenty ani racjonalne, ani oparte o akceptację rzeczywistości! To są argumenty irracjonalne, bazujące na emocjach.
Takie właśnie argumenty przyświecały działaczkom Ligi Kobiet. "Jak równość, to równość". Kobiety masowo kształciły się (obecnie kształci się więcej kobiet niż mężczyzn. A gdzie równouprawnienie?)
Oczywiście, nie obyło się bez haseł, że "nie ma zawodów męskich i żeńskich" (nie może być w ramach równouprawnienia!). Kobiety ruszyły na traktory, stawały się mistrzami murarskimi, więc... świat stał przed nimi otworem! Ale, jak to zwykle bywa, kiedy rozum śpi, a emocje szaleją, "coś poszło nie tak"!
Działaczki Ligi Kobiet przeżyły szok nie do opisania!
Liga Kobiet zażadała równości mężczyzn i kobiet w górnictwie i hutnictwie! Czyż można sobie wyobrazić coś piękniejszego bardziej romantycznego i heroicznego niż kobieta przy wielkim piecu? Albo kobieta na "przodku" w kopalni, z całych sił fedrująca czarne złoto? Tak, co prawda nie było to sexi, ale wydawało się spełnieniem marzeń każdej Polski, która już nie chciała być matką Polką, a pragnęła bić rekordy 4 - 5 krotnego przebicia normy! Jak sławny Wincenty Pstrowski! Kobieta równa mężczyźnie! Kobieta lepsza od mężczyzny! Czyż to nie bylo piękne i rewolucyjne? Ano było rewolucyjne. Tylko, no właśnie, coś poszło nie tak. Temu zadaniu, które wzięły na swoje barki przywódczynie Ligi Kobiet, nie sprostałaby nawet sama poseł Grodzka!
Nie wiem, jak się te panie zniechęciły do hutnictwa? Ale faktem jest, że pomysł szkolenia kobiet na hutniczki, upadł. Pozostała ostatnia nadzieja: kobiety górniczki!
Tu historię znam.
Delegacja Ligi Kobiet została zaproszona na kopalnię głęboką, gdzie temperatury są wysokie, ale nie aż tak, jak przy wielkim piecu. Kobiety ubrały się w ciuchy robocze, dostały latarki, pochłaniacze, sprzęt wydobywczy i ruszyły do przodka pełne nadziei, że teraz to one pokażą tym facetom!
Gdy spocone i zmęczone dotarły wreszcie do przodka, zobaczyły tam mnóstwo facetów w samych slipkach uwijających się przy pracy. A jako że to były feministki, które raczej chłopa nie zaznały, i nie widziały go w gatkach, to zaczęły wrzeszczeć z przerażenia i żądać, żeby je stamtąd natychmiast wyprowadzić! I znów emocje wzięły górę nad rozumem. Na refleksje czas przyszedł później. Liga Kobiet wycofała się z lansowania pomysłów na równe traktowanie kobiet i mężczyzn w kopalniach i hutach. Co za zdrada ideałów!
Co wieej, kobiet nie dopuszcza się do obsługi urządzń wibracyjnych, jak mloty, dłuta pneumatyczne, ubijarki.
Ale skad taka nierówność?
A stąd, że kobieta ma INNĄ konstrukcję fizyczną niż mężczyzna! Konstrukcja ta jest zależna od funkcji prokreacyjnych, jakie przewidziała, czy też przez lata ewolucji, wykształciła w nas Matka Natura.
Choć niektórzy twierdzą, że między mężczyzną a kobietą nie ma różnic. "Z tyłu podobni, a z przodu do siebie pasują".
Przez lata PRL uznawano prymat rzeczywistości nad roszczeniami feministek. Teraz jednak niektóre z nich wracają do zarzuconych po wojnie pomysłów. I znów będzie granda.
Kobiety i mężczyźni mają też przez wieki ewolucji wykształconą INNĄ strukturę psychofizyczną!
I to też trzeba zaakceptować. Przez TYSIACLECIA mężczyzna szedł na polowanie, a kobieta pilnowała dzieci, zapewniała im jedzenie, na miejscu. Jeśli gdzieś szła, to po wodę. To ugruntowało różnice między płciami. Kobieta była mniej narażona na ataki z zewnątrz, a mężczyzna częściej.
Często pytania kobiet o róznice w strukturze psychofizycznej brzmią tak, jakby zazdrościly one facetom uprawiania czarnej magii i mniej szkodliwych skutków jej stosowania. A przecież MY SIĘ TU rozwijamy duchowo, a nie czarnomagicznie!
I co z tym można zrobić?
UNIKAĆ miejsc i sytuacji, w których jesteśmy narażeni na ataki energetyczne, na manipulacje, na szkodliwe wpływy energetyczne. A jak się całkiem nie da unikać, to przynajmniej stosować odpromienniki.
Na pewno nie pchać się w walki magiczne, energetyczne itp. To dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn.
A teraz przypatrzmy się jeszcze średniej wieku. Nie da się ukryć, że pomimo prawnego równouprawnienia, kobiety żyją dłużej! Znaczy, że faceci umierają wcześniej, bo jednak częsciej padają ofiarami ataków z zewnątrz, ale też i we wlasnej rodzinie!
Trzeba też zwrócić uwagę, że o ile kobiety od tysięcy lat radzą sobie z konkurowaniem z innymi o facetów, o tyle nie radzą sobie z konkurencją w pracy, czy polityce i przypłacają to zdrowiem częściej niż mężczyźni. Np. skutkiem konkurowania są anoreksja i bulimia, prawie nieznane wsród mężczyzn, pomimo równouprawnienia. (Świadomie i celowo pominąłem tu konkurujące kobiety - strzygi, które mają zupełnie inną strukturę energetyzną, niż aniołki czy ludzie).
ROZWÓJ DUCHOWY OBYWA SIĘ BEZ WALKI I KONKUROWANIA, i bez wchodzenia w niskie energie!