Autor Wątek: Relacje z ludźmi  (Przeczytany 54376 razy)

carolieen

  • Wiadomości: 1 062
  • Płeć: Kobieta
    • www.openwings.pl
  • Karolina Kozielska, terapia WHH i Stanów Szczytowych, zebiegi węzłów karmicznych, www.openwings.pl,
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-30, 17:47:01 »
Mi też, zwłaszcza dzisiaj :)
nie wiem skąd ta otwartość, ale z każdym z kim coś załatwiałam, naturalnie pojawiała się swobodna rozmowa, czy to w banku, w sklepie, na poczcie, na klatce schodowej, nawet spotkałam znajomą, z którą pracowałam za granicą :)
Taka swoboda to bez wymuszania czegokolwiek. Na moje oko głównie to z powodu tego, że odpuszczałam pragnienie akceptacji ze strony innych, od razu większy luz w sobie poczułam.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-30, 16:34:45 »
A mi ostatnio jakoś tak fajniej z ludźmi:) Część odeszła, inna część znów się pojawia:)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-30, 13:15:36 »
"to jest taki naturalny etap, który będzie trwał aż wymyślisz coś co spowoduje częstsze spotkania z ludźmi bardziej uduchowionymi np zaczniesz świadczyć jakieś usługi czy coś ;p"

Mariusz, o tym też przydałoby mi się pomyśleć. Po wakacjach lepiej abym coś robiła i mogła się utrzymać poza miastem rodzinnym. Nie opłaca mi się tam wracać ; p

Z zarabianiem na duchowości wiąże się poważne uzdrowienie samooceny, a to mi kiepsko idzie. Może nie tyle o samoocenę chodzi, a o posiadanie wizji - jak mam to zorganizować w najlepszy dla siebie sposób. W domu? w gabinecie? a skąd kasa, aby w ogóle zacząć? I jeszcze właściwe osoby przyciągać na klientów (tzn nie przesadnie marudzące, nie ofiary, kulturalne, dość zmotywowane, aby cokolwiek w sobie zmieniać).

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-04-30, 13:08:27 »
Blackrose:

Ja nikomu nie daruje na sesji, jak trzeba, to bede medzil, az podswiadomosc zwatpi, i odrzuci te glupoty, ktore sie jej w konsekwencji nie oplacaja  ;))

Wiem ze takie podejscie poplaca, ze zatoczy sie w sesji pelne kolo, az do zrozumienia konsekwencji.  Chociaz faktycznie, do tego, trzeba miec zmotywowana osobe, bo trudniej jest przypomniec, gdy pojawia sie ziewanie, niechec, brak motywacji, czy cos innego, jakis emocjonalny rozpraszacz uwagi;)

Clint
Poszukaj kogos, w twoim miescie, kto ma dokladnie takie hobby jak ty, lub ma podobny charakter, a ktorego obecnosc jest dla ciebie przyjemna, a spotkania sa wesole, ciekawe, gdzie mozna sie posmiac.

Jak relacje bazuja na przezywaniu emocji, a nie uczuc wyzszych, to nie bedzie satysfakcji.
Mam kolege, z ktorym rozmawiam o zwyklych, prostych rzeczach, typu serwer, Debian vs reszta swiata,  serwerownie, ale tez wycieczki, czy rozne glupoty tego swiata, lub w jego pracy ;) Smieje sie tak, ze urywa pobliskim kotom lby, ale .. jest mega fajnie.  Co prawda nie mam potrzeby kontaktu z nim czesciej niz na pol miesiaca, czy nawet miesiac.

Mysle, ze tak naprawde, to mnie interesuje to, co nie do konca interesuje innych. A dopiero przy tych tematach czuje sie bosko (duchowosc, psychika, traumy, metody pracy z soba, fotografia, czy komputerki).

 W sumie to i posluchac lubie osob, ktore potrafia mi cokolwiek ciekawego opowiedziec, gdy jest do tego spokojnie, milo, bez alkoholu. Tak czesto jest na swieta, jak z cioci facetem sobie gadam o tenisie, plywaniu kajakiem, czy o naszych tenisistach, deblistach i ich sukcesach ;)


Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-30, 12:46:04 »
Clint,
jeszcze chodzisz na uczelnię, a ja już nie bardzo, albo raz na parę miesięcy coś załatwić. Więc i tu się grono znajomych uszczupla. Wcześniej tak jak piszesz było to mniej niż 10 osób - ale byli, a teraz nie mam nawet z nimi kontaktu, bo nagle nie ma o czym rozmawiać. Na początku były to ofiary, takie z karmą mnicha, zakonnicy - odsunęły się ode mnie jak sobie kogoś znalazłam i naprawdę dużo uzdrowiłam przy pomocy Whh i innych metod.

Jeju jak gorąco na dworze, ledwo wróciłam ze sklepu, nie lubię takiej wysokiej temperatury!

"Wiem jak sobie funkcjonować dobrze i spokojnie z codziennym otoczeniem w powierzchownych relacjach i te relacje mnie w ogóle nie bolą, wcale mi nie przeszkadzają. Boli mnie brak tych głębszych relacji, które by wypełniały dziury między tymi powierzchownymi." Też mam podobnie, nie przeszkadzają mi ludzie, ale nie mam jakoś ochoty na kontakt z nimi. Z zewnątrz mogę się prezentować jak odludek, trochę dziwak. Wiedzą, że lubię siedzieć w chacie i zwątpili z zapraszaniem mnie na jakieś imprezy - jestem mistrzem w wykręcaniu się z wszelkiego rodzaju spotkań towarzyskich. Np na osiedlu wiedzą, że zajmuję się jakimiś czarami, bla bla, kiedyś rzucali komentarze, teraz się nie odzywają.

Mario :D daruj mi już z tymi sesjami.


Wcześnie nie mogły mi się wykreować duchowe spotkania, nie udawało się z żadnymi wczasami, wyjazdami - było za dużo szkoły, osamotnienia w moim katolickim mieście, gdzie papież studiował... Były sporadyczne spotkania regresingowe, a tak poza tym nic.

Teraz chcę to naprawić, i liczę na to, że mi się uda pojechać na najbliższe wczasy do tolkmicka : D     

Oj wypada mi tyłek opalić.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-30, 11:49:50 »
MariuszEro
Ja obecnie na uczelni mam tak, że regularnie z mojej grupy przychodzi mniej niż 10 osób, z widzenia znam może niewiele ponad 20 (na 2 grupy mojej specjalności) i to jest tyle jeśli chodzi o możliwości spotykania ludzi w ramach przebywania na uczelni(na której jednak trochę czasu się spędza). Nie mam problemu, żeby prowadzić luźną gadkę o pierdołach z niektórymi ludźmi czy siedzieć sobie spokojnie, gdy akurat wokół są sami ludzi z którymi mi nie po drodze(ładny zwrot swoją drogą :P). Generalnie czuje się dobrze wśród tych ludzi. Nawet takie elementy jak ten rzucony uśmiech o którym wspomniałeś się pojawiają i jest miło i przyjemnie.

Problemem jest jednak to, że pojawia się potrzeba tworzenia głębszych relacji (niekoniecznie akurat tutaj, z nimi) i doświadczania ich w życiu codziennym, a nie tylko do czasu do czasu jak akurat przyjaciel ma czas. I to jest ten ból. Wiem jak sobie funkcjonować dobrze i spokojnie z codziennym otoczeniem w powierzchownych relacjach i te relacje mnie w ogóle nie bolą, wcale mi nie przeszkadzają. Boli mnie brak tych głębszych relacji, które by wypełniały dziury między tymi powierzchownymi.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-04-30, 11:24:45 »
BR
Prawie tak jakbym czytał o sobie, tyle że ja zamiast chłopaka mam przyjaciela :D Choć tu swoją drogą, co zabawne - dla niektórych zaciera się ta granica. Ostatnio jak miałem warsztaty, to żeby nie jeździć na moją wiochę nocowałem u niego. Jako że była przyjemna pogoda, a sąsiedzi ostro imprezowali - poszliśmy sobie na nocny spacer do parku. Następnego dnia współlokatorzy pytali go, czy nie ma dziewczyny właśnie dlatego, że jest gejem :D Cóż, jakbyśmy poszli chlać wódę w tym parku to by wszystko było ok, bo w końcu faceci to razem powinni chlać, oglądać mecze i gadać o dupach. I tak dobrze że nie wiedzą, że część naszych rozmów się tyczy naszych uczuć, wnętrza itp. podobnych, "gejowskich" tematów :P

Cytuj
Ja naprawdę chcę duchowe środowisko, dać się poznać, wyjść z tej jaskini.
Jaaaaaa też chcęęęęęę. Cudownie by było mieć rozwojową partnerkę i do tego paczkę takich przyjaciół. Na razie mi jednak wywala, że taka możliwość po prostu nie istnieje, bo strasznie mało ludzi się rozwija duchowo, jeszcze mniej to robi sensownie i jeszcze mniej akurat by ze mną harmonizowało. Niby wiem, że na poziomie kreacji statystyka nie ma znaczenia, ale jednak mi wywala, że ma :P

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-04-30, 11:12:50 »
A teraz kiedy odlicze od 3 do 0 przypomnisz sobie, kiedy kazde wyjscie do ludzi jak i kazdy czlowiek bylo mega nudne, i nic ci nie oferowalo.. uwolnisz sie od przymusu postrzegania ludzi przez pryzmat tych nudziarzy .. uswiadamiajac sobie, dlaczego wolalas siedziec sama lub z nimi, niz spotkac tych fajnych ;)


Im wiecej spokoju w sercu, spelnienia w relacji z soba, tym mniej potrzev uzyskiwania pochwal, zauwazenia, rozmowy z innymi, z ktorymi nam nie po drodze ;)  Wystarczy czasem sam usmiech, bo jedynie on bedzie tym, co latwo przeplywa miedzy ludzmi, a niekoniecznie cos wiecej, kiedy nie ma harmonii.  Chociaz mi sie zdaje, ze taki delikatny, spokojny, pelen wrecz erotyzmu, zrozumienia, to plynie w momentach gdy osoba z zewnatrz ma z nami wieksza harmonie, niz ogol.

:P

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-30, 11:12:11 »
to jest taki naturalny etap, który będzie trwał aż wymyślisz coś co spowoduje częstsze spotkania z ludźmi bardziej uduchowionymi np zaczniesz świadczyć jakieś usługi czy coś ;p

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-30, 11:05:04 »
Dopóki nie zrozumiałam, że nie musze się do nich zmuszać, to po prostu siedzę w domu i spędzam czas tak jak lubię ; )

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-30, 11:00:42 »
Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wcześniej cierpiałam na ciężką depresję i co tylko, stąd nawykowe unikanie ludzi. Olbżymie niezrozumienie w środowisku. Teraz jest luz. Oni sobie są, a ja nie mam problemów z byciem wśród nich, podstawowymi relacjami, rozmową, czy nawet występowaniem gdzieś - bo nawet przeszłam te studia, które wymagały ode mnie społecznego zaangażowania. Potrafię być nawet zabawna, ciekawa dla nieduchowiaków, ale oni mnie tak szybko nudzą, że szok.
Moja na tyle uzdrowiona samoocena sprawiła, że patrzą na mnie zupełnie inaczej - nie jak na ofiarę, beznadziejnego odludka, a na kogoś całkiem ok - nie mam żadnych przykrości, nie jestem już poniżana. Swobodna rozmowa, bez stresu - zawsze to chciałam osiagnąć. Jednak niepokoi mnie, że gdy już to osiągnęłam to siedzę w domu. Ciągle siedzę w domu. Gdy jestem z dala od chłopaka, z którym się rozwijamy to po prostu siedzę w domu i ewentualnie prowadzę rozmowy z najbliższą rodziną. Reszty świata dla mnie po prostu nie ma. Niby mam jakieś koleżanki, ale gdybym umarła, to wątpie aby się o tym dowiedziały. Chyba, że zaniepokoiły by się moją nieobecnością na fejsie ;D

Zawsze moje głębsze relacje sprowadzały się do rozmów na gadu czy innych komunikatorach. Tam się działo....mega historie, miłości itp. A świat zewnętrzny leżał w rozsypce. Tam pokazywała się Ania, która stała jak kołek i myślała kiedy wróci do domu, bo nie mogła znieść tego co wokół niej.

Był etap gdy myślałam o sobie - jak mi się udało skończyć psycho, przecież jestem sama świrem, może mam za co siebie chwalić? Teraz nie myślę o sobie tak źle, potrafię docenić, mam swój dość konkretny światopogląd i to on mnie chyba trzyma w domu.

Osoby z którymi się dogaduję są z innych miast - i znów fejsik okazuje się niezbędny...

Kiedyś mnie to przerażało, że nie rozmawiam z ludźmi. Teraz tylko zastanawia. Jest dobrze, jeżeli w ciągu dnia pogadam z kimś innym niż z chłopakiem - tzn z ekspedientką w sklepie. Ostatni rok, to uzdrawianie bardzo poważnych rzeczy w moim życiu. Myślałam jednak, że im bardziej się uzdrowię tym chętniej wyjdę do ludzi - a jest odwrotnie. Nie boję się w zasadzie wychodzić, jest luz, ale pojawia się w mojej głowie -
a po co wychodzić? a po co do nich? przecież to nie ma sensu, wszystkie spotkania z ludźmi są dla mnie przewidywalne, nudne, powierzchowne.

Ja naprawdę chcę duchowe środowisko, dać się poznać, wyjść z tej jaskini.

;)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-30, 10:47:35 »
W sumie to mam podobnie tylko, że
- nie czuję sie wypompowany
- nie przejmuję się tym, że relacje sa powierzchowne z wyjątkiem tej sytuacji, że jakieś kontakty trzeba mieć żeby zarabiać a nie doceniałem się jeszcze tak bardzo, żeby zarabiac tylko na tych co są duchowo zaangażowani

bziuuummm

  • Gość
[#]   « 2012-04-30, 10:45:38 »
Rose
z nieba mi spadłaś z tym wpisem :)
dzięki
ze mną jest bardzo podobnie
ale czuję, że nie ma w tym gdzieś takiej równowagi
apropo's skupisk robię wyjątki dla przyjaciół ale zwykle męczę się w tłumie, gdzie jest gęsto
tłum ok, na wakacjach ale na pare godzin i gdzies w odległosci ;)

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-04-30, 10:32:18 »
Moje relacje z ludźmi są bardzo płytkie, powierzchowne, prościej pisząc nie mam wielu znajomych ; p

Męczą mnie duże skupiska ludzi, chaos, zamęt, rozmowy o niczym. Lubię swoje duchowe środowisko, chociaż jest ono bardzo małe ;). Najbardziej lubię kontakt ze sobą, i ciszę jakiej mogę doświadczać na co dzień. Muszę odreagować to - że w wśród ludzi włącza mi się poczucie zagrożenia...bardzo subtelne, ale to jednak kontrola tego co się dzieje w wokół mnie, patrzę czy ktoś mi zagraża, kto jaki jest. Nie cierpię podsysania ze mnie energii. Jednak jak zajmuję się uzdrawianiem, dużo medytuję to ludzi kusi aby się do mnie podpiąć i to jest w zasadzie normalna sprawa. (wampiry, przyssawki). Tfu, to normalna sprawa dla nich, ale ja nie wiem jak się obronić. Po dwóch godzinach wśród ludzi wysiadam totalnie. Z autobusu wychodzę jakaś zgnieciona i nieprzytomna. Jakby nie patrzeć, nie wiem co odreagować i czuć się świetnie wśród ludzi nierozwijających się - nawet będąc dłuższy czas w sklepie, czy bardzo blisko czyjejś aury. Systematycznie nad sobą pracuję, odreagowując większe lub mniejsze traumy, trudności.

Nawet gdybym preferowała w największym stopniu duchowe środowisko, nie ucieknę przecież od osob nie wybierajacych rozwoju. Musiałabym żyć gdzieś na wsi żeby czuć się lepiej. I co wtedy?

Jakie afirmacje? Na poczucie bezpieczeństwa, niewinnosc na pewno. Jednak im bardziej się rozwijam, tym mniej mam ochotę na kontakt z kimś kto się nie rozwija. I to taka sprzeczność, bo w efekcie najwięcej czasu siedzę w domu, albo w miejscach gdzie mało ludzi.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-04-28, 00:51:45 »
Od teraz otaczają mnie jedynie osoby otwarte na czystą miłość jaką mam w sobie