Biorąc pod uwagę, że rodzimy się z pewnym planem na życie to intencje obu stron musiały się dograć.
Czy musiały ? 
Mogły lub nie mogły (jak wolisz od słowa musiały
)
Oczywiście można też powiedzieć, że nie musiały ale czy było inne wyjście jeśli tego chciały obie zainteresowane istoty i już wcześniej to ustaliły.
Tak naprawdę nic nie musiały.
Ale to znaczy, że bardzo tego chciały.
MAglowałam to w sobie na wiele sposobów i odpowiedź była albo tak- takie były intencje albo nie za cholere nie były. Nie chcę wierzyć , że się umawiamy na konkretne zdarzenia w życiu, ja wierzę , że na 1 wcielenie jest wiele scenariuszy.
W tamte wakacje moja 2 rodzenstwa pojechała z tym skur.... czyli bratem mojego taty nad jezioro , nocowali pod namiotami i w przyczepie , teren nalezał i należy do syna oprawcy. Mnie nie wzięli wtedy w grupie bo byłam za mała albo było za mało miejsca nie pamietam tłumaczenia, zostałam z rodzicami w domu.
Czułam gniew i wielkie zlekcewazenie , chciałam być w końcu zauważona, chciałam przestać być niewidzialna.
Kiedy wrócili całą grupą minął jakiś tydzień i stryj powiedział , że jedzie tam jeszcze raz. I tu dziwie się moim rodzicom, że puścili mnie z nim samą samiuteńką. Nie pojechał nikt tylko ja i on .
Nikt nic nie wie do dziś , od 3 lat wsiadam w samochód i jade do jego syna - własciciela posesji zeby wszystko opowiedziec, przezywam to w samotnosci i w efekcie nigdzie nie jade. Teraz ten syn ma raka z przezrzutami i wyrzucałabym sobie ze go dobiłam tą wiadomoscia.
Z drugiej strony podpływa mi to pod gardło tak, że mało brakuje a zwierze sie jakiemus obcemu na ulicy.
Ten wujek czeto robił imprezy , wszystkie ciotki i kuzynostwo sie zjezdzało, zona go zostawiła i hulał z babami, oni mi nigdy nie uwierzą. Opowiedziałam w skrócie o tym tutaj Wam i niedawno kolezance ktorą wryło i powiedziała ze pozyczy mi na pscyhologa , od tamtej pory mało rozmawiamy, a ja załuje ze jej powiedziałam, to zaczeło zyc i jak ja widze to sobie przypominam tamte zdarzenia, takze wiem, że nie chce mówic nikomu bliskiemu . CO najwyzej syn wuja wchodzi w gre, to by było porównywalne z rozmową , z wykrzyczeniem tego w twarz jego ojcu, który sobie umarł i ma w nosie całość.
Moze zapisac sie na 1 chociaz wizyte na siłowni zeby walic w worek trningowy, na karate, dac ujscie emocjom , za cholere nigdy takich nie czułam