Medżikowsky,
chodziło mi o to, że kobiety dla własnego dobra powinny chodzić w długich spódnicach.
Współczesna odzież jest tak skonstruowana, żeby największą uwagę zwrócić na miejsca budzące pożądanie, np. pośladki (dżinsy, obcisłe, krótkie spódnice). I wtedy wzrok mężczyzny kieruje się w to miejsce właśnie. Kobieta ma bardzo silny wpływ na mężczyznę, więc dla własnego dobra nie powinna go sprowadzać do poziomu najniższej czakry, poziomu pożądania.
Kiedy kobieta ubrana jest w długą spódnicę (najlepsze są długie, luźne, przepasane suknie), wtedy żadna część ciała nie jest uwypuklona i mężczyzna postrzega kobietę jako osobowość.
W ogóle kwestia spódnicy i spodni odnosi się nie tylko do hormonów, symboli i psychologii, ale także do powiązań energetycznych, jakie tworzą się w relacji między kobietą a mężczyzną.
Pewnie, że cała rzeczywistość jest utkana z symboli. Całe nasze życie ma mitologiczne, bajkowe podłoże. Jesteśmy przecież uczestnikami snu Najwyższego. I gramy tu sobie swoje role w baśni zwanej 'życie'
