Autor Wątek: Uzdrawianie dźwiękiem  (Przeczytany 55077 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-03-01, 13:59:58 »
Wypróbuję interwały tylko do wysokości c-g. Może tak będzi e lepiej?

Michał486

  • Wiadomości: 802
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-03-01, 12:56:07 »
Mariomar to co napisałem jest świetne.
wiele można się nauczyć.
czy korzystasz może również z kamertonu om?

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-03-01, 12:34:02 »
Kamertony w skali Sulfeggio (sulfeżio)

Wklejam fragment tekstu, który jest kopiowany przez wiele blogów o tematyce duchowej - może kogoś zainteresuje.

Przymierzam się do zakupu takich kamertonów (jest ich 9) - czuję, że mogą być świetnym uzupełnieniem dla skali C-Dur.

Ponadto, w swoim zestawie zawierają kamerton DNA 528 Hz, który ponoć leczy DNA. Rzeczywiście, kamerton ten ma dla mojej duszy niesamowity dźwięk - słuchając go, czuję, że odnalazłem swój DOM.

Cytuj
Częstotliwości solfeżowe (solfeggio frequencies) odpowiedzialne są między innymi za regenerację i transformację DNA. Jest to tzw. 9-tonowa skala czyli zestaw dźwięków, które wibrują dokładnie na częstotliwościach niezbędnych do transformacji.

W starożytności, dźwięki te, były znane jako święte, doskonałe wibracje prowadzące do Jedności z Bogiem. sekrety pitagorejskiej matematyki i pogrzebaną przez 3000 lat oryginalną skalę muzyczną. Jest nią starożytne solfeggio, którego brzmienia mają stymulujący wpływ na naszą świadomość i DNA, a które na przestrzeni historii zostały zatajone i zniekształcone.

Poszczególne frekwencje mają wpływ na okreslone sfery ograniczeń działając na energię naszych emocji uzdrawiająco i uwalniająco, i tak np mamy:

UT – 396 Hz – uwalnianie od poczucia winy i strachu
RE – 417 Hz – odwracanie biegu wydarzeń, ułatwienie przemiany
MI – 528 Hz – transformacja i cuda (naprawa DNA)
FA – 639 Hz – połączenie, relacje międzyludzkie
SOL – 741 Hz – budzenie intuicji
LA – 852 Hz – powrót do duchowości

396=3+9+6=18=1+8=9
417=4+1+7=12=1+2=3
528=5+2+8=15=1+5=6 DNA
639=6+3+9=18=1+8=9
741=7+4+1=12=1+2=3
852=8+5+2=15=1+5=6
963=9+6+3=18=1+8=9
174=1+7+4=12=1+2=3
285=2+8+5=15=1+5=6

W tym kole z 9 częstotliwościami każda częstotliwość łączy się z dwoma innymi tworząc trójkąt. Podążając od danej częstotliwości np. 396 w prawo łączy się z 639 , a następnie z 963 i wraca do 396. Inne łączą się tak samo.

Słuchanie tych dźwieków w formie medytacji pomaga także w:

Pozbyciu się wewnętrznego chaosu i niepokoju.
Poprawia się znacznie nasza pamięć i koncentracja.
Rośnie poziom inteligencji, potrafimy twórczo i skutecznie uczyć się oraz rozwiązywać problemy.
Wzrasta skuteczność naszej pracy.
Wzrasta samoocena i pewność siebie.
Poprawia się stan Twojego zdrowia.
Skutecznie wyciszysz i zrelaksujesz się po dniu pełnym stresu.
Szybko zregenerujesz siły.
Oczyszcza umysł i ciało z toksycznych myśli i emocji.
Rośnie Twoja kreatywność, pojawiają się twórcze pomysły.
Wzrasta Twoja wrażliwość i intuicja (lepiej przewidujesz rozwój wydarzeń).

A oto link do artykułu z przykładowymi utworami na dany dźwięk z YT:
https://kwiatlotosu.wordpress.com/2011/02/15/czestotliwosci-solfezowe-solfeggio-frequencies/

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-03-01, 12:26:41 »
I jeszcze o kamertonie OT64:

Ja robię nim na zmianę (codziennie inne punkty):
- jednego dnia - punkty kluczowe (odblokowujące)
- kolejnego dnia - punkty przepustowe
- i jeszcze kolejnego dnia - punkty źródłowe.

Powyższe punkty akupunkturowe są szczegółowo i medycznie opisane w książce Zbigniewa Garnuszewskiego "Renesans akupunktury".

Rzeczywiście, są to bardzo silne punkty, i nie można robić punktów źródłowych (dodają dużo energii), gdy w poprzednich dniach nie zrobiło się punktów kluczowych oraz punktów przepustowych.

A same punkty źródłowe, oprócz tego, że dodają energii, mają działanie bardzo silne antystresowe, przeciw nerwicowe, przeciw depresyjne i przeciw nerwicom lękowym i nerwicom depresyjnym. Taki jest opis prawie każdego punktu i na co działa we wspomnianej książce.

A punkty kluczowe (odblokowujące) oraz punkty przepustowe rzeczywiście odblokowują wiele energii i rzeczy, przez co nie można z nimi przesadzać. Ja obecnie jestem chory, bo może robiłem je za często - codziennie inna sekwencja, ale moja terapeutka mówiła, że 1 raz z tygodniu można robić spokojnie.

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-03-01, 12:19:03 »
I ciekawostka:

kamertony w skali C-Dur są obniżone strojem względem obowiązującej skali z A-440 Hz na A-432 Hz (i odpowiednio wszystkie pozostałe dźwięki). W ten sposób, kamertony mają pełne liczby Hz (wielokrotności 32 Hz), a nie ułamkowe, jak zawyżona skala A-440 Hz, obowiązująca dziś w CAŁEJ MUZYCE.

Ponoć, skala A-432 Hz jest skalą naturalną i lepiej rezonuje z naszą naturą, a cała muzyka, jaka jest grana w skali A-440 Hz, jest bardzo agresywna, stresująca, odcinająca - coś w tym jest, od lat nie jestem w stanie wysłuchać żadnego utworu, a jak coś mi się spodoba i trochę posłucham, nawet spokojny utwór, czuję się po nim jakiś dziwnie rozdrażniony.

Na YT są już przetransponowane komputerowo znane utwory-hity ze skali A-440 na A-432 Hz - brzmią głębiej i jakby wolniej - to wrażenie spowodowane trochę niższym tonem. I ponoć to właśnie ten obniżony ton jest dla nas naturalny.

P.S. Na YT wystarczy wpisać A-432 Hz i wyjdą różne przetransponowane znane utwory i piosenki. Warto samemu sprawdzić.

P.S. 2.
A poniżej wklejam fragment wypowiedzi Leszka Możdżera - wierzyć, nie wierzyć, ale który kto jak kto, ale muzykę czuje doskonale (mimo że niezbyt mi się jego twórczość podoba):

Cytuj
istnieje coś takiego jak naturalny strój dźwięków. Liczony jest w hercach (fala dźwiękowa jest ruchem cząsteczek powietrza o określonej częstotliwości) i dla dźwięku A niegdyś wynosił 432 Hz. O powrót do tej częstotliwości od lat niestrudzenie walczy duża grupa muzyków na całym świecie. Walczy dlatego, że strój został zmieniony na 440 Hz - w roku 1917 z inicjatywy Rockefellerów, a następnie w 1939 roku Anglia i Niemcy wprowadziły legislację standaryzującą tę częstotliwość jako ISO 16 dla strojenia wszelkich instrumentów. Obrońcy barokowego strojenia (432 Hz) twierdzą, że strój A 440 Hz jest głośniejszy i bardziej agresywny, wyraźnie "kłuje" w uszy, natomiast strój A 432 Hz jest cichszy, ale czystszy, bardziej klarowny, solidniejszy, łagodniejszy i przyjemniejszy dla uszu. Tak też twierdzi Leszek Możdżer.

- Ten wyższy strój rezonuje z czakramem gardła, a nie z czakramem serca. I jeśli przeprowadzić test i porównać muzykę nagraną w tych częstotliwościach, to okaże się, że ciało reaguje na nie zupełnie inaczej. Może zwróciłeś uwagę, jak jedzie się taksówką, to ta muzyka, która dobiega z radia - ona jest w 440 Hz - tak naprawdę jest irytująca, ona cię napędza, nakręca, sprawia, że zaczynasz brać udział w jakimś cholernym wyścigu. Może całe to przyspieszenie cywilizacyjne wiąże się także z podniesieniem stroju?

Pełny tekst artykułu: http://muzyka.onet.pl/jazz/leszek-mozdzer-dzwiek-obracajacej-sie-ziemi/0krw2

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-03-01, 12:03:02 »
Ja też potwierdzam, że słuchanie interwałów kamertonów z gamy C-Dur bardzo uspokaja i regeneruje układ nerwowy - uwalnia w danej chwili od strachu.

Ja słucham po 7 razy następującą sekwencję:
- cd - sekunda - silny dysonans, ale o dziwo - bardzo mnie uspokaja
- ce - tercja
- cf - kwarta
- cg - kwinta doskonała

Te 4 interwały bardzo mnie uspokajają, regenerują umysł, zniszczony nerwicą i depresją, wyciszają. Zwłaszcza interwał cd, który jest silnym dysonansem, działa na mnie kojąco, a kolejne równie kojąco.

Interwały na razie kończę na cg i nie przechodzę do kolejnych: ca, ch, i cc2, gdyż to dla mnie za wysokie tony. Bowiem obecnie dobrze czuję się z niskimi tonami, które działają głównie na 3-4 pierwsze czakry. To mnie dobrze uziemia.

Zwłaszcza ten dźwięk c, który przewija się przez wszystkie interwały, działa na mnie kojąco.

P.S. Próbowałem słuchać kwintę o ton wyższą, tj. d-a, czy e-h, ale to zbyt wysokie i powodowało moje rozbicie. Natomiast te w/w interwały mają stosunkowo niskie tony i czuję się przy nich doskonale.

Dawno już nie czułem takiego luzu w psychice, jak po tej czwórce interwałów.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-03-01, 08:55:22 »
Trochę uwag do techniki pracy z kamertonami wg szkoły B. Romanowskiej.

Podstawę pracy z kamertonami stanowi zestaw kamertonów C1-C2, który używamy zawsze i na poczatku pracy i potem po dłuższym czasie stosowania.
Ten zestaw służy do słuchania interwałów, podczas czego wg mnie następuje regeneracja układu nerwowego oraz do oczyszczania i energetyzowania czakramów.
CZakramy to miejsca przez które ciała subtelne wyrzucają na zewnątrz zanieczyszczenia, negatywy. Natomiast meridiany to korytarze przez które płyną te zanieczyszczenia z całego ciała w kierunku czakramów, gdzie sa następnie wyrzucane co wygląda jak wybuch wulkanu. Dlatego tak ważne jest aby na bieżąco oczyszczać czakramy np za pomoca kamertonów. Kamerton OT64 służacy do udrażniania czakramów powoduje że te zanieczyszczenia spływają do czakramów jeszcze szybciej. A to może być na tyle niebezpiecznie że z taką dużą ilością przepływających zanieczyszczeń można sobie nie poradzić.
Ja nie stosuję kamertonu OT64 bo się boję że za dużo uruchomi mi się naraz czegoś z czym sobie nie poradze, poza tym nie mam do tego szkoleń.
Mój terapeuta twierdzi że nie wolno stosowac tego kamertonu bez przeszkolenia, bo mozna sobie nim zaszkodzić.
W jaki sposób oczyszczać czakramy, najlepiej podejrzeć u specjalisty, bo na podstawie samego opisu, można popełniac jakiś błąd i nawet nie wiedziec że coś sie robi źle.
Oczywiście da się oczyścić tylko na tyle na ile jest gotowość do tego.
Jest bardzo duży wybór kamertonów ale wszystkie należy stosować równolegle z gamą podstawową, po to aby cały czas usprawniać układ nerwowy oraz usuwać zanieczyszczenia z czakramów i wzmacniać czakramy i siebie poprzez energetyzację

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-23, 15:49:03 »
Kamertony znów mnie uratowały.
Połozyłam się spać i nie mogłam zasnąć pomimo że nie było do tego powodu. Leżałam tak do 2 w nocy i w końcu sięgnęłam po kamertony. Wysłuchałam interwałów i wtedy zobaczyłam że jednak się boję chociaż tego nie czuję. Bałam się że będzie mi teraz zbyt dobrze, teraz czyli po ostatniej terapii na której zrobiłam kolejny duży krok do przodu. A mianowicie ostatnio zajmowałam sie podnoszeniem wibracji, co budziło we mnie ogromny lęk przed śmiercią. Bo wyższe wibracje kojarzą mi się z niebem, a do nieba idzie się po śmierci. Więc teraz się spodziewałąm że jak podwyższę te wibracje to umrę. Podwyższyłam i nie umarłam. Jednak pozostał lęk że teraz będzie mi łatwiej się żyło.
I z tego powodu nie mogłam zasnąć. Po wysłuchaniu kamertonów zasnęłam natychmiast. A bez nich to nie wiem kiedy bym doszła do tego czego się boję.

Zobaczyłam tez na terapii że wibracje podnoszą kamertony Si, Au i Pt. A dowodem tego że to prawda, była reakcja mojego kontrolera wewnętrznego który wpadł w szał ze wsciekłości za to że zamierzam sobie kupić te kamertony. Zachowywał się jak astral z niskiego poziomu i takimi wibracjami zionął. Największą wsciekłośc budził w nim kamerton złoto, więc on widocznie najbardziej podnosi wibracje. Im wyższe wibracje tym kontroler będzie miał trudniej, bo to obszary na których on się nie porusza.

Ostatnio mam wzrost lęków spowodowany głębokimi zmianami, które się materializują jako straty materialne oraz gubienie cennych przedmiotów.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-22, 19:59:53 »
https://www.youtube.com/watch?v=0ohdupHwcyc
Pokazany jest zabieg kamertonami u pani Moskalik

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2016-02-09, 20:48:32 »
Dzisiaj, po dłuższej przerwie, gdy dotychczas robiłem codziennie masaż punktów źródłowych, zrobiłem sobie masaż 12 x 2 punktów przepustowych Lo. Wszystko kanertonem OT64.

Bardzo bałem się tych punktów przepystowych Lo, bo jakoś pewniej czuję się z punktami źródłowymi.

No i teraz chyba wiem, skąd był ten strach, gdyż punkty te pobudzily we mnie tony strachu i agresji.

Jechałem teraz samochodem i bałem się innych kierowców oraz prędkości, a zarazem moje zachowania za kierownicą były momentami bardzo agresywne. Jak jakiś morderca.

Zdałem sobie sprawę, jak ja, ze względu na dawne uczynki, stlumimem w sobie tą mega agresję i mega lęk.

A pobudzenie energii w meridianach sprawiło, ze blokady puściły i agresja wyszła na wierzch. Aż w myślach przeprosilem kierowcę, który za ro ze szalał, zajechalem mi gwałtownie drogę. Zresztą, zaraz on mi też. Ciężko ho było przeprosić, ale jakoś się zmusilem. Bo przeprosiny były wbrew mojemu ego wojownika.

Eeeh, jeszcze wiele mam do uzdrowienia z ludźmi. Albo się ich boję, albo atakuje.

Podobnie zachowuje się czasem na tym forum.

Bo ciężko mi nadal jest ODPUŚCIĆ innym.

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-08, 16:25:14 »
Ladaco
Pewnie jest tak jak piszesz.

Ladaco

  • Wiadomości: 378
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-08, 03:59:24 »
Inga, jak robie komus przez zdjecie, cos, to nie tylko i mi tez dziala, ale i osobom ktore sa w poblizu mnie. Nie wiem co po drugiej stronie w otoczeniu... Chyba to czegos podobnego dotyka u tych osob, zalapuja sie bo sa w polu i moze tez musi dojsc do jakiejs rownowagi, wyrownania na wspolnym "gruncie". Wyzsze wibracje wypychaja nizsze, jesli nie ma ich za malo, bo sa bardziej harmonijne, "konsekwentne", stale, a nie takie rozpierniczone jak tamte, jakos tak to gdzies ktos ladnie opisal. Tendencja zawsze mysle jest do gory, jesli nie ma przewagi "liczebnej", silowej. Ale moge tylko mowic po tym co widze i czuje, bo wszystkiego co, z czego i jak dokladnie, to nie wiem i chyba musialbym wejsc w jakies szersze spektrum postrzegania rzeczywistosci.
Chyba by mi nie przyszlo do glowy, zeby dzwiek kamertonu przesylac przez zdjecie. Ciekawe, ze dziala. Energia to dosyc plastyczna jest i nie dla niej odleglosci i w ogole standardowe ludzkie postrzeganie swiata to sa jakies obciete heble i sztuczne klapki na oczach. Przyszlo mi do glowy kiedys, zeby wahadla uzyc jakko przekaznika wibracji zawartej w dzwieku, uzylem wahadla "atl" i rzeczywiscie zachowywalo sie tak jak przekaznik, a nawet wzmacniacz, bo dodawalo swoje oddzialywanie:) Fajnie tak sie bawic.

furyah

  • Wiadomości: 571
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-02-07, 11:47:29 »
Inga, super sprawa:)

Kupiłam książkę "Muzykoterapia dogłębna komórkowa" i są tam podstawowe techniki wyjaśnione tak, że można je robić samemu. Poza tym opisane punkty meridianowe i dolegliwości. Bardzo wartościowa według mnie.

balbina

  • Wiadomości: 194
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-02-06, 22:57:26 »
DNA to kamerton,  jak mu się przyjrzeć tak bezstronnie, odległość nie ma żadnego znaczenia w uzdrawianiu, zwłaszcza w relacji mama- dziecko. Córka przecież jest ciałem z twojego ciała ,ona wiele wzorców ma po prostu przejętych od ciebie , tak zwyczajnie fizycznie ( dna mitochondrialne pochodzi wyłącznie od matki),bez rozkminiania co komu i dlaczego. Zatem uzdrawiając SIEBIE uzdrawiasz i uwalniasz ją .Koniecznie doceń siebie i ją za otwartość na uzdrowienie. Pozdr
Laka
 wierz mi , to w rzeczywistości zupełnie inaczej brzmi, z całym szacunkiem i  bynajmniej nie chodzi tu o gusta muzyczne , ale to wycie na YT to horror. Ja całe życie byłam antytalentem muzycznym , a przy kamertonach dzieje się coś dziwnego. Same do mnie przylazły z dyskretną pomocą i sugestią Ingi :)
Mariomar a które punkty żródłowe robisz ? możesz podać w skrócie . Spróbowałam kamertonem 64 Hz, niewątpliwie mnóstwo lęków blokuje się w mięśniach . A stąd już dwa kroki do epidemii chorych kręgosłupów i dyskopatii. Jakoś tego kamertonu do tej pory nie doceniałam , więc i nie dziwota , ze nie bardzo go rozumiem. Oczywiście przypadkiem;) zafascynowały mnie teraz powięzie ...
« Ostatnia zmiana: 2016-02-07, 10:06:24 wysłana przez balbina »

Inga

  • Gość
[#]   « 2016-02-06, 21:13:07 »
Robię eksperymenty z kamertonami z uzdrawianiem nimi na  odległość. Na córce z jej zdjęciem. I okazuje się że nie tylko to działa, ale działa podwójnie, bo uzdrawianie zachodzi jednocześnie u niej i u mnie. Nie wiem o co chodzi.