Czy komuś z was w wyniku rozwoju duchowego czy to uzdrawiania swojej pś, karmy zaszły pozytywne zmiany w życiu materialnym?
U mnie to było tak.
Mój wzorzec dotyczący pracy był taki, że idę tam gdzie mnie chcą i udowadniam, że się nie pomylili, że zasługuję na tą "wspaniała szansę", daję z siebie wszystko nie żądając niczego.
Do obecnej pracy to wogóle ściągnęła mnie matka, niby do księgowości, ale tez mialam pomóc we wdrażaniu oprogramowania Symfonia w firmie, bo nikt tu za bardzo nie znał sie na komputerach.
Jak przyszlam to dostałam chyba z 900 zł na rękę. I zajmowałam sie wszystkim co było potrzeba i wszytskim tym czego inni nie potrafili, a co dotyczyło księgowości i komputerów. Wystarczyło, że ktos powiedział: pani Agnieszko nie wiem jak to zrobić - ja juz leciałam i robiłam to za niego, tłumaczyłam po sto razy, bo nikomu nie chciało się zapamiętać ani zapisać.
W międzyczasie zaczęłam stosować afirmacje. Na początku to było głównie "Ja Agnieszka kocham, lubie i szanuje siebie", płyta Leszka "Afirmacje zycia" i "Afirmacje bogactwa" Romana Rybackiego.
No i rzeczywiście szybko moje zarobki sie podwoiły. Za jakiś czas nagle odszedł mój przełozony i ja zostałam główna księgową i znowu moje zarobki się podwoiły, potem też jeszcze jakas podwyżka.
Co ciekawe moja matka zamiast mi dopingować bardzo mnie odwodziła od tego, bym została główną księgową, bo mówiła, że jestem za młoda na takie stanowisko, że nie dam sobie rady itp. Głownie chodziło o to, ze nagle przeskoczyłam ją. Bo ona wtedy była kierownikiem handlowym. Ale nastąpiły takie zbiegi okoliczności, że mi się udało.
No i nagle miałam więcej pieniędzy. Tyle, że moje wzorce nadal działały. Nadal udowadniałam to, że zasługuję. Wcześniej wydawało mi się, ze jak będę miala to stanowisko to wreszcie będę sie czula kimś, ale po jakims czasie znowu czulam sie nikim.
Poza tym tak naprawdę nie korzystałam z tych pieniędzy. Ona szły głównie na zaspokajanie potrzeb mojej córki. A dysponentem moich pieniędzy była matka. Oczywiście na zewnątrz to wyglądało, że nie, ale tak manipulowała, że wydawałam na to co ona uważała za stosowne.
"Twoje dziecko potrzebuje tego czy tamtego."
"A ty to masz, a dziecku nie chcesz kupić!"
"Nie kupuj tego. Tylko stracisz pieniądze."
"Kup sobie ten mebel. Ja ci połowę dołożę."
"No ktos to widział, żeby dziecko nie miało nawet..."
Jak ja coś kupowałam córce np bluzkę, to moja matka zaraz kupowała jej dwie. Zawsze musiała byc lepsza.
Inna sprawa, ze ja nie miałam dostępu do swoich potrzeb, więc nie mogłam ich zaspokajać pieniędzmi.
A potem to mi się odpaliło poczucie winy, że ma za dużo. Że inni tyle nie mają. Że za łatwo. Że nie zasługuję. A że pracownicy tak ciężko pracują i mają o wiele mniej ode mnie. No i trochę mi obcięli ze wzglęgu na sytuację firmy.
W międzyczasie uznałam, że poczuje sie lepiej jak wszyscy w firmie będą lepiej zarabiali. I wtedy będę i ja mogła więcej zarabiać. Więć zaczęłam nauczać i energetycznie pchac wszystkich do przodu. Długo to trwało zanim pojęłam, że poniosłam porażkę, bo oni niewiele sie zmienili. Ale to mnie tak wyczerpało energetycznie i podkopało moje i tak niskie poczucie wartość, że wreszcie odpuściłam.
Ostatnie lata mniej się zajmowałam tematem zarabiania, a więcej lękami, oczyszczaniem podświadomości, odkryciem siebie i swoich potrzeb, korzystaniem z życia i pieniędzy. Zarabianiem też, ale raczej pod kątem uwalniania się od jakichś głupich przekonań dotyczących pracy i pieniędzy typu: "tylko ciężka praca to uczciwa praca" albo wzorca utraty zdrowia dla pieniędzy.
Chyba teraz bardziej mi zależy na lekkim i przyjemnym życiu, łatwej realizacji swoich celów niż na furze pieniędzy. Co nie znaczy, ze nie zależy mi na pieniądzach. Ale nie kosztem zdrowia, nie kosztem braku czasu i energii.
Na ten moment moje wnioski sa takie. Owszem samymi afirmacjami można zwiększyć poziom swoich zarobków, ale bez pracy z lękami czy negatywnymi przekonaniami czy wzorcami, nie skorzystamy z tego za wiele. Bo albo stracimy, albo ktoś inny będzie z tego korzystał.
W każdym razie jezeli chodzi o mnie to jakość mojego życia po kilku latach rozwoju jest znacznie wyższa niż przed rozwojem. Na pewno nie chciałabym byc na tym poziomie co przed. Liczę na dalsza poprawę, również w sferze finansów.