Ostatnio w mojej rutynowej pracy nad prosperity zacząłem czuć zniechęcenie i niezadowolenie z życia. Trwało to jakieś 3 dni do tego stopnia ze zmuszalem sie żeby wyjść z domu. Dzisiaj podczas medytacji dotarłem do wcielenia, w którym miałem dużo pieniędzy jako władca jakiegoś może hrabstwa, i czułem przytloczenie obowiązkami z tym związanymi. Teraz dodałem do pracy z prosperity słowa lekkość, łatwość i swoboda i czuje ze idę dalej, choć tam jeszcze jakieś leki przed przytloczeniem bogactwem siedzą
Ale czuje ulgę w sercu jak mowię sobie ze dysponowanie bogactwem jest lekkie, swobodne i bezwysilkowe uff... O, i niech ono będzie jeszcze wolne od obowiązków, to będę happy
Z innej beczki, napisze cos co może kogoś zainspiruje: aby wejść głębiej w temat bogactwa musialem poafirmowac, i cały czas sobie dopowiadam, ze pracując nad tematem, cały czas płyną do mnie zadowalające pieniądze bez względu na to co mi wychodzi. Inaczej bym sie bal swoich wywalek, a tak to idzie lajtowo.
Ostatnio straciłem prace w restauracji bo przy oberwaniu chmury nalalo nam metr wody do kuchni, i cały sprzęt trzeba było wyrzucić a lokal wyremontować, wiec wrócę tam dopiero za miesiąc. Z tej okazji postanowiłem głodówkę, celem oczyszczenia umysłu i przyciagniecia innych źródeł dochodów. Przed Głodówka poszedłem do Starbucks kupić sobie wypasiona kawę żeby dać sobie ostatnia przyjemność. Głodówki zawsze działają, bo zanim dopilem kawę, zadzwonili do mnie z pewnej agencji pracy z zapytaniem czy nie chciałbym pomoc w innych miejscach ze skutkami tej ulewy. Tak wiec przez tydzień pracowałem za przyzwoita stawkę, a dzisiaj mam zabukowany 1 dzień w magazynie. A co dalej , nie wiem ale liczę na jakieś fajne niespodzianki