Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 309103 razy)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-05-05, 17:08:13 »
Dla mnie to była ciekawa dyskusja, przy okazji parę spraw sobie uświadomiłam, na przykład takich, że jeżeli mamy gdzieś stłumione w ciele poczucie nieszczęścia to będzie ono boykotowac wszelkie nasze najwspanialsze intencje. A takie słumienie w ciele może sobie długo zyć własnym życiem i jestem pewna, że nosi je znakomita większość Polaków, stąd pragnienie narzekania, żeby sobie na chwilę ulżyć.

Gdzies czytalem ze nosi to nazwe ciala bolesnego, owo ,,cialo" rosnie z wcielenia na wcielenie i kiedy juz dojrzeje, pryska energia, stad moze wlasnie unika sie ludzi wiecznie narzekajacych. Nie wiem tylko, jak sie mozna pozbyc takiego ciala, na pewno zmiana sposobu myslenia ale nie wiem, czy to zalatwi sprawe w 100 procentach.

Poza tym wydaje mi sie, ze w krajach zachodu inkarnuja sie dusze z mniejszymi obciazeniami karmicznymi czy ,,stazem" dlugosci zycia duszy bo i owszem, ludzie sa tam bardzo przyjemni i otwarci ale jakos tak nie ma z nimi za bardzo co wchodzic w glebsze tematy (nie wszycy, ale ogolnie). U nas jest norma, ze nawet przecietny Kowalksi potrafi rozmawiac na kazdy temat (niestety psuje sie to, glownie przez wypaczanie osobowosci przez media i zanizanie poziomy ksztalcenia). Wydaje mi sie tez, ze Polacy i generalnie ten rejon swiat to w sensie duchowym taki troche ,,czysciec" - nie jest zle jak np. w panstwach trzeciego swiata ale dosc daleko jeszcze do prosperity panstw zachodu typu kraje skandynawskie czy spokoju jak np. Czechy, Szwajcaria czy jakies male, atonomiczne regiony gdzie ludzie zyja jakby sami z siebie i maja wszystko, czego im potrzeba.

Macie jakis poglad, jaki rodzaj ,,dusz" inkarnuje sie w Polsce, jesli idzie obciazenia albo rodzaj karmy?

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-05, 16:18:40 »
Witek, proza życia. Może po prostu nie brałeś pod uwagę, że przedmioty nie są wieczne (a sama tak mam, że skoro kupiłam, zainwestowałam, to powinno mi służyć długo, długo, bo teraz chcę następnej rzeczy, czy działania) . Albo, jak pisze medżik miał to być obrót gotówką dla samej gotówki, a nie płynących z jej posiadania korzyści.
Między innymi dlatego przy afirmacjach o nadmiarze własnych pieniędzy włącza mi się tzw. czerwona lampka, bo ile to jest ten nadmiar, skoro nie ma punktu odniesienia? Może lepiej byłoby mówić o zyskach większych niż koszty, w tym koszty funkcjonowania. Czyli potrzeby konieczne, koszty związane z zarabianiem i relaks, bo to też przekłada się na wydajność - brzydko to brzmi, ale człowiek też potrzebuje naładować baterie ;) Albo inaczej, ale zawsze z określeniem DOLNEGO pułapu.
Poza tym z moich obserwacji wynika, że bardzo bogaci ludzie rzadko chodzą z większą gotówką, czy kartami w kieszeni, bo obracają się w środowiskach, w których od każdego mogą dostać, to czego potrzebują, a płacą później. Jeśli się mylę, to proszę o sprostowanie :)

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-05, 16:10:54 »
no to może po prostu nie przepracowałes tego skoro nie mogłeś z nich korzystać
musiałoby wyleźć, że i tak nie skorzystasz z tych pieniędzy, bo coś tam
albo... nie miałes pomysłu po co ci te pieniądze

generalnie to pewnie można też sobie wykreowac prace w kasie banku afirmując obracanie duzymi ilościami gotówki ;)  koncentrując się na powierzchownym urzeczywistnieniu, bez świadomości głównej intencji
« Ostatnia zmiana: 2014-05-05, 16:17:09 wysłana przez medżik »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-05-05, 15:10:19 »
Czesc z nich tak. Ale czesc nie plus nawet te wczesniejsze koszta byly zawyzone z powodu brniecia mimo widzenia skutkow (jakby mi siemyslenie wylaczylo na okres paru mies.)

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-05, 15:02:55 »
To może wykreowałeś to sobie z intencją pokrycia tych kosztów, które nie koniecznie były 'wypadkami' ktore stały się z dnia na dzien, a jakąs formą amortyzacji no i zaniedban (zus) . Moze świadomie nie planowałes, ale w rzeczywistości te wydatki już cie obciążały.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-05-05, 14:00:36 »
Po prostu, wraz ze wzrostem moich zarobków, wzrosły koszta niezwiązane z potrzebami życiowymi (które miałem wcześniej).

Jedno to to że spłacałem zadłużenie (zacząłem zarabiać więcej wtedy, gdy było co spłacać) drugie że robiło się wiele różnych komplikacji i nieplanowanych kosztów. Pada mi laptop - do wymiany płyta główna 700+ zł. Laptop wraca z serwisu z nową płytą główną. Laptop działa i okej. We mnie rośnie napięcie i zaniepokojenie, otwieram laptopa wymieniam pastę termoprzewodzącą (co robiłem wielokrotnie bez żadnych problemów). Włączam laptopa - spalona karta grafiki (czyli jedyne wyjście to kupić nową płytę znowu albo nowego laptopa) z mojej winy nie serwisu (to że otwarłem już usuwało gwarancję). Samochód - parę osób może kojarzyć ze wczasów, jak mi przedni zderzak odpadł gdy źle zajechałem :) Ale zderzak to był jeden problem, jak wracałem z wczasów to jeszcze zdążyły wysiąść tylne światło i paść coś w hamulcach (i coś w kole jeszcze) - efekt, opróżnienie mojego portfela na generalną naprawę auta. Coś było nie tak z opłatami do zusu i jak się okazało (a ja byłem za granicą i nic nie mogłem zdziałać) naliczono mi ileś tam set zł kary. Było jeszcze parę podobnych smaczków, które sprawiały że się prawie załamałem. Jak już popłaciłem sobie to i owo, to zarobki takie się skończyły, tak że żyłem koniec końców na tym samym poziomie co przed takimi zarobkami jak i w ich trakcie. Koszta nieplanowane z wtedy wyszły ok. 5-6 tys. zł (jakbym wszystkie perypetie policzył), wliczam w to część wyposażenia nowego mieszkania, jakkolwiek względem "poziomu życia" nic to nie zmieniło. Poza kosztami nieplanowanymi miałem wtedy też planowane (spłata kredytu przedterminowa itp.).

https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&list=UUeQP9ejFBCfnJSeBiWHxX-w&v=owDwCk6uCvs#t=497
Tutaj opis takiego wzorca.

Aha, nie dopowiedziałem - nie miałem cały czas tych zarobków, ale większość czasu gdy byłem za granicą, zdarzyła się parotygodniowa przerwa np. gdzie nadal kosztowało mnie życie tam, a zarobki były minimalne. To plus kłopoty z tym związane, jeszcze zwiększyło koszta (byłem w tyle z pewnymi opłatami).

Daniel
To jak piszesz, przy takich wzorcach samosabotażu po prostu nie działa. Ja mógłbym się bawić na giełdzie np. itd. i potrafiłbym to robić ale czuję (na bazie wcześniejszych doświadczeń) że po prostu przyciągnąłbym sobie koszta skądinąd i to by było trochę tak, jakbym szedł do przodu a w trakcie tylko coraz bardziej mi się sztylet wbija im bardziej pójdę. A udało mi się pomóc zwiększyć znacząco zarobki paru osobom, co przeniesie się na korzyści dla mnie w dłuższej perspektywie czasu, ale u mnie samego to jest z tym kłopot. Zasadniczo w perspektywie 5-10 lat mam wszystkie duże cele już sfinansowane (nowe mieszkanie, nowy dom, auto i jeszcze jedna rzecz) ale z poziomem życia doczesnego czy nazwijmy to "wydawaniem na przyjemności" to jest trochę dla mnie jszcze pracy.

J034
Taki mam zamiar, napisałem też to na przyszłość
« Ostatnia zmiana: 2014-05-05, 14:16:14 wysłana przez Witek D. »

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-05, 12:59:32 »
jak się patrze wstecz w jaki sposób wydawałem pieniądze to nie wiem czy się śmiać czy płakać, czasem wogóle nie wiedziałem co się z nimi działo ;)

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-05, 12:43:21 »
Też miałem Witka wtedy o to pytac, jak to możliwe że mu się poziom życia nie zwiększył :)

Czasem jest tak że mając więcej kasy wydajemy więcej na pierdoły które nic nie wnoszą , a mozna na prawde spora kase "przejeść"

czyli roztrwaniamy, a żeby przestać nie koniecznie trzeba szukać w pś tylko zacząc liczyć jak Daniel pisze :)

w tym akurat emigranici sa dobrzy !

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-05-05, 12:35:45 »
Dla mnie afirmować wolność w wiezieniu się da, ale to może być tylko wolność wewnętrzna, bo nadal się siedzi choć się po celi chodzi jak w tym kawale ;)
Tak jak byś nie wiedział że wolność wewnętrzna przekłada się (nie czasem, tylko zawsze) na zewnętrzną, niezły sceptycyzm jak na kogoś kto 17 lat zna moc kreacji... ;) Pytanie tylko czy uda się poczucie wolności utrzymać a nie czy zadziała. No i nie nazwałbym polski więzieniem, ale jak ktoś potrzebuje inspiracji to nawet z więzienia kilka tys osob rocznie było uniewinnianych przez prezydenta ;) (nie wiem jak to z tym teraz)


Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-05, 10:27:36 »
Dla mnie to była ciekawa dyskusja, przy okazji parę spraw sobie uświadomiłam, na przykład takich, że jeżeli mamy gdzieś stłumione w ciele poczucie nieszczęścia to będzie ono boykotowac wszelkie nasze najwspanialsze intencje. A takie słumienie w ciele może sobie długo zyć własnym życiem i jestem pewna, że nosi je znakomita większość Polaków, stąd pragnienie narzekania, żeby sobie na chwilę ulżyć.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-05, 09:56:13 »
Witek,
przecież możesz rozmowę przenieść w całości, bo głupio gdy temat się rozwija nie idealnie według tytułu w pół słowa iść do i kończyć w innym.
Swoją drogą w tytule jest kreacja mentalna więc cały proces KREACJI lepiej się widzi gdy też można zobaczyć co z czego wynika niż sucha afirmacja, a co gorsza filmik nawiedzonych szkoleniowców "zarób milion w weekend" ;)

Daniel

  • Gość
[#]   « 2014-05-05, 02:13:30 »
Cytuj
Ja afirmowałem kwoty - zarabiać 800-1000 zł tygodniowo. I mi się udało tyle zarabiać. Tyle że nic z tego nie miałem namacalnego (rosły koszta po prostu). Nie miałem wtedy nadmiaru swoich pieniędzy a mój poziom życia się nie zmieniał w stosunku do 1/4 tych kwot

Witek, ale jakim cudem??? IMHO, nie zmienial Ci sie poziom swiadomosci, po prostu nie wiedziales/zauwazales, ze masz lepiej i zyjesz lepiej, inaczej tego tlumaczyc nie mozna, w koncu zycie za 1000 na tydzien a 250 na tydzien to przepasc. No chyba ze dopadla Cie znienacka 400% inflacja ;) Proponuje Exceliki, czyli duchowa terapie portfela z uzyciem arkusza kalkulacyjnego ;)

Cytuj
Wszędzie lepiej się opłaca kupić niż wynajmowąc jeśli ma się tzw "stałą pracę" cokolwiek to znaczy

Oto, prosze panstwa, jeden z najwiekszych mitow w polskim spoleczenstwie.

Niestety, nie prawdziwy. Wystarczy spojrzec na wykres przecietnych cen nieruchomosci w glownych miastach w Polsce, aby zorientowac sie, ze praktycznie wszedzie, ale to wszedzie, mieszkanie kupione w 2008 roku kosztuje MNIEJ niz dzisiaj. Co oznacza, ze ludzie, ktorzy wtedy kupowali, znajduja sie pod woda, czyli z kredytem powyzej wartosci mieszkania. Wedlug tego artykulu - dotyczy to 240 tysiecy rodzin:
http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,14083659,Mieszkania_warte_mniej_niz_wysokosc_splacanych_kredytow.html
 
Dodatkowo, istnieja ogolne zasady jak i bardziej szczegolowe matematyczne wzory pokazujace, kiedy warto wynajmowac, a kiedy oplaca sie kupowac. Warto takich poszukac i troche policzyc, zanim kupi sie mieszkanie. No nie mowiac juz o ogolnej znajomosci sytuacji makroekonomicznej, ktora pomaga podjac decyzje o wlasciwym czasie zakupu mieszkania.

Cytuj
a to co mnie na teraz najbardziej inspiruje, to zmiana srodowiska, poznanie nowych ludzi, sytuacji, mentalnosci itp.

No i to jest sluszna motywacja do wyjazdu. Zalozcie jakis nowy watek, to sobie na temat emigracji wiecej pogadamy.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-05-04, 22:46:49 »
Chciałem zwrócić uwagę na to samo - miało być o prosperowaniu a wyszło na polityce i ograniczeniach polsko-gospodarczych :) Ja myślę że polityka i rozmowy o ograniczeniach mogły by w innym wątku się pojawiać, a tu wzajemne inspirowanie się w rozwijaniu prosperującej świadomości.

J034

  • Wiadomości: 599
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-05-04, 22:41:59 »
Czasem warto ponarzekać żeby zobaczyć co nas boli.
Coś z tego będzie prawdą, a coś zasłoną.
Jak się przekroczy wszystkie ograniczenia to oświecenie jednak zanim to nastąpi to można mieć lżej gdy lżejsze otoczenie dlatego zabraniają adeptą złego otoczenia, a ja zabroniłbym biedy zanim się nie stanę bogaty ;)

JenKa

  • Wiadomości: 287
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-05-04, 22:35:16 »
Najwyraźniej zaszło nieporozumienie, bo żadnych cukierkowych obiecanek nie miałam na myśli. Chodziło mi tylko o to, że sens dyskusji z kierunku tworzenia bogactwa przez odpowiednie do niego nastawienie, przeniósł się - i to bardzo mocno - w stronę narzekania na rząd, przepisy, ludzi. Po co? Czy takim narzekaniem da się coś konkretnego stworzyć?