Po prostu, wraz ze wzrostem moich zarobków, wzrosły koszta niezwiązane z potrzebami życiowymi (które miałem wcześniej).
Jedno to to że spłacałem zadłużenie (zacząłem zarabiać więcej wtedy, gdy było co spłacać) drugie że robiło się wiele różnych komplikacji i nieplanowanych kosztów. Pada mi laptop - do wymiany płyta główna 700+ zł. Laptop wraca z serwisu z nową płytą główną. Laptop działa i okej. We mnie rośnie napięcie i zaniepokojenie, otwieram laptopa wymieniam pastę termoprzewodzącą (co robiłem wielokrotnie bez żadnych problemów). Włączam laptopa - spalona karta grafiki (czyli jedyne wyjście to kupić nową płytę znowu albo nowego laptopa) z mojej winy nie serwisu (to że otwarłem już usuwało gwarancję). Samochód - parę osób może kojarzyć ze wczasów, jak mi przedni zderzak odpadł gdy źle zajechałem

Ale zderzak to był jeden problem, jak wracałem z wczasów to jeszcze zdążyły wysiąść tylne światło i paść coś w hamulcach (i coś w kole jeszcze) - efekt, opróżnienie mojego portfela na generalną naprawę auta. Coś było nie tak z opłatami do zusu i jak się okazało (a ja byłem za granicą i nic nie mogłem zdziałać) naliczono mi ileś tam set zł kary. Było jeszcze parę podobnych smaczków, które sprawiały że się prawie załamałem. Jak już popłaciłem sobie to i owo, to zarobki takie się skończyły, tak że żyłem koniec końców na tym samym poziomie co przed takimi zarobkami jak i w ich trakcie. Koszta nieplanowane z wtedy wyszły ok. 5-6 tys. zł (jakbym wszystkie perypetie policzył), wliczam w to część wyposażenia nowego mieszkania, jakkolwiek względem "poziomu życia" nic to nie zmieniło. Poza kosztami nieplanowanymi miałem wtedy też planowane (spłata kredytu przedterminowa itp.).
https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&list=UUeQP9ejFBCfnJSeBiWHxX-w&v=owDwCk6uCvs#t=497Tutaj opis takiego wzorca.
Aha, nie dopowiedziałem - nie miałem cały czas tych zarobków, ale większość czasu gdy byłem za granicą, zdarzyła się parotygodniowa przerwa np. gdzie nadal kosztowało mnie życie tam, a zarobki były minimalne. To plus kłopoty z tym związane, jeszcze zwiększyło koszta (byłem w tyle z pewnymi opłatami).
Daniel
To jak piszesz, przy takich wzorcach samosabotażu po prostu nie działa. Ja mógłbym się bawić na giełdzie np. itd. i potrafiłbym to robić ale czuję (na bazie wcześniejszych doświadczeń) że po prostu przyciągnąłbym sobie koszta skądinąd i to by było trochę tak, jakbym szedł do przodu a w trakcie tylko coraz bardziej mi się sztylet wbija im bardziej pójdę. A udało mi się pomóc zwiększyć znacząco zarobki paru osobom, co przeniesie się na korzyści dla mnie w dłuższej perspektywie czasu, ale u mnie samego to jest z tym kłopot. Zasadniczo w perspektywie 5-10 lat mam wszystkie duże cele już sfinansowane (nowe mieszkanie, nowy dom, auto i jeszcze jedna rzecz) ale z poziomem życia doczesnego czy nazwijmy to "wydawaniem na przyjemności" to jest trochę dla mnie jszcze pracy.
J034
Taki mam zamiar, napisałem też to na przyszłość