Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 309255 razy)

Wniebowziecie Grubego

  • Wiadomości: 2 288
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-27, 12:58:43 »
Teraz  przyszło  mi  do  ,,głowy " : zawsze  mam  tyle  MOICH  WŁASNYCH  pieniędzy  do  MOJEGO  WŁASNEGO  użytku  ile  chcę ."



niedzielnie

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-04-27, 11:43:09 »
Moja wcześniejsza wypowiedź była jedynie w kontekście pytania o afirmacje i tego, że nie uważam żebym miał nadmiar pieniędzy dopóki nie będe miał kilka mln i dalej to potwierdzam, jednak nie jest to sprawa do końca równoznaczna z urzeczywistnieniem poczucia pełnej obfitości, które jest bezwarunkowe.


Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-27, 10:54:54 »
Z Twojej wcześniejszej wypowiedzi wywnioskowałem, że podchodzisz do pieniędzy właśnie na zasadzie "szklanka jest do połowy pusta." Że nie doświadczysz spełnienia póki wszystko z tego "daleko w przód" nie będzie zakupione. Może być tak, że na jakimś poziomie uważasz że już te rzeczy masz, a nabywanie ich w rzeczywistości to taka formalność. Trochę jak spłacanie rat ;)

Równie dobrze można mieć listę i uznać że skoro mam nadwyżkę, to zrealizuję coś z tej listy.

I właśnie w kontekście powyższego, nie uważam że zbyt duże cele powodują niespełnienie. Tylko chodzi o to, jak się do nich podchodzi. Czy wchodząc na górę co jakiś czas oglądam widoki, czy patrzę tylko na to, ile mi zostało do szczytu. (I w tym drugim przypadku apetyt mi zapewne urośnie, w końcu całą drogę spędziłem w niespełnieniu.)

A afka sama z siebie ma sens, jeśli masz potencjał zarobić te 2 mln. Realny, namacalny potencjał, czyli wiesz +/- jak mieć taką sumę w rok, masz dobrze płatny biznes albo cudownie płatną ;) pracę. Jeśli to jest perspektywa "kiedyś, ileś lat" to uważam że lepiej byłoby się skupić na mniejszej kwocie i potem iść w górę.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-04-27, 10:22:03 »
Osobiście nie mam ścisłej listy tylko wiem czego chce , dokąd zmierzam i co mi jest po drodze potrzebne.

Cytuj
Jeśli uznam że moją normą jest spełnienie wszystkich moich marzeń i zamierzeń, to nie będę mieć nadwyżki... cóż, pewnie nigdy, póki nie zostanę multimilionerem. (Choć i wtedy pewnie nie, bo w międzyczasie mi urośnie apetyt.)

Na pewno ci urośnie apetyt jeśli będziesz realizował tylko fanaberie swojego ego (jesli wogóle ci się uda zmotywowac do uzyskania choćby części takich nakładów do realizacji jakiejś fanaberii - dla mnie byłoby to droga przez męke) i gdy nie masz pomysłu (świadomości swojego miejsca, potencjału) na cokolwiek konstruktywnego.
Afirmowanie tak wielkiej kwoty, jeśli technicznie to ma sens, pozwoliłoby przerobić mi ograniczenia w sobie do doświadczania pełnej obfitości. Rozumiem, że sugerujesz delikatnie że to są rzeczy z kosmosu i lepiej sobie odpuścić, że zbyt duże cele powodują niespełnienie. Dla mnie generalnie ważne jest by doświadczać pewnego uczucia, które porównywalne jest z posiadaniem nawet większych pieniędzy, coś nieprzeliczalnego, a do życia w spełnieniu materialnie wiele nie potrzebuję, co nie znaczy że nie miałbym ochoty pójść bardzo daleko w doświadczaniu materialnej obfitości, chyba byłoby to z powodów duchowych i pewnej eksploracji niż typowej ludzkiej zachłanności
« Ostatnia zmiana: 2014-04-27, 10:24:09 wysłana przez medżik »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-27, 09:50:58 »
i już "nie ma co z kasą robić" to jest moja definicja nadmiaru. "Nie miec co z kasą robić" :)
Dlatego zaproponowałem słowo "nadwyżka." Bo "nadmiar" jest średnio pozytywnym słowem.

Szklanka jest do połowy pełna, czy do połowy pusta :)

Jeśli uznam że normą jest dla mnie aktualny poziom opłaty i komfortu, wszystko poza tym będzie nadwyżką.
Zarobię w danym miesiącu więcej: Fajnie! Jestem na plusie! Mogę sobie spełnić jakiś cel z mojej listy, i moja jakość życia wzrośnie.
Moją normą jest to co mam, to jak przeżyłem poprzedni miesiąc + to co osiągnąłem teraz. Przy większych zarobkach, żyję powyżej normy.

Jeśli uznam że moją normą jest spełnienie wszystkich moich marzeń i zamierzeń, to nie będę mieć nadwyżki... cóż, pewnie nigdy, póki nie zostanę multimilionerem. (Choć i wtedy pewnie nie, bo w międzyczasie mi urośnie apetyt.)
Zarobię więcej: No wreszcie. To teraz mogę odhaczyć punkt 23 z mojej listy i będę trochę mniej na minusie. Zostało jeszcze tylko 512, i wreszcie będę na plusie.
Moją normą jest... moja lista, czyli to co mam i to czego jeszcze nie mam. Cały czas żyję poniżej normy.

Faktyczna różnica jest taka, że w pierwszym przypadku czuję się szczęśliwszy i bardziej doceniam to co osiągam, a w drugim po prostu realizuję to co już powinienem był (i w wyobraźni i w planach) już mam.

Wątpię aby ten drugi sposób był bardziej motywujący dla pś. Kojarzy mi się z jakąś "prawniczą" próbą obejścia ograniczenia, ale sama afka jest tylko składnikiem otwartości, i jeśli otwartość (i, oczywiście obrotność) nie pozwoli na te 2 mln, to afka niewiele tu zaważy.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-04-27, 09:19:24 »
Przedmowcy słusznie zwrócili uwagę na to, o co chodzi. Dla jednego nadmiar będzie znaczył 10 milionow, dla innego 1 zł.  Ale zawsze będzie to PONAD MIARĘ POTRZEB do wydania tych pieniędzy. :)

ja tam nie widze by ktoś tu napisał że nadmiar to pieniądze do spełnienia wszystkich swoich zamierzeń ;)
czyli może być tak, że ta afka w domyśle znaczy te 2 mln i żeby uznać ją za urzeczywistnioną musze urzeczywistnić pieniadze takiego rzędu? a czy warto afirmować tą konkretną sume ?

Można zdefiniować sobie to na takiej zasadzie, że nadwyżka jest wtedy, kiedy nie muszę sobie odmawiać tego co jest dla mnie normą. Czyli np. jeśli np lubię  chodzić do kina, chodzę 2 razy w tygodniu, ale w tym tygodniu zarobiłem tyle że mogę chodzić 10 razy w tygodniu -- to nadwyżka :)

Wg Twojej definicji Lynd, to nadmiar jest cokolwiek powyżej opłat, kosztów stałych (kosztów przetrwania i tzw. cywilizacyjnych).
Mi się wydaje że to co dla kogo jest normą wynika z tego ile ma w danym momencie pieniędzy. Więc dokładnie z chwilą posiadania większych pieniędzy już co innego jest normą i nadwyżka nie musi występowac mimo posiadania 2 x większych przychodów niż miesiąc temu. Ja za kolejne pieniądze kupuję coraz to nowe potrzebne mi rzeczy/ inwestuję dokładnie w chwili pojawienia się pieniędzy. Tej kasy dokładnie w chwili pojawienia się już nie ma, bo zaplanowane są zakupy daleko w przód, więc nigdy nie ma nadmiaru wg mojej definicji. Nadmiar = więcej pieniędzy niż potrzebuje do spełnienia wszystkich zamierzeń.

Jak ktoś ma dom tam gdzie chce, samochody, czy co tam pragnie-potrzebuje, lekko to wszystko utrzymuje, wszystklo co wymagało najcięższych pieniędzy już ma kupione, a zarabia dobrze, jeździ gdzie mu się podoba na wczasy, wydaje na inne pomniejsze rzeczy (tutaj łatwo by koszty były niższe od przychodów) i już "nie ma co z kasą robić" to jest moja definicja nadmiaru. "Nie miec co z kasą robić" :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-04-27, 08:27:11 »
medżik
Przedmowcy słusznie zwrócili uwagę na to, o co chodzi. Dla jednego nadmiar będzie znaczył 10 milionow, dla innego 1 zł. Ale zawsze będzie to PONAD MIARĘ POTRZEB do wydania tych pieniędzy. :)


pjm
Nie badałem, więc nie mam porównania. Na dodatek, nie zamierzam badac, bo to zawiera alkohol.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-26, 18:30:24 »
Medżik,
Zawsze można zastąpić słowo "nadmiar" słowem "nadwyżka." Czyli: kwota powyżej kosztów, zarówno potrzeb podstawowych jak jedzenie, jak i mniej podstawowych, czyli życie na przyzwoitym poziomie (kino, książki, wczasy, sauna etc).
Można zdefiniować sobie to na takiej zasadzie, że nadwyżka jest wtedy, kiedy nie muszę sobie odmawiać tego co jest dla mnie normą. Czyli np. jeśli np lubię  chodzić do kina, chodzę 2 razy w tygodniu, ale w tym tygodniu zarobiłem tyle że mogę chodzić 10 razy w tygodniu -- to nadwyżka :) Którą można przeznaczyć na inwestycje w to, czego jeszcze nie mamy, a co podwyższy nam jakość życia.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2014-04-26, 16:15:00 »
Ja afirmowałem kwoty - zarabiać 800-1000 zł tygodniowo. I mi się udało tyle zarabiać. Tyle że nic z tego nie miałem namacalnego (rosły koszta po prostu). Nie miałem wtedy nadmiaru swoich pieniędzy a mój poziom życia się nie zmieniał w stosunku do 1/4 tych kwot :) Doszedłem do wniosku że "kwota" dla podświadomości idzie oddzielnym torem od tego jaką ma rzeczywistą funkcjonalność dla niej. Gdy afirmowałem sobie że mam moc i wszelkie możliwości by zamieszkać w pewnym miejscu (co mi się udało) to znikąd nie widziałem szans na to by to zrealizować z powodów finansowych, aż nagle, dostałem 10 tys. zł w dniu w którym mieszkanie się zwalniało i zamieszkałem tam :)

Planuję też mieć dom w okolicy Szklarskiej Poręby i na oko mi wyjdzie gdzieś 250-300 tys. zł na budowę (co jest moim planem już od kilku lat). Nie widzę teraz jak bym miał sam zgromadzić taką kwotę (sam coś nie chcę na to zarabiać) :) Ale kolega mi zaproponował danie 500 tys. gdy zostanie milionerem, a jest na drodze do tego :) Czy to się zrealizuje czy nie, moja podświadomość widzi, że mój cel ma szanse powodzenia, nawet jeśli na chłopski rozum, wydaje mi się że nie. Na bazie swoich przykładów (gdzie zawsze główne cele realizowałem kiedy kasa była "skądś/gdzieś") mogę wnioskować że jak ktoś rzeczywiście chce gdzieś mieszkać, to mu się to uda a finanse stają się środkiem, który pojawił się w tym konkretnym celu.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-04-26, 15:49:42 »
Leszku, chciałbym zrozumieć lepiej sens (albo logikę) afirmowania Nadmiaru Własnych Pieniędzy w kontekście takiej kwestii, że ktoś np. ma taką potrzebę, by mieszkać w miejscu które jest cenione i docelowo taki w porządku dom tam kosztuje np milion euro (albo choćby zwykły dom w polsce) więc nawet jak by mu z nieba spadło 800tys to i tak nie ma nadmiaru... Więc nawet jeśli zarabia bardzo dobrze moga minąć lata zanim zrealizuje te kwestie. A rozumiem że taką afke pisze się po to by ją jednak urzeczywistnić w te kilka miesięcy ;) Nieruchomości to tylko przykład, bo można mieć dużo pragnień , takich konstruktywnych , nie mówię o fanaberiach , tylko rzeczywistych potrzebach. Ja mam tyle celów , że nadmiar PIENIĘDZY to pojęcie nierzeczywiste, abstrakcyjne. Dla mnie naturalne jest , że pieniędzy nigdy za dużo, to coś , co znika w tym samym momencie w którym się pojawia (realizacja celów). Rozumiałbym sens afirmowania np 2 mln czy choćby 500 tys euro, ale "mam zawsze nadmiar swoich własnych pieniędzy" to chyba co innego ? A może w domyśle to ma znaczyć 2 mln dla kogos kto tyle potrzebuje ? To czemu nie afirmowac kwoty ?

« Ostatnia zmiana: 2014-04-26, 15:57:40 wysłana przez medżik »

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 21:08:56 »
Zed niekoniecznie ma pod górkę, bo taka osoba może np. zgarniać wszystkie oferty pracy na rynku, mam na myśli raczej oferty usług, nie?
A inni siedzą i nie mają pracy.

Pytanie, czemu akurat ta osoba ma zgarniac wszystkie oferty? Troche mi sie kojarzy to z takim cwaniactwem.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 16:02:16 »
Zed niekoniecznie ma pod górkę, bo taka osoba może np. zgarniać wszystkie oferty pracy na rynku, mam na myśli raczej oferty usług, nie?
A inni siedzą i nie mają pracy.

Tez wlasnie o tym pomyslalem :).

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-24, 15:53:48 »
Zed niekoniecznie ma pod górkę, bo taka osoba może np. zgarniać wszystkie oferty pracy na rynku, mam na myśli raczej oferty usług, nie?
A inni siedzą i nie mają pracy.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 14:31:54 »
nie wiem skad bierzesz takie wnioski , polecalbym ci poczytac troche na te tematy
kazdy stosuje prawo kreacji , dajac innym wladze nad swoim losem czy kreujac biede w ten sposob tez je stosuje

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-04-24, 11:44:39 »
Zed1 gadasz za przeproszeniem bzdury
osobiście to dziwie się ze osoby świadome duchowo zaprzątają sobie głowe roznymi takimi teoriami
wszystko zawiera się w prawie kreacji , także to ze 95% spoleczenstwa jest biedna i ze niektorzy sa magnateria
podswiadomosc zbiorowa, w ktora NIE TRZEBA sie wpisywac, mozna wybrac co innego
dziele sie, bo mi takie podejscie sluzy i dziwie sie

Mozliwe, czyli z tego co piszesz 95 procent spoleczenstwa jest na tak niskim stopniu swiadomosci duchowej, ze nie jest w stanie stosowac prawa kreacji. To by wiele tlumaczylo...ale wtedy te 5 procent tez ma poniekad ,,pod gorke".