Kinga
To nawet podobne dość rzeczy robimy, ja czasem śpiewam zamiast grać na gitarze:P
Ale taniec, joga, jezyki się zgadzają:)
A co tanczysz:)?
Tak dziś pobadałam siebie pod tym kontem, poodliczałam i poszłam na basen...a tak mi się nie chciało i miałam opory że nie wiem. A było tak faaajnie, przyjemnie
i fajnie się potem czułam. Poza tym jak się już podniosłam z sesji, wyrwał mnie tel siostry czy mogę trochę szybciej isc na ten basen, tzn już zaraz;) to mi jeszcze na koniec
mocno wywaliła nienawiść do siebie i ciała. Nie miałam czasu za wiele z ty zrobić, bo musiałam szybko się szykować i wychodzić. Jeszcze przebrać w strój....i stanąć przed lustrem. To była wisienka na torcie. W miedzy czasie pomodliłam się tylko w biegu o uwolnienie od tej nienawiści nastawienia do ciała. No i coś poszło, bo mi nagle przeszło,
a potem czułam się juz tak fajnie i dostrzegłam że inaczej zaczynam czuć i widzieć temat ciała. Nawet poczułam akceptację do bardzo grubego nagiego ciała pewnej pani w szatni;) A nienawidzę otłuszczenia w sobie i w innych też nie lubię. Czasem czuję niechęć, a czasem obrzydzenie i mam ochotę sobie za do bardziej dowalać.
To było aż dziwne, ta akceptacja ciała jako ciała, a także kobiecych narządów. Coś puściło:)
I tak w sesji mi wychodził temat nieakceptacji materii, działania. Blokady jeszcze chyba z upadku, że 3 dolne czakry to nie Boskie, że są gorsze i lęk przed utratą Boskości
wysokich wibracji jesli sie na nich skupię i bede rozwijać. Albo albo:P Stąd moja ps blokowała( pewnie jeszcze troche blokuje) urzeczywistnianie w materii.
Ale potem sobie pomyślałam, że skoro w materię zeszłam bo chciałam jej doświadczać, to powinno być dla mnie fajne teraz odkrycie że mogę się spełniać w materii bez
poczucia winy i rezygnacji z Boga. Tylko jeszcze gdzieś sie tliły przekonania że materia jest niebezpieczna bo to cierpienie głodu, zimna bolu.
Pewnie sie bedzie w najbliższych dniach uzdrawiac.