Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 307777 razy)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-05-09, 12:28:09 »
Mariomar masz ode mnie wirtualnego focha :P

Klejenie papierków to moje hobby :P a nie źródło utrzymania.

Od trzech lat sama utrzymuję czteroosobową rodzinę (mąż ma problemy ze zdrowiem) i chyba najwyższy czas, żebym sama to doceniła. Fakt nie zarabiam jeszcze tyle ile bym chciała, ale mam nadzieję że po dzisiejszej sesji stanie się to możliwe :)

Dla mnie prosperitą będzie stan, kiedy bez względu na sytuację będę miała środki i możliwości żeby zaspokoić swoje potrzeby i spełnić marzenia. Bez konieczności trzymania się etatu, czy czegokolwiek innego. Taki stan pełnej elastyczności i korzystania z możliwości :)


« Ostatnia zmiana: 2013-05-09, 12:30:36 wysłana przez Grażyna Anna »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-09, 12:26:47 »
Okej, Mariomar, ja rozumiem, ze po prostu patrzysz na innych przez pryzmat własnych potrzeb i własnej definicji szczęścia i prosperity. Po prostu  nie dla każdego jednak dokładnie to samo jest szczęściem:)

Ja tez posiadam samochód i nie da się ukryć - jest to wygodne. Ale często wole pojechać gdzieś np.: Polskim Busem - bo taniej i dla mnie wygodniej, gdyż mogę sobie siedzieć spokojnie, czytać czy pisać lub rozmawiać, zamiast prowadzić, tłuc się za ciężarówkami po naszych polskich drogach lub ryzykować wyprzedzanie ;)

Gratuluje, ze masz to, czego chciałeś - mieszkanie z kredytem, samochód, fajną rodzinę; :)

Zaś Polska wcale nie jest najlepszym krajem do rozwijania różnych swoich możliwości - często zagranicą jest dużo łatwiej i przyjemniej, także energetycznie - mieszkać i zarabiać. Oczywiście - jest do tego potrzebna odwaga - zatem nie tyle jest to nieudacznictwo, co właśnie przebojowość, odwaga wyjechania zagranice i łapania nowych, lepszych możliwości :)

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-05-09, 12:19:55 »
Widzisz, a dla mnie pewna pensja jest na ten moment bardzo ważna. Ja również mam własne mieszkanie z kredytem hipotecznym, mam rodzinę, żonę i synka, więc nie chcę np. mieszkać u mamy, tylko być na swoim, potrzebny mi jest samochód, bo załatwić jakieś sprawy rodzinne, tzw. codzienne, zwłaszcza z dzieckiem, to przy goniących czasach i braku czasu, samochód dla mnie jest niezbędny. Bo np. nie wyobrażam sobie sytuacji mieszkania na wyjamie z rodziną, bez auta, płacić za wynajem np. 1000 zł czyli tyle, ile np. kosztuje rata kredytu za własne mieszkanie. Wolę stąpać twardo po ziemi. W podróże też mnie nie ciągnie, zbyt bardzo się boję. Owszem, lubię pojechać w weekend na wycieczkę w dolnośląskie góry, lub latem nad morze czy inne góry, ale to mi wystarcza. Zresztą, chyba boję się opuszczać Polskę, bo gdzie indziej bym sobei nie poradził.

A skoro mieszkam i urodziłem się w Polsce, to tu powinienem umieć żyć, pracować, prosperować, a nie za granicą. Dla mnie praca za granicą oznacza komunikat: "nie radzę sobie w Polsce, więc jadę za granicę, bo tam lepsze pieniądze. To nic, że trzeba tam ciężko pracować, nawet fizycznie, ale tam są lepsze pieniądze". Mi to pachnie niewolnictwem. :)

A tak się żalę, bo sam ostatnio coś sobie w życiu nie radzę, a nie chcę stracić tego, co udało mi się zdobyć. O własnym mieszkaniu i własnej rodzinie (NORMALNEJ, NIE PATOLOGICZNEJ) marzyłem przez ostatnich kilka wcieleń. To było moje pragnienie przestać być nieudacznikiem, żebrakiem, bezdomnym, cpunem, więźniem obozu koncentracyjnego, ascetą, etc. :)

Uzupełniając,
tu wiele osób (nie wszystkie) są singlami, bez dzieci, więc tak łatwo żyć na wyjamie, trochę w Polsce, trochę za granicą. Ale ja mam rodzinę i bardzo się stresuję o nią. Podziwiam np. Lakę, że sobie radzi finansowo, a ma synka na utrzymaniu. Jak ona to robi?

Nie chodzi mi o jakieś finansowe kokosy, ale by starczało na życie. Wiemy, że ceny lecą w górę ostro, kilka lat temu w Biedronce wydawałem 50 zł, dziś za ten sam koszyk produktów - 100 zł. A i mieszkaniu coś trzeba kupić/wymienić, a i auto trzeba czasem naprawić. Żeby nie było, nie mam jakiegoś porszaka, tylko lanosa, więc syrenkę pośród samochodów. :) Dlatego minimum 3000-4000 zł na rękę uważam za niezbędne przy kredycie mieszkaniowym, opłacie za przedszkole, itd.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-09, 12:30:41 wysłana przez Mariomar »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-09, 12:08:10 »
Dlatego zamieściłam informację zwrotną :)

Ciąg dalszy - np.: Ola - bardzo zabawne wnioski wyciągnąłeś. No i cokolwiek wiejące szowinizmem ;-) (że jak kobieta jedzie za granice z partnerem, to dlatego, że samodzielnie by się nie utrzymała) - to, ze ktoś pojechał razem z partnerem za granice, i teraz jedzie dalej, do kolejnego - nie oznacza, ze nie potrafi się utrzymać. To była wg mnie bardzo dziwna interpretacja.

« Ostatnia zmiana: 2013-05-09, 12:11:41 wysłana przez hydrozagadka »

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-05-09, 12:00:25 »
tutaj wielu ludzi miało mocno na bakier z materią - zatem nic dziwnego, że otwarcie na prosperity w materii następuje stopniowo.

Może i tak. Dlatego prosiłem o informację zwrotną, bo ja tak to wszystko widziałem, i zacząłem dochodzić do wniosków, że taka droga wprowadzi mnie w biedę. Coś mi tu mocno nie grało. Fakty przeczyły teorii!

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-09, 11:59:39 »
Ciekawe zresztą masz synonimy prosperity: własne mieszkanie, samochód, dobre ciuchy - a dla każdego prosperity to może być co innego np.; nie to, co wymieniłeś, a możliwość podróżowania gdzie się chce i kiedy chce :) lub wolność i niezależność od szefa, możliwość rozwoju w wykonywanej pracy i rosnąca swoboda utrzymania się (do czego ja w końcu dobiłam, po latach zarabiania i 5-6 tys miesięcznie, ale biedowania ze względu na wysokie zadłużenie kredytowe (związane zresztą z mieszkaniem, którego wolałabym nie mieć niż tyle lat się borykać z zadłużeniem, wygenerowanym przez wzięcie kredytu hipotecznego i mechanizmu, jaki się pod wpływem tegoż kredytu odpalił w moim życiu;); W końcu w tym miesiącu udało mi się znacząco je zmniejszyć i sprawić, że w końcu, pierwszy raz od wielu lat, jestem na plusie, a nie na minusie! :-) *

Plus na razie niewielki, ale wiem, ze stać mnie na więcej :))

* Teraz akurat się cieszę z mieszkania, choć nadal nie jest to priorytet dla mnie :) Wolę wynajmować de facto, niż zarzynać się na własność banku, zatem nadal nie wykluczam jego sprzedaży w odpowiednim czasie i przeznaczenia pieniędzy na bardziej dla mnie priorytetowe sprawy, jakimi jest np.; spełnianie marzeń czy rozwój inwestycji.
« Ostatnia zmiana: 2013-05-09, 12:07:37 wysłana przez hydrozagadka »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-09, 11:54:00 »
Mariomar :D

A ja mogę rzec - pozory mylą.
Do tego na pewno masz jakieś dziwne informacje np.; w temacie Kingi :)

i czy prosperity to ubieranie się w ciuchy od Armaniego? Każdy się ubiera tak, jak mu wygodnie :)

Zresztą co jest złego w pracy zagranicą? Akurat za granicą łatwiej zarobić większe pieniądze i to jest w porządku :)

No i jeszcze jedno spostrzezenie - tutaj wielu ludzi miało mocno na bakier z materią - zatem nic dziwnego, że otwarcie na prosperity w materii następuje stopniowo.

« Ostatnia zmiana: 2013-05-09, 11:58:44 wysłana przez hydrozagadka »

Mariomar

  • Gość
[#]   « 2013-05-09, 11:48:39 »
Tak zbiera we mnie temat prosperity osób rozwijających się duchowo i chciałbym się nim podzielić, bo mam kilka wątpliwości. Mam nadzieję, że nikogo nie urażę, ale będę szczery i wypiszę to, co zaobserwowałem u osób na tym forum odnośnie zarabiania pieniędzy.

Bo jakoś tak widzę, że osoby z tego forum, w końcu rozwijające się duchowo, mają słabe sukcesy w zarabianiu pieniędzy - dlaczego? W końcu sukcesy powinno się odnosić również w materii, a nie tylko w sferze ducha. A piszę o tym, bo sam zauważyłem, że jak zająłem się światem ducha, to spadło moje zainteresowanie pieniądzem - do tej pory to moje ego chciało dużo pieniędzy. I nie mówię tu o jakiś zawrotnych sumach - dla mnie normalna, przeciętna pensja to 3000-4000 zł na rękę miesięcznie. Wiem, że są osoby, które więcej zarabiają, ale to już są dyrektorzy lub wyżsi kierownicy. A mi się wydaje, że żadna osoba z tego forum, oczywiście poza Leszkiem, nawet tyle nie zarabia miesięcznie. Dlaczego? Mogę się oczywiście mylić, więc mnie poprawcie, ale piszę to, co zebrałem z naszego forum.

Oto moje spostrzeżenia:
- Leszek - zarabia powyżej 10 tysięcy zł miesięcznie - jako jedyny na tym forum. Piszę o tym oficjalnie, gdyż Leszek sam mówił na zajęciach, ile zarabia, więc nie jest to tajemnicą. Ma jeepa, 2 wille. Bogaty, ma więcej, aniżeli przeciętna osoba w Polsce.

- Sebastian - biduje, sprzedaje jedną rzecz, aby kupić drugą, śpiewa na rynku, aby dorobić, wynajmuje pokój

- Clint - bez pracy, a jak pracował, to zarabiał 1100 zł na rękę, mieszka u rodziców,

- Olga - owszem, jeździ po Polsce i mieszka w kilku lokalizacjach, ale nie ma własnego mieszkania, tylko wynajmuje, porusza się po Polsce pociągiem i nie ma samochodu, bidnie się ubiera (sorki Olga), nie ma wielu rzeczy

- Kinga R- ma chyba swoje lokum, ale musiała jeździć do pracy za granicę, nie ma samochodu, bo jeździ pociągami, bidnie się ubiera (stare sweterki i stare buty)

- BlackRose - bez pracy, biduje, na utrzymaniu rodziców, głowa pełna pomysłów, ale pieniędzy chyba nie zarabia

- MariuszEro - bidnie się ubiera, chyba kokosów nie ma, jeszcze studiuje (?)

- Witek D - nie ma własnego mieszkania, pomieszkuje u ojca lub u brata, jeździ do pracy za granicę

- Laka - pracuje w punkcie foto, więc kokosów nie zarabia, do pracy jeździ tramwajem, więc auta nie ma

- GrażynaAnna - siedzi na forum i klei różne papierki - chyba kokosów nie ma

- Ola - jeździ za granicę do partnerów, więc nie umie się utrzymać finansowo w Polsce

itd.

O co tu chodzi - czy bycie osobą rozwijającą się wyklucza godziwe (nie mówię o wysokim, tylko o normalnym) zarabianie. Czy te wszystkie osoby są nieudacznikami? Jeśli się mylę, to proszę, wyprowadźcie mnie z błędu.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-04-09, 08:02:07 »
Przeglądając dzisiaj artykuły Leszka, natknęłam się na bardzo fajny dekret dot. zaradności:
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/320

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-03-23, 03:11:54 »
Jako że za parę dni wyprowadzam się z Gorzowa (choć pewnie wrócę albo się już uprę na góry) to takie małe podsumowanie: Mieszkałem tu blisko 2 lata, w tym czasie zarobiłem ok. 3 tys. zł a wydałem 30 tys. :)) Miałem pewne stresy z tego powodu, różne kreacje finansowe kończyły się fiaskiem w dziwnych okolicznościach (tak że się zastanawiałem czy nie wylądowałem w cyrku Monty Pythona), choć jednocześnie pojawiały się inne które pozwalały mi tu żyć ten okres czasu. Tak jak się nadziwić nie mogłem tym negatywnym kreacjom tak samo też nadziwić się nie mogłem tym pozytywnym. Co prawda część moich wydatków pochodzi z pożyczek które spłacam (co zabawne, dostałem kredyt w banku, gdzie w ogóle nie sprawdzano moich dochodów, a mi wręcz wciskano żebym wziął :)) specjalna oferta dla mnie :) ) ale ich timing i to że nawet jak one nie prosiłem, to mi je proponowano wtedy gdy były mi potrzebne też dostarczyły mi sporo śmiechu, ale też świadomości że jestem nie do zdarcia i nie da się zrobić tak, żeby mi zabrakło pieniędzy (na grubsze rzeczy). Tak jak miałem z 8 razy przesunięcia w pojawieniu się sporych przychodów (które niby na 90-100% miały się pojawić) tak koniec końców wyszło na to że tak naprawdę bez względu na to nie miałem się czym martwić. Teraz też się zastanawiałem, hmm.. z czego ja spłacę te pożyczki? No to jedno szust się pojawiło (przypływ 2,5tys.) wraz z drugim (wyjazd do Holandii do pracy) i ja mam beczkę śmiechu jak to każdą komplikację finansową omijam niczym węgorz.
Może nie jest to całkowicie prosperująca świadomość ale pokazuje mi to jak mechanizmy "samozabezpieczenia" finansowego kreują sytuacje rodem z cyrku czasem ale skuteczne no i dające podstawy do kompletnej beztroski życiowej : )) Nawet jak mi się wydaje że już po mnie (bo miałem takie parodie, że się chwytałem za głowę i myślałem, jak to w ogóle możliwe, na logikę nie pojmowałem) to potem wyskakuje mi beczka śmiechu, której też nie rozumiem, ale która rozwiązuje tymczasowo moje problemy. Chociaż się w ten sposób przekonałem (taka wywałka) że mam/miałem blisko zerową kontrolę nad kreacją finansową. Sama się robiła albo tak albo tak :) No ale dekrecik też mi natrzaskał pozytywnych efektów

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-03-03, 12:27:51 »
Kiepsko jest gdy jest się pracownikiem w firmie, a czuje się bezsens tego co się robi, tak jest choćby wtedy gdy nie zgadzamy
się z pracodawcą, cele nasze i firmy nie są harmonijne. Wtedy jest słabo, spada motywacja i chęć do działania. Zaczyna się tworzyć napięcie.

Wędrowiec

Fajny:)
« Ostatnia zmiana: 2013-03-03, 12:36:14 wysłana przez Laka »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-03-03, 12:20:18 »
Zauważyłam u siebie pewien podświadomy konflikt.
Z jednej strony silna idea - celem jest pomaganie innym a pieniądze są do tego środkiem.
Z drugiej życiowa rzeczywistość - pomagam innym, bo za to dostaje pieniądze (czyli pieniądze są celem).

I nie wiem jak tu ten konflikt rozwiązać ...

Uporządkowałam sobie ten konflikt.
Czyli dla mnie celem jest robienie czegoś fajnego, przydatnego dla innych, pieniądze są do tego środkiem, moje wynagrodzenie również.
Natomiast kiedy ktoś mnie zmusza do działania wg. 2 intencji, uruchamia się konflikt i kaplica, nie ma szans by coś z tego wyszło. Co rodzi dodatkową frustrację, bo ten ktoś oczekuje sukcesu, a tu guzik z tego. I moja samoocena z tego powodu też leciała w dół, bo nie rozumiałam o co w tym chodzi i myślałam, że zemnie taka niedorajda. A tu po prostu konflikt sabotował działanie.

Zauważyłam, że pisząc projekty, czy działając z tą pierwszą - moją intencją większość moich pomysłów dochodzi do skutku.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-02-24, 12:11:04 »
Rzeczywiście co nieco wyjaśnił. Dzięki :)

Wedrowiec

  • Wiadomości: 51
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-02-24, 05:20:05 »
Grażyna Anna

Pomagasz innym, bo dostajesz za to pieniądze czy pomagasz innym, a przy okazji dostajesz za to pieniądze? Większość ludzi nie lubi pracować za darmo (taka forma świadczenia pracy nazywa się niewolnictwo) - polecam ten artykuł, dużo wyjaśnia: http://www.kadry.abc.com.pl/czytaj/-/artykul/kontrakt-psychologiczny

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-02-23, 23:44:01 »
Zauważyłam u siebie pewien podświadomy konflikt.
Z jednej strony silna idea - celem jest pomaganie innym a pieniądze są do tego środkiem.
Z drugiej życiowa rzeczywistość - pomagam innym, bo za to dostaje pieniądze (czyli pieniądze są celem).

I nie wiem jak tu ten konflikt rozwiązać ...