Inga
Mialam już taki moment odblokowania, zresztą moja pś bardzo się buntowała, aż wrzało, więc ukrywanie średnio mi wychodziło.
Ja już nie mam tak dużo emocji z tym związanych. Poczucie winy też dużo mniejsze, w porównaniu z tym co było.
Jednak ta relacja wydaje mi się beznadziejna i mocno dla mnie obciążająca.
Na dniach odliczyłam sobie intencje uczestniczenia w tym, bycia jego ofiarą, jakieś chęci by sobie za jego pomocą dowalać, bo przecież moje życie nie może być fajne i spełnione. Pś chce sobie coś udowodnić na temat życia, świata. Takie trochę strażnikowanie.
No i jeszcze mi wyszło, żeby wzorce bycia odrzucaną puścić do końca, bo to powoduje zazębianie z nim jego wzorców.
Nie wiem jaki będzie efekt, zobaczę.
Moja ps czuje irytację rolą opiekuna tego aniołka, tym, że było mi to kodowane w niefajny sposób, że on się tego domaga, jakbym była jego uniżoną osobistą służącą i opiekunem w jednym. A najskuteczniej to wymusza będąc moim dzieckiem. Gdy próbował mnie podchodzić "na partnera" to go zwykle odrzucałam.
Czuję jeszcze złość z tego powodu, że ma takie intencje do mnie. I na swoją bezsilność, że temu ulegam.
Myślę, że to ostatnie co mam z nim do uzdrowienia.