Grazynka
wiem co czujesz. Ja tez mialam i mam o sobie "takie zdanie" i naprawde ciezko mi sie przekonac, ze moze byc lepiej. Ale jestem uparta i postanowilam, ze sie nie dam.Ciezko mi myslec w kategoriach...jestem bogata, albo naleze do ludzi bogatych.To nawet nie lezy w podswiadomosci, tylko swiadomie wiem, ze czuje sie do niczego (czasami).
Kiedys pomyslalam: ok! zaryzykuje bede robic co inni pisza i zobaczymy co sie bedzie dzialo.W koncu cale zycie bylam szarakiem, moze teraz cos sie zmieni. Caly czas jak maniaczka zastanawialam sie w czym jestem dobra????Poszlam nawet do jasnowidza, aby mi powiedzial co mam robic....powiedziala "sama masz wybrac" JASNE!!! W kilku rzeczach sie widze ...ale tego nikt nie chce. Nie mialam pomyslu na siebie....do tej pory nie mam calkiem. Pracowalam w nedznej pracy i modlilam sie o zmiane, bylo ciezko. Widzialam, ze jest juz lepiej w innych tematach duchowych, ale prosperity lezy i jeczy.
Potem przeczytalam "Hune"Pana Leszka i zaczelam cwiczyc. W ciagu 2 tyg. stracilam obie prace....taaaaak zaczelo cos sie dziac....maz byl przestraszony, ja sie cieszylam.

)) Zameldowalam sie w Urzedzie pracy...i odpoczywalam w domu czytajac namietnie dalej....po 3 mies mialam maly stresik, co dalej potrzebuje prace...ale mialam tez wrazenie, ze cos sie wydazy...kreacja moja albo cos takiego.
Ostatecznie ktoregos dnia wstalam i wlaczylam neta, weszlam na gielde pracy z Urzedu pracy....i znalazlam 2 propozycje, ktore mi sie podobaly...zadzwonilam i dostalam je od reki w jednym dniu obie. Myslalam, ze snie...ale duma mnie rozpierala, ze w koncu widze efekty mojej pracy. Potem bylo juz tylko lepiej. Nieraz jest jakas mysl glupia, ale teraz nie dam sie wiecej oszmacic.
Poczulam przedsmak i wiem, ze choc jestem wdzieczna, za to co juz mam...moge jescze wiecej chciec.
Wczesniej czulam sie podle....jak ktos pisal tak pieknie o tym jak kreuje i mu sie udaje. Bo czulam sie gorsza...ale teraz wiem, ze kazdy moze nawet ja.
Nie jest latwo - tu gdzie mieszkam to male 2 miasteczka i robiac co lubie i chciec zaistniec finansowo bedzie wymagalo ode mnie nie pracy fizycznej moze, ale niezlomnej wiary....dopiero to zrozumialam i nie odpuszcze. To jest ciezko innym wytlumaczyc...co zamierzam, ale pracy mam dosc....czekam na propozycje na "mnie od Boga", tz. ona jest od dawna i czeka, az ja zobacze i siegne po nia. Jestem tego warta.
Ty tez jestes tego warta....popros i uwierz...potem tylko wez.
Inny przklad opieki Bozej: bylam w polsce z poduszka (mala i chuda..na innych nie moge sie wyspac) zapomnialam u mamy. Wrocilam i spalam na corki poduszce kupionej kiedys w Aldiku.
Mysle, kurde..musze do Ikei chyba jechac i kupic moja poduszke szlag.....trafil. Ale coz nie przejmowalam sie, bo corka byla w Polsce. Kiedys w Aldim bylam i patrze: poduszki moje znowu leza!!!
Kupilam bez namyslu....dopiero po paru dniach wrocila mysl....podejzane...ze byly i czekaly na mnie wtedy gdy potrzebowalam..aha ktos to dobrze zorganizowal.
Jak pisal Clint: Bog jest najlepszym organizatorem, jakbys dostala 5 propozycji pracy na raz bylabys zla,ktora wybrac. Zaufaj Bogu...on wie co dla ciebie dobre.Ja nauczylam sie kreowac mechanizmy przejawiania swiata i mnie najlepsze dla mnie w kazdej chwili. Pouczam ps, ze ma sie bezwzglednie sluchac nadswiadomosci i kropka. Jesli cos robie i wyglada to glupio,albo inaczej nie mysle, bo wiem, ze moze tak mam wlasnie robic i bedzie dobrze.
Bardzo podobaly mi sie Twoje Mandale....nie myslalas aby je sprzedawac LUDZIOM, KTORZY BY CHCIELI JE KUPIC???!!!
Robilabys cos co lubisz, a ludzie zachwyceni mogli by je kupowac...nie musialabys ich szukac, bo Twoje prace sa po prostu piekne.Wiemy, ze sztuka sama sie obroni....wiec na co czekasz?
Jestes w tym dobra pozwol sie prowadzic...posluchaj siebie...wierz w siebie !!!
Na poczatek nie jest mozliwe, ze z tego sie utrzymasz, ale samoocena wzrosnie..i mysle, bedzie Ci latwiej dalej kreowac...

Powodzenia