Autor Wątek: Prosperująca świadomośc, świadomość bogactwa, kreacja mentalna.  (Przeczytany 308582 razy)

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-10, 12:44:39 »
Człowiek jest spełniony gdy robi to co kocha :) Tylko tyle i aż tyle.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-10, 12:44:00 »
Grażyna Anna

Dzięki:)):*

Mateusz

Chyba masz rację, ja mam przekonanie że nie mogę popełniać błędu, bo za błędy się płaci, tak karma działa i tak być musi.

To co opisałeś, to też czasem jest postrzeganie kogoś przez pryzmat karmy z nim. Moja mama np tak "wybiela" mojego brata, cokolwiek by nie zrobił, to w jej oczach jest fajny i w porządku. Mnie postrzega już zupełnie odwrotnie. Teraz jak patrzę przytomniej, to widzę, że często nie prawdziwie. Kiedyś nie umiałam tej tak ocenić, ona wywiera silną presję na mnie, połączoną często z atakami, żebym w to uwierzyła, ze jestem zła,  zwala na mnie często winę. To takie presjująco mydlące oczy, obracanie sytuacji tak, by wyszło na to, że to ja jestem nienormalna, że źle widzę, mam złe postrzeganie sytuacji.

To chyba typowe dla białych presja na wypaczenie postrzegania, że to one widza prawdę i tylko one. A jak ktoś się nie zgadza z nim to, że nie normalny najwyraźniej. Moja mama była kiedyś moim psychiatrą, dla niej zawsze byłam nie normalna, a tak na prawdę to było wmawianie mi, gdy tylko 3 oko zaczynało mi się otwierać i coś rozjaśniać, zaczynałam postrzegać rzeczywistość i intencje takie jakie sa, członków rodziny, takze jej, to wtedy mi to zaczyna cisnąć. Albo nienormalna, albo zwalanie winy. Tak zamiennie, niezle pranie mózgu.
Pewnie jakieś resztki karmy się z rodzinnymi aniołami uaktywniło.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-10, 12:55:16 wysłana przez Laka »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-10, 12:29:48 »
Laka :)
Szukałam artykułów Leszka o spełnieniu i znalazłam ten http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/24
W sam raz na temat tego o czym tu rozmawiałyśmy :)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-09, 16:17:25 »
Mateusz

Moja mama jest BUA, od kilku dni modle sie o uzdrowienie intencji wobec siebie i tak sie ruszylo z ta pracą. A mama mnie zaczęła od tego czasu drażnić bardziej, mam też wrażenie, że jej sie zaczeło coś tym bardziej odpalać.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-09, 16:08:29 »
Oczywiście, że w tym o czym piszecie chodzi o samoocenę w pracy. Też mnie takie traktowanie bardzo wkurzało. Zwłaszcza wcześniej, kiedy uważałem, że ludzie  czy, szefowie mają jakiś licznik- amperomierz do badania włozonej pracy prze pracownika. Myslałem, że każdemu według włożonej pracy i wysiłku, że są jakieś obiektywne fakty w tej dziedzinie i to każdy widzi...
Nic bardziej mylnego.
Rozmawiałem z kobietą, która opowiadała, że mama jej pracy w ogóle nie docenia, a kiedy pojawi sie syn to wystarczy że dwa razy ruszył łopatą, a mama żałowała go i chwaliła przez kilka dni jak to się napracował.
Laka
Myslę, że o to własnie chodzi, żebys wyzbyła sie perfekcjonizmu i dała sobie wreszcie prawo do błędu. I oczywiście nie ma sensu sie porównywać z innymi.

Co do tych wzorców to też miałem Ci napisać, że jakieś resztki kodowań od białych. To ich metody, których też cos niecoś odczułem na własne skórze: sterowanie, kontrola, kierowanie wg swojego planu i nie liczenie się w ogóle z tym co sobą reprezentujesz, jakie masz potrzeby. Jesteś po prostu pionkiem w grze.
Laka
Jeszcze jest u Ciebie jakaś nieco nadwrażliwość na presje innych, daj sobie więcej luzu, a i sama sie też presjujesz niepotrzebnie.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-09, 14:16:37 »
Grażyna

Przez presje otoczenia na bycie od razu idealnym i uczenia się, bez możliwosci probowania i popelniania bledow, powodują zniechecenie do nauki, doświadczania, działania.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-09, 11:23:30 »
Grażyna Anna

Ja się właśnie zmagam z tym co opisałaś. To są tego typu wymagania i nie ważne czy realne, sensowne nawet, "masz mi dać czego chcę".
Szef mi odpisał na maila, że ma często wrażenie, że nie doceniam tego jak fajny mam tryb pracy, że mało godzin. Chyba chciał mi wjechać na jakieś lęki, czy poczucie winy, tak czy siak zmanipulować, bo nijak to się miało do rozmowy. Co jest oczywiście zupełnie nie prawdą, bo doceniam i to bardzo:) Ja staję w swojej obronie, potrafię powiedzieć mu, a tym bardziej napisać, grzecznie, choć stanowczo, jakie jest moje zdanie i że nie zgadzam się z oceną, że jestem z siebie zadowolona. A także opisać sytuację jak ona wg mnie wygląda, uzasadnić. Gorzej jest kiedy, ktoś wogóle nie słucha, ma być tak jak on chce "bo tak".  A do tego wywiera presje z atakami energetycznymi, czy psychicznymi, poniża i zastrasza. Wtedy już wogóle nie ma opcji poprawy sytuacji i porozumienia.
Bo taka osoba, wprost jakby pokazuje, że ma nas gdzieś i nawet jeśli to absurdalne i niekorzystne dla nas to ona tego WYMAGA. Ja miałam taką kierowniczkę w poprzedniej pracy. Choć kochałam ją bardzo, bo jest moją prawie połówką, to nie dało rady.
Po jakimś czasie(robiłam  węzły na to) gdy mnie zwolniła, do mnie zagadała, że ma doła, bo jest wybuchowa i wyżywa się na swoich pracownikach. Że może by na sesję przyszła do mnie( i tak nie przyszła). Ja jej wprost powiedziałam, że jest mi bliską istotką i że fajnie ją czuję, że kocham ją. A ona mi powiedziała, że ona tez tak czuła "od pierwszego wejrzenia", gdy tylko się spotkałyśmy:P Takie wyznania były po 2 miesiącach po moim odejściu.
Ale nie utrzymujemy kontaktu bo mamy już inne drogi i zupełnie inne intencje.


Mój obecny szef tak wogóle to fajny jest, swobodnie się przy nim czuję, choć bardzo napięty wewnętrznie i pedantyczny.  Dużo wymaga. Wszystko musi być idealne "pod linijkę". A teraz mu wywala, bo jest duży projekt i boi się oceny od jego zleceniodawcy. No i sam sporo pracuje, więc myślę, że musi być bardzo zmęczony.
Dziś unikał rozmowy ze mną, po tym jak mu napisałam, jakie jest moje zdanie. Żona się ze mną kontaktowała. Taka ściema była, że on nie może;)
Mi już trochę zeszło od wczoraj po modlitwach i eft:)



Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-09, 10:34:14 »
Znalezione dziś na facebooku
"Nie po to przyszliśmy na świat, by żyć stosownie do oczekiwań innych. Aby dać światu z siebie coś wyjątkowego, każdy z nas musi cenić swą indywidualną wartość i podążać za swoimi marzeniami."
http://www.facebook.com/kobiecypunktwidzenia.kpw

Łatwe to nie jest, ale da się zrobić ;)

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-09, 10:05:29 »
Cytuj
Najbardziej mnie wkurza ta niesprawiedliwa w moim odczuciu ocena mnie, a co gorsze realne konsekwencje jakie potem za tym idą. Ktoś sobie uroi negatywną ocenę, a ja potem ponoszę negatywne, przykre skutki tego. Bo ta osoba może to zrobić i to robi.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze lek przed popełnieniem bledu, albo wyda sie, ze czegos nie wiem( nie wazne ze i tak sporo wiem)ze ktos zobaczy i sobie na tej podstawie juz wyrobi negatywna opinie na temat mojej skutecznosci, kompetencji.

Laka :) slowo klucz samoocena w tym co robisz :)

Też mam jeszcze te lęki, o których piszesz. Kiedyś mnie blokowały na otwarcie się na nową pracę, nowe możliwość. Też się bałam, że w nowym miejscu wyjdzie, jak mało wiem, umiem i jak bardzo jestem do niczego.
Teraz jest lepiej, bo chociaż wciąż się boję, że okaże się, że za mało wiem, umiem, to przecież mam prawo się uczyć, popełniać błędy i zdobywać doświadczenie. A jak komuś się to nie podoba, to mam prawo stanąć w swojej obronie i powiedzieć mu to i owo :)

Z tym stawaniem w swojej obronie, to jeszcze nie najlepiej mi wychodzi (a raczej świetnie mi wychodzi na piśmie), zwłaszcza "fejs tu fejs" i zwłaszcza jak trafię na osobę bystrzejszą w dbaniu o własny interes. Ale jeszcze momencik i nie dam sobie w kasze dmuchać :)

Od 3 lat współpracuję z pewną panią. Rok 2011 był dla mnie pod względem tej współpracy bardzo trudny. Dała mi naprawdę nieźle popalić. Musiałam się zmierzyć często z oczekiwaniami i wymaganiami z kosmosu na zasadzie "ja chcę i masz mi dać to co chcę, nie ważne jak nie realne jest to czego chcę, a jak nie potrafisz mi tego dać lub muszę za to zapłacić, to do widzenia" lub obarczanie mnie odpowiedzialnością za jej decyzje kiedy coś nie wyszło.

Nauczyłam się przez ten rok jednego: stawać po swojej stronie, szanować swój czas i swoją pracę, nie dawać sobie wcisnąć nie swojej odpowiedzialności, akceptować swoje błędy i dawać sobie prawo do nauki.

Nie musimy być doskonałe :) Nie musimy być perfekcyjne czy super profesjonalne.
Mamy prawo takie nie być :)

A jak komuś się to nie podoba, to sam ma z tym problem ;)


« Ostatnia zmiana: 2012-07-09, 10:07:33 wysłana przez Grażyna Anna »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-08, 22:22:47 »
Tak mi przyszlo dzis do glowy, czy te wzrce z takim ciaglym wypelnianiem obowiazkow, zadan, ciezkiej pracy z czekaniem na przyjemnosc ktora kiedys ma nastapic, to nie od bialych jakies kodowania. Obietnie szczescia, po zapracowaniu cierpieniem. Chyba w niebie to szczescie, po smierci:P

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-08, 22:11:47 »
Clint

Dokładnie tak jak piszesz.

Grażyna Anna

No właśnie o to chodzi, od jakiegoś już dłuższego czasu tego doświadczam, że co z tego, że mi się podoba, że doceniam to co zrobiłam, nawet jeśli nie jest jeszcze super, ale sa postępy. To jednak otoczenie to "weryfikuje", mają być konkretne efekty, także zwiazane z kasą, a cała reszta sie nie liczy.
Ja niby wiem, że to nie tylko o to chodzi itd. Ale mam gdzieś przekonanie że skoro tak jest w materii ogólnie, to widocznie tak jest i trzeba tak zyc bo jak inaczej.


Robiłam teraz eft i mnie troche emocjonalnie pocisnelo: także mi szkola sie przypominała, w ktorej mialam bardzo niska samoocenę niestety. Ale tez moi wiecznie nie zadowoleni ze mnie rodzice. "Oni to już mnie znają".
Żeby to było chociaż prawdziwe, ok z niektórymi rzeczami zgadzam się, mialam takie wzorce, niektóre nadal mam, ale inne ich negatywne przekonania na mój temat są urojone, ale oni świecie w to wierzą i nikt ich nie przekona, że jest inaczej. Na dodatek postrzegają to jako stałe i niezmienne moje cechy.

Na koniec wogole zwatpilam w moje talenty zwiazane ze sztuką. Czuje sie bezradna, bo cokolwiek robię i bym nie zrobiła to jest ciagle nie tak jak powinno. Odechciewa mi sie zupelnie robic cokolwiek i przestaje wierzyc w siebie. Nie dorastam ciągle do oczekiwań i wymagań.
Na studiach uczylam sie pewnych zasad projektowania, sensownych, a tu nagle okazuje się, że szef nie zadowolony, bo nie wybrnelam z projektem( mam wrazenie ze on ciagle jest niezadowolony i nie jestem juz pewna czy wogole potrafi, czy faktycznie ja jestem kiepska, bo taki perfekcjonista-pedant z niego). Uczyłam się, że ruszanie logo firmy w projekcie jest niedopuszczalne, a już tym bardziej rozciąganie liter w pionie czy poziomie. Nawet w zwykłym tekście, a co dopiero w logo. A dostałam zarzut, że tego nie zrobiłam, a powinnam. To jedna z wielu glupich sytuacji, ale obrywam za takie bzdury i mam tego dosc. Zawsze coś jest nie tak. To strasznie irytujace i zniechęcajace do jakiegokolwiek działania.

Najbardziej mnie wkurza ta niesprawiedliwa w moim odczuciu ocena mnie, a co gorsze realne konsekwencje jakie potem za tym idą. Ktoś sobie uroi negatywną ocenę, a ja potem ponoszę negatywne, przykre skutki tego. Bo ta osoba może to zrobić i to robi.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze lek przed popełnieniem bledu, albo wyda sie, ze czegos nie wiem( nie wazne ze i tak sporo wiem)ze ktos zobaczy i sobie na tej podstawie juz wyrobi negatywna opinie na temat mojej skutecznosci, kompetencji.
« Ostatnia zmiana: 2012-07-08, 22:17:13 wysłana przez Laka »

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-08, 21:56:08 »
esencja prosperity, ostatnio na czasie :)

http://kwejk.pl/obrazek/1294300/wiatraczek.html

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-08, 21:52:17 »
Szkoła to na pewno.

To, że nauczyliśmy się oceniać siebie tak jak oceniali nas inni (rodzice, nauczyciele) to dość znany psychologiczny mechanizm. A jak nas te osoby oceniały?

Od małego nas uczono, że mamy spełniać pewne odgórnie przyjęte normy i standardy. Wpajano nam, że dopiero jak je spełnimy mamy prawo być zadowoleni z siebie. Bycie zadowolonym z siebie, mimo że nie spełniało się danych wymagań miało świadczyć o zadufaniu i było postrzegane jako coś złego.

Całe życie otoczenie nam wpajało w jakich warunkach mamy prawo do zadowolenia, a w jakich nie.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-08, 21:45:28 »
Acha i mam wrażenie, że tu się szkoła kłania i sposób oceniania, gdzie liczą się stopnie, a nie to co cię cieszy i bawi.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-07-08, 21:42:49 »
Laka, to jest taka pułapka współczesnego świata.
Ja też jej doświadczyłam. Człowiek uzależnia swoją samoocenę od efektów swojej pracy, bo czesto od tych efektów uzależnione jest jego wynagrodzenie, utrzymanie się w pracy.
A efekty czasem zależą od oceny innych - czy im się to spodoba, czy spełni czyjeś wymagania, oczekiwania itp. ...
A jak nie spełni, to czasem miesiąc pracy idzie do kosza i nic z tego nie ma
A samoocena idzie w dół, poczucie własnej skuteczności i sprawczości też  i człowiek się zastanawia po cholere to robi, bo może się kompletnie do tego nie nadaje. I nawet początkowa satysfakcja i zadowolenie są niewielkim pocieszeniem, bo przecież końcowego oczekiwanego efektu brak ..., a szef nie rozlicza cie z twojego zadowolenia, a z efektu.

Jestem na razie na etapie uczenia się bycia zadowoloną z tego co zrobiłam, bez względu na efekt końcowy...
Etap, że to co robię trafia do tych co są chętni i otwarci mam jeszcze przed sobą.