W zarządzaniu jest coś takiego, jak "zarządzanie konfliktem". Wprowadza się to to, by w zespole, który np. przeżywa jakieś trudności, marazm itp. nastąpiło naturalne przetasowanie, pobudzenie kreatywności, wyłonił się lider... coś w tym guście. Więc w pewnym sensie konflikt spełnia pozytywną rolę porusza energię. Chociaż ... po zastanowieniu ... jest to swego rodzaju manipulacja.
Konfliktów nie da się uniknąć całkowicie. Choćby dlatego, że świadomość ludzi ich doświadczenie, aspiracje są różne.
Czasem trzeba komuś w twarz strzelić, bo inaczej nie zrozumie. A nie każdy z nas jest mistrzem Yoda, Buddą czy innym mistrzem. Idee są fajne, ale rzeczywistość od nich odstaje.
Występowanie konfliktu można ograniczyć oraz nauczyć się z nim postępować.
Moim zdaniem nie trzeba do tego go lubic.